WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo

Walczył do końca z rakiem, nie był gotowy na śmierć. Siedem lat temu odszedł Laurent Fignon

Legendarny francuski kolarz Laurent Fignon przegrał walkę z rakiem w wieku 50 lat. Jak przystało na sportowca, nigdy się nie poddał. Walczył z chorobą do ostatnich swoich dni. Miesiąc przed śmiercią kibice mogli go zobaczyć na trasie Tour de France.
Piotr Bobakowski
Piotr Bobakowski
Getty Images / Allsport UK /Allsport / Laurent Fignon podczas kolarskich MŚ w 1986 r.

Jego znakiem rozpoznawczym w kolarskim peletonie były okulary korekcyjne i długie blond włosy. W wieku 23 lat wygrał Tour de France (1983 r.), powtarzając ten sukces w następnym roku. Był też triumfatorem Giro d'Italia (1989 r.). Nosił przydomek "Profesor". Po zakończeniu kariery zajął się komentowaniem kolarstwa, co sprawiało mu ogromną przyjemność.

- Kocham życie. Uwielbiam się śmiać, podróżować, czytać, dobrze zjeść - jak prawdziwy Francuz. Nie boję się śmierci, ale po prostu nie jestem na nią gotowy w wieku 50 lat - mówił w jednym z ostatnich wywiadów.

- Legendarny francuski kolarz Laurent Fignon nie żyje. Dwukrotny triumfator Tour de France przegrał długą walkę z rakiem w wieku 50 lat - poinformowała stacja telewizyjna France 2 ostatniego dnia sierpnia 2010 r.

Nicolas Sarkozy: "To był prawdziwy sportowiec"

ZOBACZ WIDEO: Emocjonalne słowa Małgorzaty Glinki o Agacie Mróz. "Czasami była smutna i nieobecna"

Świat kolarski okrył się żałobą. Historia walki z nowotworem, jaką stoczył Fignon, poruszyła m.in. prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego. - To był prawdziwy sportowiec - mówił polityk o "Profesorze" z Paryża.

Jeden z najwybitniejszych kolarzy w historii dowiedział się o chorobie nowotworowej, robiąc badania zlecone przez lekarzy po krwotoku żołądkowo-jelitowym. Diagnoza była przerażająca. Brzmiała jak wyrok - rak układu trawiennego.

- To złośliwa forma raka, na pewno została zaatakowana trzustka. Nie wiem, ile zostało mi życia, w ogóle nie wiem co się stanie. Jestem jednak optymistą. Podejmę walkę i wyjdę z niej zwycięsko - zapowiadał Fignon na antenie telewizji TF1 w czerwcu 2009 r.


Francuz był wówczas w przededniu wydania swojej książki pt. "Nous etions jeunes et insouciants" (z fr. "Byliśmy młodzi i beztroscy"), w której przyznaje się do stosowania dopingu w trakcie kariery zawodniczej, m.in. amfetaminy i kortyzonu. Nie łączył jednak tego z chorobą. Tłumaczył, że za nowotwór jelit odpowiada głównie sposób żywienia, a środki, które stosował nie działały na żołądek. - Inaczej wszyscy kolarze mojej generacji musieliby cierpieć na raka - przekonywał dziennikarzy.

Nie poddał się do samego końca

Walcząc z nowotworem Fignon trzy razy przechodził chemioterapię. Niestety, choroba nie chciała się cofnąć. - Niezależnie od tego, jak wielka jest moja wola życia, jeśli nie trafimy z odpowiednim lekarstwem, rak się rozszerzy, a ja pewnie umrę. Nie mogę nic zrobić, skoro nie można mnie wyleczyć - mówił na początku 2010 r., kiedy nastąpiły przerzuty do płuc.

Nie poddał się jednak do ostatnich dni życia. Na miesiąc przed śmiercią - w lipcu 2010 r. - Fignon pracował w roli eksperta i komentatora przy 97. edycji Tour de France.

- Jako komentator telewizyjny ukończył Wielką Pętlą w dobrej formie. Razem z Seanem Kellym mieliśmy zwyczaj jechać na pierwszych kilometrach z tyłu peletonu i we trzech gawędzić sobie o kolarstwie. Kosztowało nas to sporo sił, ale też wymagało dobrej kondycji - wspominał po odejściu "Profesora" Claude Criquielion, były kolarz belgijski.

Osiem sekund

Fignon wygrywał Tour de France w 1983 i 1984 r. Trzeciego zwycięstwa pozbawił Francuza Amerykanin Greg LeMond. Osiem sekund, które dzieliło pierwszego i drugiego zawodnika w klasyfikacji generalnej TdF w 1989 r. jest najmniejszą różnicą w ponad stuletniej historii Wielkiej Pętli.


Wszystko rozstrzygnęło się na ostatnim etapie - jeździe indywidualnej na czas. Fignon miał wówczas 50 sekund przewagi nad najgroźniejszym rywalem. LeMond przejechał jednak odcinek z metą na paryskich Champs-Elysees o 58 sekund szybciej od francuskiego kolarza, co dało mu osiem sekund przewagi w generalce i zapewniło końcowy triumf.

- Kiedy w 1989 r. stałem na najwyższym stopniu podium na TdF, czułem prawdziwy ból z jego powodu. To był jeden z najlepszych kolarzy ostatnich 35-40 lat - ocenił LeMond.

Fignon w dzieciństwie marzył o karierze piłkarza. Do kolarstwa przekonali go koledzy z podwórka. Na początku trenował w tajemnicy przed rodzicami, którzy byli temu przeciwni. W końcu zgodzili się, ale postawili synowi warunek - studia. Młody kolarz uczęszczał na Universite Paris XIII, lecz nie był dobrym studentem. Szybko zdecydował się przerwać naukę i wstąpić do wojska. Dostał się do słynącego z tradycji sportowych Bataillon de Joinville. Podczas odbywania służby wojskowej tylko upewnił się, że chce zostać zawodowym kolarzem.

Laurent Fignon zasłużył na miano najlepszego kolarza lat 80. ubiegłego wieku?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
Twitter/The Guardian

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Przemek Janowski 0
    To jest swoista hipokryzja świata sportu. Niemal wszyscy kolarze byli umoczeni w doping i pewnie wszyscy bez wyjątku z tych wielkich, ale niektórym uszło to na sucho i nadal ich się wielbi niczym bohaterów (uciekający przed kontrolami Anquetil, Merckx, Fignon, Pantani), a inni zostali skazani na wieczne potępienie (jak Armstrong czy Ullrich), choć w gruncie rzeczy oszukiwali tak samo jak wymienieni wcześniej.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)