WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Pierwsza wygrana Polaków pod wodzą Bauermanna

Polscy koszykarze wygrali pierwszy oficjalny mecz pod wodzą Dirka Bauermanna. Biało-czerwoni na turnieju w Trydencie pokonali reprezentację Gruzji 87:75.
Jacek Konsek
Jacek Konsek

W czwartek w szeregach Polaków zagrał Maciej Lampe, który nie wystąpił w przegranym spotkaniu z Izraelem. Nowy nabytek FC Barcelony wywalczył 11 punktów i miał siedem zbiórek.

Biało-czerwoni zagrali zdecydowanie lepiej niż kilkadziesiąt godzin wcześniej przeciwko Izraelowi. Przede wszystkim nasi rodacy lepiej rzucali za trzy punkty, trafiając aż 14 takich rzutów na 25 prób. Przypomnijmy, że w środę Polacy mieli w tym elemencie 4/24.

Kluczowa dla losów spotkania okazała się druga kwarta, wygrana przez podopiecznych Dirka Bauermanna 17:10. Polacy powiększyli przewagę w trzeciej odsłonie, pieczętując pierwsze zwycięstwo na turnieju w Trydencie.

Po 14 punktów dla biało-czerwonych wywalczyli Adam Waczyński i Przemysław Zamojski. Ten drugi trafił cztery z pięciu prób z dalekiego dystansu. Kapitalnie grą Polaków kierował Łukasz Koszarek, autor aż 13 asyst. 

Trener Bauermann dał w czwartek szansę wszystkim 13 zawodnikom. Żaden z nich nie spędził w grze więcej niż 23 minuty.

W piątek Polacy zmierzą się z Włochami. Początek meczu o 20:30.

Polska - Gruzja 87:75 (25:25, 17:10, 25:15, 20:25)

Polska: Adam Waczyński 14, Przemysław Zamojski 14, Michał Ignerski 13, Mateusz Ponitka 12, Maciej Lampe 11, Michał Chyliński 10, Krzysztof Szubarga 4, Łukasz Koszarek 3 (13 as), Przemysław Karnowski 4, Adam Hrycaniuk 3, Łukasz Wiśniewski 0, Damian Kulig 0, Tomasz Gielo 0.

Najwięcej dla Gruzji: Cincadze 22, Sanikidze 20.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (20):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Nielubie Fejsa 0
    o toto! kotwica kołobrzeg sekcję dla młodych otworzyła, gdy miałem 15 lat. miałem 184cm wzrostu i byłem drugi w tym względzie w zespole. I... trener uczył mnie zachowań centra. Gry tyłem itpp. Kozłowanie, technika osobista, podanie -gdzie tam, po co?... wiem, że to późno, ale to były początki dla klubu i dla nas. A ja im dziadom nie urosłem już wcale... (1cm) A teraz na emeryturze (sportowej) (obstawiam wszystkie ligi amatorskie w 3city :) musiałem się sam przebranżowić na jedynkę.
    A. zapomniałem dodać, ze trener chciał nas zajechać. Stwierdził, ze braki szkoleniowe nadrobimy kondycją na meczach!

    A np. na litwie wszystkich małych i dużych na początku uczą techniki osobistej, kozioł, podania, rzut, drybling (ballhandling). Co z tego, że jesteś wyższy niż grupa wiekowa - masz umieć wszystko. Specjalizacja zaczyna się dużo później.

