KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Trefl wyszarpał zwycięstwo beniaminkowi na finiszu

Koszykarze sopockiego Trefla z trudem wyrwali zwycięstwo ekipie Polfarmeksu Kutno. O wygraną bić musieli się do ostatniej syreny spotkania.
Łukasz Żaguń
Łukasz Żaguń

Kibice ekipy z Sopotu w tym sezonie niczego nie mogą być pewni. Ich drużyna prezentuje bowiem bardzo niestabilną formę. Tydzień temu poległa przed własną publicznością z ekipą Jeziora Tarnobrzeg. Porażka z beniaminkiem z Kutna też długo wisiała w powietrzu. Ostatecznie jednak, rzutem na taśmę, kolejnego rozczarowania udało się uniknąć.

Polfarmex zwycięstwo z Treflem miał w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Pod wieloma względami zaprezentował się znacznie lepiej od rywala. Gospodarze skuteczniej walczyli na tablicach, zdobywali więcej punktów drugiej szansy, lepiej nawet dzielili się piłką w tym meczu. Do zwycięstwa w końcówce zabrakło im jednak doświadczenia, które w tym pojedynku, ze zrozumiałych względów, było po stronie ekipy z Sopotu.


W pierwszej połowie żadna z drużyn nie była w stanie zaakcentować swojej przewagi. Tuż po przerwie gospodarze wzięli się jednak do roboty, zacieśnili szeregi obronne, czego Trefl w żaden sposób nie był w stanie sforsować. Dobitnie świadczyć może o tym fakt, że w tym fragmencie gry sopocianie zdobyli zaledwie 8 punktów!

Kibice w Kutnie do samego końca spotkania liczyli na zwycięstwo swoich ulubieńców. Mieli jednak ku temu podstawy. Na sześć minut przed ostatnią syreną Polfarmex prowadził różnicą 8 punktów. Wtedy jednak wyższy bieg wrzucili goście. Sprawy w swoje ręce wzięli Sarunas Vasiliauskas i Tautvydas Lydeka. Losy meczu starał się jeszcze odwrócić Kwamain Mitchell, ale w decydujących momentach zabrakło mu skuteczności.

Fani Polfarmeksu mieli zatem prawo czuć tego dnia niedosyt, bo ich drużyna miała rywala w zasadzie "na widelcu". W ostatnich minutach wystarczyło tylko postawić kropkę nad i. Ta sztuka się jednak nie powiodła.

Trefl zanotował w sobotę piąte zwycięstwo w sezonie. Sopocianie mają też na swoim koncie tyle samo porażek. Identycznym bilansem legitymuje się również beniaminek z Kutna, który w tym sezonie postraszył już niejednego faworyta.

Polfarmex Kutno - Trefl Sopot 66:69 (19:20, 16:17, 16:8, 15:24)

Polfarmex: Auda 15, Mitchell 13, Johnson 12, Jarecki 8, Grochowski 8, Wołoszyn 6, Malczyk 4, Bartosz 0, Batka 0.

Trefl: Leończyk 18, Vasiliauskas 16, Lydeka 13, Bendżius 8, Stefański 6, Michalak 4, Sikora 2, Dutkiewicz 2, Kemp 0.

MVP meczu powinien zostać:

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (16)
  • Kris82_ Zgłoś komentarz
    Trudno nie przyznac racji poprzednim wypowiedzią. Ale sądzę również, że Polfarmex stał się dość czytelnym zespołem szczególnie w kontekście ekip górnej części tabeli. Dlatego są
    Czytaj całość
    potrzebne rozwiązania przenoszące ciężar Mitchela, Kevina i Wołoszyna. Poza tym w IV kwarcie, po czasch jakie wziął trener, zawodnicy ustalali na parkiecie Kto i co ma grać. Więc chyba Go w przerwie nie słuchali.
    • thebigone Zgłoś komentarz
      Trener Krysiewicz istotnie wirtuozem sztuki trenerskiej nie jest ale potrafi wnikliwie obserwować i wyciągać wnioski. Czasami brakuje mu po prostu odwagi w podejmowaniu decyzji tak samo jak
      Czytaj całość
      chłopakom ale to jest skutkiem braku doświadczenia jego jak i zawodników. Styl gry zespołu cały czas ewaluuje. Dobrze, bo ciągłe zmiany wskazują ten właściwy kierunek. Mitchell nie jest problemem. Fakt, że ten facet kocha wręcz piłkę od swoich pierwszych urodzin i potrafi z nią zrobić cuda ale przede wszystkim to bardzo inteligentny gracz. Czuje całym sobą każdy centymetr boiskowej przestrzeni i bardzo dużo widzi. Problemem jest czas, który musi upłynąć zanim Kay zrozumie, że bez kolegów na boisku jest nikim, że jeśli zespół nie zapracuje na jego czystą pozycję to coraz częściej będą się zdarzać takie mecze jak wczoraj. Paradoksalnie to co się wydarzyło wczoraj to bardzo wartościowa lekcja. Tak jak napisał Barakuda "trzeba ją spokojnie przeanalizować bez rozdzierania szat". Zastanawia mnie, czy decyzja Krysiewicza o pozostawieniu na parkiecie Mitchella to nie było poświęcenie zwycięstwa z premedytacją w celu pokazania naszym liderom co się stanie, kiedy przestaniemy być drużyną... Ja bym tak zrobił...
      • Adeo Zgłoś komentarz
        Widzę, że zaczyna dominować żądza krwi. Mitchell jest diamentem, ale potrzebującym cierpliwego szlifowania. Nie sądzę, że inny trener uporałby się z tak twardą materią. Owszem
        Czytaj całość
        mógłby to zrobić trener, który na ławce ma do dyspozycji jeszcze kilka takich diamentów. W Polsce niestety chyba nie stać żadnej drużyny na ich kolekcjonowanie i skuteczne szlifowanie. Ma się jednego więc chucha się i dmucha na niego, bo się obrazi albo go ktoś podkupi. Ot, cała prawda. Dużo gorszą rzeczą jest kiedy nasi , krajowi gracze próbują naśladować czarnych wirtuozów. Po akcjach Grochowskiego a zwłaszcza Wołoszyna potrzebny był lód na ich głowy a nie gorący doping widowni. Nie sądzę aby potrzebna była zmiana składu a na pewno już nie trenera. Wierzę, że ma on silny instynkt samozachowawczy i uda mu się jeszcze ułożyć drużynę. Potrzeba czasu i zamiast krwawej rewolucji skuteczną ewolucję.
        • Maciej Tyrion Zgłoś komentarz
          Trudno się wypowiadać na temat nowego trenera, od tego jest zarząd - ja ze swojej strony wiem tylko, że Krysiewicza to przerasta. A może zwyczajnie wystarczyło by go odsunąć i jako
          Czytaj całość
          pierwszego renera zrobić Walicha? Trzeba poeksperymentować. A z tym, że możemy wygrać wtedy ze wszystkimi to wcale nie przesada i wcale mnie nie poniosło. Zauważ, że jesteśmy groźni dla każdego zespołu w tej lidze jak zagramy na swoim poziomie. Wcale nie odstajemy, mamy młody, fajny skład, któremu potrzebne jest dobre ułożenie i przede wszystkim wiara we własne siły, a możemy zawojowac tą ligę i dostać się do playoffów.
          • Maciej Tyrion Zgłoś komentarz
            To samo pisałem tydzień temu i wczoraj na portalu kutnowskim. Pozbywamy się Michella, zmieniamy trenera i możemy wygrać z każdym. Jak tydzień temu napisałem, że Kwamaina (jeżeli nie
            Czytaj całość
