KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Przeciwnicy Asseco Prokomu w Eurolidze: Khimki Moskwa, czyli wielkie pieniądze zamiast idei

W środę Asseco Prokom Gdynia rozegra swój piąty mecz w sezonie 2009/2010 w Eurolidze. Przeciwnikiem podopiecznych Tomasa Pacesasa będzie stosunkowo młoda drużyna Khimki Moskwa, która od lat walczy o detronizację rywala zza miedzy, CSKA. Sztuka ta póki co jej się nie udaje, lecz dzięki drugim miejscu w Pucharze Europy w zeszłych rozgrywkach, teraz drużyna może rywalizować w elitarnej Eurolidze.

Michał Fałkowski
Michał Fałkowski

Możliwość rywalizacji w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie to wielki krok naprzód dla młodej, powstałej dwanaście lat temu drużyny Khimki Moskwa. Nie byłoby jednak gry w Eurolidze bez łutu szczęścia popartego pracą, ambicją czy wielkimi transferami. Otóż w zeszłym sezonie Khimki przegrało w finale Pucharu Europy z Lietuvosem Rytas Wilno, podczas gdy tylko zwycięzca zgarniał awans do Euroligi. Na szczęście dla moskwian litewska ekipa wygrała również swoje krajowe rozgrywki i dzięki temu otworzyła sobie drogę do elitarnego turnieju, zwalniając jednocześnie miejsce dla drużyny z Rosji poprzez Puchar Europy.

Pomysł stworzenia klubu zlokalizowanego w Obwodzie Moskiewskim powstał w roku 1997 i już od nowego sezonu zespół pod nazwą SCA Ural zadebiutował w rozgrywkach I ligi rosyjskiej, by rok później uzyskać promocję do ekstraklasy - Superligi. Dziewiczy (1998/1999) sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej w Rosji można uznać za udany, gdyż drużyna zagrała w play-off. Ten sam pułap osiągała jeszcze dwukrotnie, a filarami tamtejszej ekipy była przede wszystkich dwójka klasycznych obrońców Sergei Bazarevich - Valery Sizov. Pierwszy z nich miał już wówczas na swoim koncie grę w CSKA, Dynamie czy nawet epizod w Atlanta Hawks, a drugi był mistrzem Europy juniorów.

Wysoką formę drużyna utrzymała przez kolejne sezony i dzięki siódmej pozycji na koniec rozgrywek 2000/2001, w kolejnych mogła zaprezentować swoje umiejętności całej Europie poprzez mecze w Pucharze Koraca. Do ekipy doszedł wówczas m. in. słoweńsko-rosyjski środkowy, mierzący 213 cm Vitali Nosov, którego zresztą w roku 1998 chciał Śląsk Wrocław, lecz zawodnik był zbyt drogi. Wraz z rokiem 2001 zmieniono nazwę - ze SCA Uralu na Euras, lecz transformacja ta wytrzymała tylko rok i przed kolejnym sezonem utworzono Khimki. Zmiana nomenklatury zbiegła się w czasie z największym osiągnięciem w krótkiej, bo zaledwie sześcioletniej historii klubu, czyli wywalczeniem czwartej pozycji na krajowych parkietach. Warto dodać, że złożona z wyłącznie rosyjskich nazwisk ekipa jako jedyna wśród rodzimych drużyn pokonała CSKA na jego parkiecie.

Kolejne rozgrywki miały być więc następnym krokiem w budowie silnego zespołu, lecz okazało się, że mające bazować na swoim wielkim doświadczeniu gwiazdy minionej dekady, takie jak dziesięciokrotnie wybierany na najlepszego rozgrywającego w Superlidze, dwukrotny wicemistrz świata Vasili Karasev, nie świecą już tak jasno. A do tego wyszło na jaw, że młodzi gniewni w postaci chociażby Denisa Ershova czy Igora Zamanskiego muszą się jeszcze sporo nauczyć. Dlatego też w lecie roku 2004 nastąpił przełom w koncepcji budowania zespołu. Po raz pierwszy sięgnięto po obcokrajowców.

W ten sposób do Khimek z Ulkeru Stambuł trafił Melvin Booker, z Olympiakosu przybył ówczesny mistrz świata z reprezentacją Argentyny Ruben Wolkowyski, a kontrakt podpisał także Jose Oscar Torres. Drużyna ta, wzmocniona jak zwykle wieloma koszykarzami rodzimymi, nie zdobyła co prawda medalu w lidze, lecz zajęła trzecie miejsce w Lidze Europejskiej! Dlatego też w kolejnym sezonie kontynuowano podpisywanie kontraktów z zawodnikami spoza Rosji (Gianmarco Pozzecco, Boris Gorenc, Ademola Okulaja) i w sezonie 2006/2007 wreszcie udało się zespołowi wywalczyć pierwszy - brązowy - krążek w historii klubu. Jednocześnie poprawiono rezultat z Ligi Europejskiej, zdobywając wicemistrzostwo tych rozgrywek.

