Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Udany pościg Chicago Bulls! 43 punkty i błąd Russella Westbrooka

Chicago Bulls po dramatycznej końcówce pokonali Oklahomę City Thunder i z bilansem 39-23 są wiceliderami Konferencji Wschodniej. Słodko-gorzki smak dla Thunder ma za to imponujący wyczyn Westbrooka.
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak

Oklahoma City Thunder na 5 minut przed końcową syreną prowadziła jeszcze w United Center 100:91, by ostatecznie przegrać z Chicago Bulls 105:108. Bohaterem drużyny z Illinois został E'Twaun Moore, który po odegraniu Pau Gasola zaaplikował rywalom celny rzut zza łuku na niewiele ponad dwie sekundy przed zakończeniem meczu, doprowadzając do stanu 107:105.


26-latek wybrany z 55. numerem w drugiej rundzie draftu 2011 może mieć ogromne powody do zadowolenia, bo 5 marca 2015 roku zaliczył najlepszy występ w karierze. Szkoleniowiec Byków, Tom Thibodeau desygnował Moore'a do gry na 22 minuty, a ten mu się odpłacił trafiając 9 na 10 oddanych prób z pola i zdobywając rekordowe 19 punktów.

Wtórował mu Nikola Mirotić. Hiszpański zawodnik pochodzenia czarnogórskiego w newralgicznym momencie spotkania utrzymywał gospodarzy na powierzchni. Gdy Bulls przegrywali 96:100, wychowanek Realu Madryt zdobył dla drużyny z Wietrznego Miasta 8 kolejnych oczek. Co prawda Mirotic trafił zaledwie 2 na 9 oddanych rzutów zza linii 7 metrów i 24 centymetrów, ale uczynił to w czwartej kwarcie, a w sumie zapisał na swoim koncie 26 punktów oraz zebrał 8 piłek.

Pau Gasol skompletował w czwartek 40. double-double w trwającym sezonie, 21 oczek i 12 zbiórek, wyprzedzając przy okazji Rolando Blackmana, który do tej pory dzierżył tytuł hiszpańskiego/latynoskiego gracza w NBA z największą ilością zdobytych punktów.

Choć po jego ostatnich wyczynach wielu mogło mieć co do tego wątpliwości, Russell Westbrook nie jest maszyną, a człowiekiem z krwi i kości, który tak samo jak wszyscy, ma prawo do błędów.

26-latek zdobył przeciwko Chicago Bulls 43 punkty (14/32 z gry, 12/15 za 1), 8 zbiórek, 7 asyst, ale w końcówce meczu oddał rzut, który nawet nie doleciał do obręczy. - Starałem się po prostu oddać dobrą próbę. To była zła decyzja z mojej strony. Serge (Ibaka przyp. red) był wolny i powinienem posłać piłkę w jego ręce - mówił Westbrook.

Ten sam koszykarz chwilę później, gdy na zegarze pozostawały dwie sekundy, nadepnął na linię wyznaczającą boisko, popełniając swoją piątą stratę w meczu. Druga okazja do oddania game-winnera już się nie nadarzyła. - On nie jest szczęśliwy, że zdobył kilka oczek, zbiórek czy asyst. Dla Russella (Westbrooka przyp. red) liczy się tylko i wyłącznie wygrywanie - dodał opiekun ósmej drużyny Konferencji Zachodniej, Scott Brooks.

Rozgrywający w czterech poprzednich spotkaniach notował triple-double, tym razem ta sztuka się nie udała. Absolwent uczelni UCLA został za to pierwszym zawodnikiem w historii swojego klubu NBA, który trzy razy z rzędu skompletował 40 lub więcej punktów. Westbrook dołączył ponadto do Michaela Jordana, Elgina Baylora i Wilta Chamberlaina. Wszyscy zanotowali pasmo trzech występów, gdy nie tylko zdobywali 40 oczek, ale i dodatkowo przynajmniej 5 zbiórek oraz 5 asyst.

Thunder w czwartek zabrakło wsparcia graczy drugiego planu. Dion Waiters był 3/10 z gry, Anthony Morrow 3/8, a "tylko" 6 punktów i 6 zebranych piłek dorzucił Enes Kanter. Na nic zdało się 10 oczek D.J. Augustina w czwartej partii czy 25 punktów i bardzo dobra postawa Serge'a Ibaki. Podopieczni Brooksa przegrali 28. mecz w sezonie, 20. na obcym terenie i jeżeli New Orleans Pelicans pokonają w piątek Boston Celtics, będą legitymowali się, podobnie do Thunder, bilansem 34-28. Dziesiąte miejsce w Konferencji Zachodniej zajmują obecnie Phoenix Suns (32-30).

Grzmot podczas spotkania w Chicago musiał sobie radzić bez Kevina Duranta, Stevena Adamsa i Steve'a Novaka. W szeregach gospodarzy zabrakło Derricka Rose'a, Taja Gibsona oraz Jimmy'ego Butlera. Rewanż 15 lutego w Chesapeake Energy Arena.

W drugim meczu dnia nadspodziewanie łatwe zwycięstwo odnieśli Portland Trail Blazers. Drużyna ze stanu Oregon pokonała Dallas Mavericks 94:75, notując 41. sukces w sezonie 2014/2015. Goście trafili tylko 2 rzuty zza łuku na 16 oddanych i w tym elemencie można upatrywać przyczyn ich 23. porażki.