            zmieni się jego sposób gry) powinniśmy się pozbyć to spadła na mnie lawina krytyki, ale po wczorajszym meczu jestem już tego pewny. Koleś nawalał na całej linii. Może to dziwne, ale cieszyłem się, że doznał kontuzji, wszedł Groszek i zaczęliśmy im odskakiwać- za chwile patrze, Kwamain na boisku i zaczynają niwelować stratę. Poza tym słabiutki mecz Wołoszyna, no i standardowo Batki. A chłopaki na ławce rwali się do gry, wystarczyło pomyśleć..
            • Adeo Zgłoś komentarz
              [quote]W końcówce meczu trener Krysiewicz stanął więc przed dylematem: czy kończyć ostatnie minuty na teoretycznie najlepszy komplet graczy czy też powierzyć tą końcówkę innym
              Czytaj całość
              graczom. [b]Zaryzykował[/b], sądząc zapewne, że być może Kwamain w ostatnich sekundach jednak zacznie trafiać.[/quote] On nie zaryzykował!!! W jakimś wywiadzie po jakimś meczu i podobnie szalonej końcówce dał do zrozumienia, że posadzi na ławce samolubnych graczy. W następnym meczu posadził na ławce akurat tych , którzy wnieśli ożywienie do gry. W następnym, podobnie, przyznając, że popełnił błąd nie rotując składem. Tu nie chodzi o zmianę trenera ani tak zwanych wzmocnień. Skład jest raczej dobrze zbilansowany. Chodzi bardziej o zmianę systemu gry. Nie można opierać jej tylko na dobrym rzucie dwóch liderów. Wczorajszy mecz został przegrany w momencie powrotu Mitchella do gry po kontuzji jakiej się nabawił wykonując szalony rzut za trzy. Po takiej akcji trener nie musiał podejmować żadnego wyboru, niczym ryzykować. Wystarczyło szaleńca posadzić na ławce i zostawić na dłużej skład, który zaczął odjeżdżać rywalom. Wierzę, że szkoleniowcy wreszcie się przełamią zmieniając filozofię gry, choć trzeba przyznać, że nie zawsze taka gra kończyła się porażką.
              • barakuda Zgłoś komentarz
                2 na 19 za trzy. Sorry za pomyłkę.
                • barakuda Zgłoś komentarz
                  Dziwny mecz. Wygraliśmy punktację eval, zbiórki, asysty,bloki i większość meczu prowadziliśmy. Przegraliśmy bo naszym dwóm liderom czyli Mitchelowi i Wołoszynowi wybitnie nie siedział
                  Czytaj całość
                  dystans. Kwamain rzucał 6 razy zza łuku a Bartek 3 razy. Żaden nie trafił ani razu. Procent rzutów za trzy pkt dla całej drużyny wyniósł 10 - słownie dziesięć procent. 3 na 19 tak więc nie trafiali też inni. Cóż, rzec by można - to się zdarza. Ale ja wyobrażałem sobie, że i Kwamain i Bartłomiej to mądrzejsi zawodnicy. Samolubna gra Mitchella wtedy gdy wybitnie mu nie szło była dziś wyjątkowo irytująca. Podobne wrażenie budziły niektóre akcje Bartka. I my wiemy i Oni powinni wiedzieć, że są graczami o dużych możliwościach. Gdyby grając słabo tak jak dziś nie usiłowali się na siłę przełamać mecz byłby zapewne wygrany a i oni - jak sądzę - czuliby się lepiej. W końcówce meczu trener Krysiewicz stanął więc przed dylematem: czy kończyć ostatnie minuty na teoretycznie najlepszy komplet graczy czy też powierzyć tą końcówkę innym graczom. Zaryzykował, sądząc zapewne, że być może Kwamain w ostatnich sekundach jednak zacznie trafiać. Jak to się skończyło to wszyscy widzieliśmy. Trudno powiedzieć, że trener popełnił błąd. Działał pod presją czasu, sytuacja była trudna. Można domniewywać z perspektywy tych kilku pomeczowych godzin, że błędem było w ogóle wpuszczanie Mitchella na boisko w IV kwarcie. Groszek grał dobrze a inni gracze mając świadomośc, że Key jest na ławce graliby bardziej drużynowo i być może nie doszłoby do nerwowej końcówki. Być może - powtarzam. Szkoda tego meczu ale żeby ta porazka dała nam pozytywne wnioski trzeba ją spokojnie przeanalizować bez rozdzierania