KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Kolejny świetny weekend Filipa Zegzuły

Dwa świetne mecze w ciągu 24 godzin znowu rozegrał Filip Zegzuła. Najpierw pomógł pierwszej drużynie Rosy Radom w zwycięstwie nad AZS-em Koszalin (85:68), a następnie uzyskał triple-double w sensacyjnie wygranym przez rezerwy starciu w Łańcucie.

Piotr Dobrowolski
Piotr Dobrowolski
Filip Zegzuła WP SportoweFakty / Filip Zegzuła

To był kolejny kapitalny weekend Filipa Zegzuły. Ostatnio o młodym rozgrywającym z Radomia jest bardzo głośno w całej Polsce, ale nie ma się czemu dziwić. Wszak znajduje się w wysokiej dyspozycji, co potwierdził w sobotę i niedzielę. Najpierw wydatnie pomógł pierwszej drużynie Rosy w meczu 25. kolejki Polskiej Ligi Koszykówki, w którym wicemistrzowie kraju pokonali przed własną publicznością AZS Koszalin 85:68.

- Był to bardzo trudny mecz, nie patrząc na wynik. AZS bardzo mocno "bił się" pod koszem, grał bardzo fizycznie, ale daliśmy radę, nie straciliśmy koncentracji do końca i to jest najważniejsze - podkreślił 22-latek po ostatniej syrenie.

W pierwszej kwarcie gra jego zespołu nie wyglądała najlepiej, co potwierdził rezultat - 16:17. Gdy jednak z ławki wszedł Zegzuła, wprowadził dużo ożywienia w szeregi gospodarzy. Trafił "na przełamanie" z dystansu, a później poszła już seria w wykonaniu podopiecznych Wojciecha Kamińskiego, którzy zbudowali kilkunastopunktową przewagę.

- Wyszliśmy może nie do końca skoncentrowani, pierwsza kwarta była na styku, dużo błędów, ale druga zaczęła się od mocnej obrony i "pociągnęła" wynik - potwierdził utalentowany zawodnik.

Na parkiecie spędził 17 minut, zdobywając w tym czasie 11 "oczek". Wykorzystał wszystkie trzy próby zza linii 6,75 m, a także jedną z trzech "za dwa". Ponadto miał dwie zbiórki i asystę.

Zdecydowanie lepsze statystyki "wykręcił" dobę później, w pojedynku ostatniej kolejki sezonu zasadniczego pierwszej ligiACK UTH Rosa Radom sensacyjnie pokonała na wyjeździe Max Elektro Sokoła Łańcut 94:88, a Zegzuła był zdecydowanym liderem (jak zwykle) swojej drużyny, uzyskując triple-double! Przez ponad 36 minut zdobył 20 punktów, miał 11 asyst i 10 zbiórek. Można mieć zastrzeżenia do jego skuteczności z gry (4/19, w tym 0/8 "za trzy"), ale bardzo często stawał na linii rzutów wolnych, trafiając wszystkie 12 prób. Dzięki zwycięstwu rezerwy wicemistrzów Polski zakończyły rundę na jedenastym miejscu i w fazie play-out będą miały przewagę parkietu w rywalizacji z ostatnią w zestawieniu Eneą Astorią Bydgoszcz.

ZOBACZ WIDEO Kamil Glik: Pokazaliśmy wielkość
Czy Filip Zegzuła zasłużył na miano MVP pierwszej ligi?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×