Wielkie pieniądze inwestowane w klub wymagały jednak nowych i coraz większych gwiazd, które miałyby zastąpić dotychczasowe. W ten sposób rozstano się z dotychczasowym architektem sukcesów klubu, trenerem Sergeyem Elevitchem (pracował od roku 1997!), którego zastąpił młody i mający wizję Kęstutis Kemzura. W miejsce starych wyjadaczy pojawili się natomiast kolejni obcokrajowcy, których kusiły sute kontrakty. Sprowadzając do zespołu m. in. Macieja Lampego, Kelly'ego McCarty, Claya Tuckera czy Daniela Ewinga, Khimki wysłało wyraźny sygnał - budujemy nowoczesny zespół, by wreszcie ktoś zdetronizował CSKA. Zapomniano jednak o idei, która przyświecała powstaniu klubu dekadę wcześniej: zamiast wielkich pieniędzy - talent, rozwój i cierpliwość.

Sztuka pokonania CSKA tymczasem nie udała się do dziś i nie ma co ukrywać, że w Obwodzie Moskiewskim zapanowało w latach 2007-2009 lekkie zdezorientowanie. Puchar ULEB okazał się o wiele mocniejszy, niż Liga Europejska i dopiero w zeszłym sezonie drużyna wywalczyła wspomniane 2. miejsce w turnieju po dwóch wcześniejszych porażkach w ćwierćfinale. Z kolei ostatnie trzy lata w krajowej Superlidze przyniosły dwa medale srebrne (2008 i 2009) i jeden brązowy (2007). Nikt już w Khimkach nie pamięta o długofalowym procesie budowania zespołu i spokojnym oczekiwaniu na rozwój wychowanków. Drużyny nie prowadzi Kemzura, którego zastąpił mający wielki autorytet Sergio Scariolo. Jego pomysły zakontraktowania za olbrzymie pieniądze Jorge Garbajosy czy Carlosa Delfino okazały się niewypałami i zmusiły klub do cięć budżetowych.

Zarówno Hiszpan, jak i Argentyńczyk musieli szukać sobie pracy gdzie indziej, tak samo zresztą jak Lampe, który odszedł do Maccabi. Symbolem obecnego zespołu jest więc McCarty. Dla Amerykanina z rosyjskim paszportem to już czwarty sezon w Moskwie i jedynym graczem starszym stażem od niego jest Fridzon. O sile ekipy stanowią ponadto były strzelec La Fortezzy Bolonia Keith Langford, aktualny mistrz Europy Carlos Cabezas, nadzieja reprezentacji Rosji, świetny środkowy Timofey Mozgov oraz duet z Litwy Paulius Jankunas - Robertas Javtokas. Jak jego poprzednicy, tak samo trener Scariolo ma do dyspozycji grono młodych, utalentowanych Rosjan, lecz praktycznie żadnej chęci, by z nich korzystać (poza Mozgovem).

Wydaje się więc, że nic nie zostało już w Khimkach z idei sprzed dwunastu lat. Rodzimi gracze odgrywają coraz mniejszą rolę w zespole, nad zawodnikami czuwa hiszpański trener, a nad nim - pomimo cięć - nadal wielka gotówka hojnych sponsorów powodująca, że w klubie nikt nie myśli o niczym innym, jak o detronizacji CSKA. Oczywiście ambicje są czymś pięknym i warto je mieć, lecz nie ma co ukrywać, że wielu kibiców moskiewskiej drużyny tęskni za czasami, gdy w barwach ukochanego zespołu mogli oglądać wychowanych na własnej piersi najlepszych juniorów, dla których mecz był czymś więcej, niż tylko opłacanym sowicie przymusowym wysiłkiem.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (3)
  • Autor Zgłoś komentarz
    Proszę o uważne czytanie. Idea gry Rosjanami pojawiła się wraz z powstaniem klubu. Przez lata i poprzez 'zmianę warty' klub zmienił swoje nastawienie. Zupełnie nie zrozumiała jest dla
    Czytaj całość
    mnie pańska paralela odnośnie Asseco Prokomu. Artykuł milczy o polskiej drużynie, traktując jedynie o Khimki Moskwa.
    • luk77 Zgłoś komentarz
      bzdura, bzdura i bzdura, przeciez w prokomie dobry wujaszek Krauze tez sypie siano na lewo i prawo na coraz to nowszych zawodników. Nie ma zadnej ideai gry, jest nieudolny trener (jednak
      Czytaj całość
      szanuje go za jego gre przed przejsciem na trenerstwo). Efekt jest taki ze w prokomie w eurolidze nie gra zaden polak, jesli juz to na są to bardziej epizody kilkudziesięciosekundowe. Zarzucacie Khimki ze szastają sianem, lecz zanim coś się komuś zarzuci trzeba spojrzeć co się dzieje u nas. Prokom, zlepek indywidualności, brak zgrania, koncepcji gry, liczą na formę strzelecką gwiazd, jednak ona coraz częściej zawodzi :) pokazały to mecze z Realem czy Panathinaikosem. Klub buduje się w oparciu o młodzież przy akompaniamencie kilku doświadczonych graczy, a nie poprzez zatrudnianie emeretów z NBA. PROKOM w tym sezonie poraz kolejny niczego nie ugra, bo pieniądze nie grają :-) pozdrawiam kibiców koszykówki, (tych prawdziwych nie "Znafffcuff" internetowych"
      • ghostface Zgłoś komentarz
        Moze bedzie niespodzianka i nasi wygraja na chmikach?
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×