KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Olaf Ludwig wspomina Ryszarda Szurkowskiego. "Taki człowiek rodzi się raz na 50 lat"

Były mistrz olimpijski, mistrz świata, triumfator Wyścigu Pokoju, jeden z najbardziej znanych kolarzy na świecie w rozmowie z WP SportoweFakty przyznał, że to właśnie zmarły Ryszard Szurkowski był jego idolem. Na nim się wzorował.

Marek Bobakowski
Marek Bobakowski
Olaf Ludwig jako menedżer jednej z drużyn podczas Tour de France 2006 PAP/EPA / EPA/OLIVER WEIKEN / Na zdjęciu: Olaf Ludwig jako menedżer jednej z drużyn podczas Tour de France 2006
Marek Bobakowski, WP SportoweFakty.pl: Kilka dni temu zmarł Ryszard Szurkowski. Kim był dla pana?

Olaf Ludwig, były reprezentant Niemieckiej Republiki Demokratycznej, legenda światowego kolarstwa: Wzorem godnym naśladowania. Szurkowski był starszy ode mnie o kilkanaście lat, więc kiedy ja zaczynałem karierę, on już świętował wielkie sukcesy. Imponowała mi jego postawa.

A dokładniej?

Miał niewyobrażalną intuicję, zawsze wiedział, jak się ustawić, by potem wygrać. Jako nastolatek widziałem w telewizji jego kolejne wygrane i powtarzałem sobie, że chcę być taki, jak on. Mimo że przecież nie był Niemcem.

Spotkał pan potem swojego idola na trasie jakiegoś wyścigu?

Dzieliło nas pokolenie i kiedy Szurkowski w latach 70. XX wieku dominował wśród amatorów, to ja byłem nastolatkiem. A kiedy mnie się udało wygrać dwa razy Wyścig Pokoju (1982 i 1986 - przyp. red.), to jego już nie było w reprezentacji Polski. Ale pamiętam, że w 1983 roku mieliśmy okazję razem trochę pojeździć. Bodajże we Francji. To było fantastyczne przeżycie.

ZOBACZ WIDEO: Czy Iga Świątek zagra na igrzyskach olimpijskich w Tokio? Psycholog zdradza szczegóły

Szurkowski podczas jednego z wyścigów Paryż-Nicea, kiedy jechał razem z zawodowcami, nie przestraszył się słynnego Eddy'ego  Merckxa i walczył z nim jak równy z równym. Czy to oznacza, że gdyby otrzymał szansę przejścia na zawodostwo, to mógłby wygrać Tour de France czy Giro d'Italia?

Teraz możemy tylko "pogdybać". Czasy były takie, a nie inne, Szurkowski, podobnie jak ja, urodził się w komunistycznym kraju i nasze możliwości rozwoju były ograniczone. Jedno wiem na pewno: jako amatorzy nie mieliśmy większych szans z ówczesnymi zawodowcami.

Dlaczego?

Ich wyścigi, etapy były nieco dłuższe niż nasze. Myśmy nie trenowali do aż tak długich zawodów, raczej od startu szliśmy na całość, w tak zwanego "trupa", ale jednocześnie dość szybko kończyliśmy rywalizację. Kolarstwo zawodowe było nieco inne. Dlatego nie mieliśmy z nimi wielkich szans. Jeżeli ja czy Szurkowski zaczęlibyśmy trenować, jak oni... Kto wie?

Wielu [b]uważa Szurkowskiego za jednego z największych sportowców w historii światowego kolarstwa. Słusznie?

[/b]Tak, z pewnością był jednym z najlepszych i najbardziej wszechstronnych kolarzy-amatorów. Niestety, wśród zawodowców nie było mu dane się tak naprawdę sprawdzić.

Kolarz wyjątkowy...

Można powiedzieć, że taki człowiek rodzi się w waszym kraju raz na 50 lat.

Dlaczego?

Bo do Szurkowskiego można porównać Michała Kwiatkowskiego. Też mistrz świata, też doskonale radzi sobie w peletonie, wygrał m.in. monument Mediolan - San Remo. Wybitny zawodnik. Kiedy się urodził?