Wyniki:

Chicago Bulls - Oklahoma City Thunder 108:105 (18:30, 30:20, 24:29, 36:26)
(Mirotic 26, Dunleavy 21, Gasol 21, Moore 19 - Westbrook 43, Ibaka 25, Augustin 10)

Portland Trail Blazers - Dallas Mavericks 94:75 (17:23, 23:13, 31:21, 23:18)
(Aldridge 17, Batum 15, Lillard 14 - Ellis 12, Stoudemire 12, Nowitzki 10, Rondo 10)

Kto w Konferencji Zachodniej awansuje do fazy play-off?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna / nba.com

Komentarze (12):

  • Apator Fan-RSKZ Zgłoś komentarz
    Brawo Byki!Potencjał ogromny skoro bez 3 tak ważnych zawodników udało się rozegrać taki mecz.
    • makumba Zgłoś komentarz
      Mecz można powiedzieć przegrany przez Westbrooka. Najpierw nie podał wolnemu Ibace, gdy był podwajany na 10 sekund przed końcem. Następnie nie upilnował Moora. Wyczyny punktowe Westbrooka
      Czytaj całość
      i tak są nic nie warte, jak przez niego zespól gra słabiej, kolejny mecz z rzędu Westbrook jest na minusie.
      • misiek20 Zgłoś komentarz
        Nie wyobrażam sobie żeby tytuł MVP dostał gość z drużyny, która pewnie nawet nie wejdzie do playoff. Wiadomo statystyki ma kosmiczne, ale jak widać nie przekłada się to na wynik
        Czytaj całość
        zespołu.
        • zielin Zgłoś komentarz
          To może dajmy MVP Bryantowi! ;)
          • djstalin Zgłoś komentarz
            Dajcie spokój z tym Westbrookiem zagral kilka dobrych spotkan i od razu MVP. Spokojnie o tym kto zdobecie MVP powinien decydowac caly sezon a nie kilka przygodnych meczy. Kandydatow widze
            Czytaj całość
            trzech: Curry, Harden, James. A te komentarze o MVP dla Westbrooka to uwazam za dobry zart.
            • zielin Zgłoś komentarz
              Oglądanie i kibicowanie OKC grozi zawałami :) 4 mecz, który przegrany został we frajerski sposób: Pelikany u siebie i wyjazdy: dzisiejszy i wcześniej w Portland i w Phoenix.. Westbrook
              Czytaj całość
              genialny przez 47.30 minuty, a potem dramat. Czemu nie podawał do świetnie grającego Ibaki gdy zaliczył air balla? A potem wyszedł za linię.. Szkoda. Niedługo będzie okazja do rewanżu, 09.03 grają z Toronto i ten mecz koniecznie trzeba wygrać!
              • pepsiBKS Zgłoś komentarz
                OKC ma duże problemy z dowożeniem w miarę bezpiecznej przewagi. Russel, jak można chylić czoła wobec jego atletyzmu, tak wciąż ma wielkie problemy z podejmowaniem decyzji (nawet wczoraj
                Czytaj całość
                pisałem o selekcji rzutów). rozczarowuje mnie Brooks, i to mocno. co to za rotacja, że Augustin gra osiem minut mniej od ceglarza Waitersa, a McGary jest na placu przez dwie i pół minuty?! gdyby połowę rzutów Diona dostali Singler, Augustin czy Kanter, wynik mógł być inny. no a tak to gratulacje dla Byków.
                • misiek20 Zgłoś komentarz
                  Westbrook dopiero mówił że za dużo rzuca i dalej to robi. Nikt tam nie ma jaj żeby mu wytłumaczyć, że tak to oni się do playoff nie dostana.
                  • The Big Fundamental Zgłoś komentarz
                    Dzięki Chicago! :)
                    • TylkoWłókniarz-RSKŻ Zgłoś komentarz
                      Brawo Bulls! Takie mecze aż chce się oglądać.Trzeba się teraz spiąć żeby mieć jak najlepsze miejsce w PO bo rywale nie śpią,szczególnie Cavs.
                      • jaet Zgłoś komentarz
                        Ależ meczysko :)! Najlepszy mecz Bulls obok tego przeciwko Houston jaki w tym sezonie dane mi było oglądać. Oczywiście nie tyle mi chodzi o całokształt, co emocje i happy end. Wygrała
                        Czytaj całość
                        drużyna, a Bulls po raz kolejny pokazują, że żadne osłabienia im nie straszne. Mirotić mimo kiepskich procentów faktycznie trzymał Bykom w pewnym momencie całą grę. Będą mieli z niego w Chicago kapitalny pożytek i to już wkrótce. Moore mecz życia zakończony game winnerem - nadmiar szczęścia ;). Russ uwierzył, że jest Terminatorem i zakończył spotkanie w najgłupszy możliwy sposób, ale trzeba przyznać że gość jest w niesamowitym gazie, jak wrzuca drugi bieg, to cała reszta zdaje się działać na zasadzie slow motion.
                        • baza Zgłoś komentarz
                          Co za mecz w Chicago:) daleki rezerwowy Moore bohaterem, któż by się tego spodziewał. Russ znów świetny mecz choć tym razem bez happy endu.
                          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                          ×
                          Sport na ×