Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Jezioro Tarnobrzeg dokonało cudu w Dąbrowie Górniczej. "Ten mecz będzie długo wspominany"

Mimo ogromnych problemów kadrowych Jezioro Tarnobrzeg wygrało w Dąbrowie Górniczej. - Cuda w sporcie się zdarzają - mówił po meczu trener podkarpackiego zespołu, Zbigniew Pyszniak.
Łukasz Witczyk
Łukasz Witczyk

Sobotni mecz w Dąbrowie Górniczej koszykarze Jeziora Tarnobrzeg zaczęli słabo. Po udanych akcjach gospodarze wyszli na prowadzenie 10:0. Goście szybko rzucili się do odrabiania strat i pierwszą kwartę przegrali różnicą czterech punktów. W drugiej odsłonie dąbrowianie mieli szansę na podwyższenie prowadzenia, gdyż w szeregach Jeziora brakowało wysokiego gracza, który powstrzymywałby Davida Weavera.


Jednak zmiana systemu gry w obronie, a także złe indywidualne wyboru zawodników MKS-u sprawiły, że po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 54:48, a sześciopuntkowy dystans utrzymał się po trzeciej kwarcie. Warto dodać, że po kontuzji Craiga Williamsa Jezioro do Dąbrowy Górniczej przyjechało w dziesięciu, lecz na ławce rezerwowych zasiedli zawodnicy, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w najwyższej klasie rozgrywkowej i trener tarnobrzeskiego zespołu na zmiany decydował się z konieczności.

Mimo problemów kadrowych goście po raz kolejny wykazali się niezwykłą walecznością i ambicją. Aż trzech graczy Jeziora musiało opuścić boisko z powodu zbyt dużej liczby fauli, a w końcówce szansę gry otrzymali 16-letni Kamil Karliński i o rok starszy Wiktor Rycerz. - Ten mecz będzie długo wspominany. Słowa uznania dla moich zawodników, a już końcówka, kiedy zaczęli wychodzić 16-latkowie... Szczerze mówiąc, nie liczyłem na to, ale cuda się zdarzają w sporcie i z tego się cieszę - przyznał trener Jeziora, Zbigniew Pyszniak.

Kluczem do zwycięstwa Jeziora była realizacja przedmeczowych założeń taktycznych. Szkoleniowiec drużyny z Podkarpacia uczulał swoich zawodników, by nie dali się wciągnąć w grę z kontry. - Mówiłem zespołowi, że jeżeli będziemy grać mądrze, to jesteśmy w stanie powalczyć o dobry wynik. Gdybyśmy szli na przebicie i gralibyśmy agresywnie kontrą, to MKS ma dwunastu zawodników równych i nie ustalibyśmy fizycznie - tłumaczył Pyszniak.

Liderami gości byli Josh Miller i Dominique Johnson. To właśnie na tej dwójce opierała się ofensywna gra Jeziora. Pierwszy z nich na swoim koncie zgromadził 16 punktów, a Johnson rzucił 30 "oczek". Na uznanie zasłużyła jednak cała drużyna, która w obliczu problemów z rotacją odniosła zwycięstwo z drużyną, która nie tak dawno aspirowała do walki o awans do czołowej ósemki. - Prawdę mówiąc brakuje mi słów po takim meczu. Jest wielka radość, dziękuje bardzo wszystkim zawodnikom, którzy byli na parkiecie i na ławce. Jechaliśmy tutaj zagrać przyzwoity mecz - powiedział szkoleniowiec Jeziora.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (5)
  • thebigone Zgłoś komentarz
    Koleżanko Barbaro, kolega Filip słusznie zwrócił uwagę redaktorowi Witczykowi ponieważ w momencie, gdy pisał swój komentarz, w artykule istotnie widniał błąd, który dopiero po tejże
    Czytaj całość
    uwadze został poprawiony. Tak to już bywa, że błędy się zdarzają. Ludzka rzecz. Nie rozumiem natomiast jak można nie sprawdzić artykułu przed jego opublikowaniem. Jest to niestety powszechna praktyka wśród niektórych dziennikarzy (jeśli w ogóle można ich tak nazywać)SportowychFaktów.
    • Lawina Zgłoś komentarz
      Porażka najgorsza z możliwych bo 1 pkt. Swoją droga liga uczy pokory. Jezioro wygrało grając 2.5 zawodnikami. Czapki z głów...
      • onlybasket Zgłoś komentarz
        Chetnie bym zobaczyl D.Johnsona/ nie mylic z Daniel'em/ w koszulce Stelmetu :)
        • Barbara Markowicz Zgłoś komentarz
          Zwracać uwagę potrafi a czytać nie umie kol.Filip.
          • Filip Kwaśniak Zgłoś komentarz
            Panie piszący...Miller miał w tym meczu 16 pkt, a Johnson 30...
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×