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Grzegorz Talar 2
    myślę, że to zależy od perspektywy. z moich, ponad 20-letnich obserwacji polityki klubów w których trenowałem, mogę stwierdzić, że brało się każdego młodego człowieka, który chciał grać. i tych bardzo niskich i tych wysokich. grzechem szkoleniowców było raczej przypisywanie, na "dzień dobry", młodych ludzi do pozycji ze względu na wzrost, a nie ich preferencje w grze i umiejętności, jak ma to np. miejsce na Litwie. w Polsce utarł się stereotyp, że jak ktoś jest wysoki to musi grac pod koszem, bez względu czy świetnie gra na koźle, mija i dysponuje świetnym rzutem.
    z drugiej strony problemem jest, w szkoleniu młodzieży, budowanie w młodym graczu przekonania, ze przed nim niczym nie ograniczona kariera. i tak młody człowiek, nabuzowany sukcesami w II lidze, I lidze, łudzi się, że już tylko krok aby zadebiutował w ekstraklasie. a tu nagle szok, gdy trener mówi mu, ze jest na swojej pozycji np. za niski na PLK albo za słaby fizycznie (a uwierzcie mi, że jest tak bardzo często). i mam tu na myśli nie tylko pretendentów do gry na obwodzie, ale także podkoszowców. na pewno każdy z Was zna chłopaków, którzy w juniorach mieli po 190-194 cm wzrostu i ustawiani byli na "4" czy "5" i świetnie sobie radzili w walce na tablicach na danym etapie rozwoju, a gdy nadszedł czas seniorów i nie urośli już więcej cm, lądowali w koszykarskiej próżni - za wolni, i z nawykami skrzydłowych/centrów, aby grać na obwodzie, i za niscy i za słabi fizycznie na grać na pozycjach podkoszowych, na których byli przez wiele lat szkoleni. takim "oszukanym" graczom zostaje już później tylko gra w ligach amatorskich (we Wro widać to szczególnie ze względu na ilość ognisk szkolących młodzież w koszykówce).
    wg mnie to właśnie opisany powyżej problem w selekcji i szkoleniu powoduje, że nie mamy zbyt wielu dobrych rodzimych graczy na konkretnych pozycjach, w przeciwieństwie, do liczącej zaledwie 3 mln mieszkańców, Litwy:(((((((((

    ps. sam jestem przykładem na powyższą tezę...

    Kaisel A taka jeszcze jedna mysl mi przyszla do glowy czytajac Wasze komentarze. Pozycja rozgrywajacego. Mam takie przeswiadczenie, ze nie ma tak naprawde z kogo wybierac bo (przynajmniej kiedys) szkolono mlodych adeptow koszykowki w mysl zasady - "Wiekszy to lepszy". Nie wazne czy ktos mial talent do tej gry, nie wazne czy mial stycznosc kiedykolwiek z tym sportem i co mnie przerazalo najbardziej - nie wazne, czy w ogole chcial grac w koszykowke. Wazne, ze wysoki - my zrobimy z Ciebie koszykarza, nawet na sile. Tacy ludzie najzwyczajniej w swiecie w koncu odpadali. W ten sposob nigdy nie dano szansy wielu utalentowanym chlopakom, ktorzy nie grzeszyli wzrostem, a ktorzy mieli potencjal, serce i checi. Ich potencjalny rozwoj byl zablokowany, przez "filozofie" polskich trenerow. Skutki tego widze od wielu lat. Ograniczona ilosc wybitnych polskich rozgrwajacych w PLK powoduje pelna dominacje na tej pozycji graczy zagranicznych.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • miernikos 0
    A przede wszystkim w zdecydowanej większości klubów młodzieżowych wynik przedkłada się ponad rozwój pojedynczych graczy. Wysocy lądują zatem pod koszem, i jest mało prawdopodobne, żeby trafił się rozgrywajek ze wzrostem ponad 190cm. Już nie mówiąc o tych "wysokich" młodzieżowcach, ze wzrostem poniżej 200cm, jednak grających w rozgrywkach juniorskich pod koszem. Tam sobie dobrze radzą, ale w zawodowym baskecie nie ma dla nich miejsca. O ile na obwodzie można grać ze wzrostem poniżej 180cm, o tyle na pozycjach 4-5 ze wzrostem poniżej 200cm jest bardzo ciężko.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (17)
Pokaż więcej komentarzy (20)
Pokaż więcej komentarzy (20)
Pokaż więcej komentarzy (20)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×