W 1990 roku.

A Szurkowski?

W 1946.

Czyli mamy ile lat? 44. No to niewiele się pomyliłem mówiąc, że taki człowiek rodzi się raz na 50 lat.

Czy powinien pojawić się wyścig jego imienia? Jakieś prestiżowe i cykliczne zawody?

To już zależy od polskiego środowiska. Sukcesy Ryszarda, aura wyjątkowości, jaką roztaczał wokół siebie podpowiadają, że to dobry pomysł. Dzięki temu jego pamięć będzie wiecznie żywa.

A może Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) upamiętni tego wybitnego kolarza?

Nie liczyłbym na to. I to nie ze względu na to, że Szurkowski miał zbyt mało sukcesów, aby zasłużyć na takie traktowanie. Raczej obserwacja działań UCI uczy, iż to niemożliwe.

Czym zajmuje się obecnie Olaf Ludwig?

Wiodę spokojne życie. Mieszkam koło Aachen, czasami jeżdżę turystycznie na rowerze, czasami wypoczywam, a czasami rozwijam swój biznes.

W jakiej branży pan działa?

Rowerowej, a jakże inaczej (śmiech). Organizuję wyjazdy rowerowe dla amatorów, głównie do Bułgarii. Naszym celem nie jest ściganie, a turystyka. Lubię sam wsiąść na rower i zobaczyć coś nowego. W spokojnym tempie, bez ciśnienia i presji.

Pandemia koronawirusa nie pokrzyżowała planów?

Oj, pokrzyżowała. W 2020 roku musieliśmy odwołać wszystkie wyjazdy. Może w tym roku się uda. Choć pewności nie ma. Jednak nie narzekam. Pandemia dla wszystkich jest bardzo trudna. A zwłaszcza dla dzieci, które nie chodzą do szkoły, nie bawią się z rówieśnikami, nie rozwijają swoich pasji.
Olaf Ludwig podczas jednego z wyścigów kolarskich. Olaf Ludwig podczas jednego z wyścigów kolarskich.
Nie ciągnie wilka do lasu? Nie chciałby pan zostać dyrektorem sportowym, poczuć znów rytm zawodowego peletonu?

Jestem na bieżąco z tym, co w trawie piszczy. Oglądam wyścigi, interesuję się. Jednak jako kibic. Nie chcę już pracować jako trener czy dyrektor sportowy. Ten okres mam już za sobą.

---

Przypomnijmy, że na piątek (5 lutego) zaplanowano ceremonię pożegnalną Ryszarda Szurkowskiego (godz. 13:30) w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Taką informację przekazała żona wybitnego kolarza, Iwona Arkuszewska-Szurkowska.

Pogrzeb legendy odbędzie się natomiast 13 lutego (sobota) w Wierzchowicach k. Świebodowa (skąd pochodził Ryszard Szurkowski). Msza rozpocznie się o godz. 14.00, natomiast wcześniej (godz. 13.30) odmówiona zostanie modlitwa różańcowa.




Czytaj także: Czesław Lang wspomina Ryszarda Szurkowskiego: Dawał nam radość, której brakowało >>

Czytaj także:  Ryszard Szurkowski. Żegnaj Mistrzu, Polacy o Tobie nie zapomną (KOMENTARZ) >>

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
  • MarioStefan Zgłoś komentarz
    Był kiedyś taki czteroetapowy wyścig OPEN, kiedy zawodowcy pojechali z amatorami i Pan Rysio finiszował za Merckxsem na drugiej pozycji... Eddy był wtedy jak maszyna, nie było bata na
    Czytaj całość
    Niego. Czyli wcale amatorzy nie byli wcale gorsi od zawodowców. Olaf ma rację że od startu do mety ci niby "gorsi" szarżowali a zawodowi większą część etapów jeździli "spokojnie". Wniosek nasuwa się jeden, dalibyście radę!!!
    • zens Zgłoś komentarz
      Wzorowali się Ludwig , Ampler , Raab .. Mieliśmy Szurkowskiego i super swoją ekipę kolarzy
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×