szat. Mamy dobry bilans po 10 kolejkach i trzeba to również docenić. Cieszy wzrost formy Audy, Groszka i Jareckiego, choć temu ostatniemu brak jeszcze pewności siebie. To przyjdzie wraz ze wzrostem liczby minut na parkiecie. Przed nami trudne mecze. Jeżeli mamy je wygrywać zawodnicy i sztab szkoleniowy muszą wspólnie założyć, że wygrywamy i przegrywamy jako druzyna. Kazdemu graczowi może danego dnia nic nie wychodzić. Ok. Siada wtedy na ławce i zdziera gardło kibicując tym na parkiecie. A Ci na parkiecie muszą wtedy brać odpowiedzialnośc za wynik i nie bać się decyzji najczęściej zarezerwowanych dla liderów. Jeżeli będziemy zespołem to wiele możemy w tej lidze zdziałać. Inaczej wszystko się posypie. Tak na marginesie i kończąc - też uważam, że zmiany sa potrzebne. No ale od tego jest Zarząd i trenerzy. Pozdrawiam wszystkich kibiców. Głowy do góry! Porazki są nizbędnym elementem budowania zespołu. Zwłaszcza beniaminków.
                  • sloik Zgłoś komentarz
                    Mecz do wygrania zdecydowanie... Błędy w 4 kwarcie zadecydowały o wyniku... Bartek Wołoszyn mnie dziś zawiódł... Ma przebłyski, gra bardzo w kratkę... jeden mecz zagra rewelacyjnie a
                    Czytaj całość
                    drugi kaplica... Dziś bardzo średnio... Mitchellowi dziś nie wchodziło ewidentnie no ale każdy ma prawo do słabszego meczu... Na duży plus Patrick Auda który wraca do formy... Oby tak dalej... Bardzo fajne dzielenie piłką jak kolego thebigone napisał... Nie było indywidualności... Trefl kompletnie nic nie pokazał ale gratulację za wygranie meczu... Jest coraz lepiej i to widać... skuteczność na wyższym poziomie i będzie extra. Pozdrawiam
                    • sokar Zgłoś komentarz
                      Jak pisałem przed sezonem że potrzebny jest typowy shootera to wszyscy naskoczyli na mnie wymieniając Jakóbczyka ,Pabiana, Malczyka. Wołoszyn po świetnych sparingach gra niestety na
                      Czytaj całość
                      słabej skuteczności. Batka to niestety tragedia. Ogólnie kilka akcji naprawdę bardzo dobrych. Auda fajnie w ataku ,ale do tytanów obrony nie należy. Trzeba sobie szczerze powiedzieć że gramy bez centra. Potrzebne są zmiany na 2 pozycjach, a czy tak się stanie to zobaczymy.
                      • thebigone Zgłoś komentarz
                        Takie porażki bolą najbardziej bo chłopcy zagrali naprawdę dobre spotkanie. Bardzo ładnie dzielili się piłką i walczyli na deskach. Kilka zagrań pod kosz najwyższego sortu i punkty po
                        Czytaj całość
                        szybkich atakach pokazują ciągły progres i coraz to lepsze zgranie Polfarmexu. Zabrakło skuteczności z dystansu. Ewidentnie dziś trójki nie siedziały bo przecież rzucać zza linii chłopcy potrafią. Myślę, że to zaważyło na tym, że w końcówce nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności na swoje barki a to również skutek braku doświadczenia. Warto pochwalić grę Grześka Grochowskiego i Patrika Audy. Słabszy dzień miał Bartek Wołoszyn i kolejny raz słabiutki Michał Batka. Gratulacje dla Sopocian, którzy pokazali wolę walki do końca i tylko dzięki temu zasłużenie wygrali. Kibice - klasa sama dla siebie. Pozdrawiam ich wszystkich!
                        • ShelbyGT500 Zgłoś komentarz
                          Amerykaniec Trefla to jakiś dramat. On żadnych punktów nie wnosi do wyniku. Nie mogą ściągnąć za tą samą kasę jakiegoś młodego czarnego?
                          • luksin Zgłoś komentarz
                            gratulacje dla trefla bo z kutnem nikomu nie gra sie latwo... juz nie moge sie doczekac derbow z anwilem:)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×