WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Golden State Warriors mistrzami NBA, Kevin Durant MVP Finałów! Cavaliers pokonani 4-0

Golden State Warriors dopełnili dzieła, 4-0 w finale NBA i trzecie mistrzostwo w ciągu ostatnich czterech lat! Tytuł MVP powędrował w ręce Kevina Duranta. Czy to koniec LeBrona Jamesa w Cleveland Cavaliers?
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Getty Images / Jason Miller / Na zdjęciu: Kevin Durant

Golden State Warriors mistrzami NBA! Drugi rok z rzędu, trzeci raz w przeciągu czterech ostatnich lat. Wielka historia pisze się na naszych oczach, klub z Oakland znów zdominował najlepszą ligę świata. Ich przeciwnicy, Cleveland Cavaliers nie byli w stanie nawet nawiązać walki, Warriors pokonali ich 108:85, a w całej serii 4-0. To pierwszy sweep od 2007 roku, kiedy San Antonio Spurs zdominowali w ten sposób... właśnie Cleveland Cavaliers. - Trudno tego dokonać chociażby raz, a trzy razy w cztery lata, to absolutnie niesamowite - mówi Klay Thompson i zdecydowanie trzeba przyznać mu rację.

W czwartym meczu, który dał słynnym Dubs mistrzostwo, nie do zatrzymania był Stephen Curry. 30-latek miał problemy z celnością w poprzednim spotkaniu (1/10 za trzy), lecz tym razem znów zaprezentował, co potrafi. Dwukrotny MVP sezonu zasadniczego zdobył 37 punktów, trafiając przy tym 7 na 15 oddanych rzutów zza łuku. Kevin Durant dodał 20 "oczek", 12 zbiórek oraz 10 asyst.

To właśnie KD został MVP całych Finałów NBA, drugi raz z rzędu! Skrzydłowy dokonywał niesamowitych rzeczy, prezentował niezwykle równy oraz wysoki poziom, w czterech spotkaniach zdobywał odpowiednio 26, 26, 43 oraz 20 punktów. W trzecim meczu serii trafił między innymi wielki rzut za trzy, który dał GSW prowadzenie 106:100 i w końcowym rozrachunku także zwycięstwo. Co ciekawe, dla trenera drużyny z Kalifornii, Steve'a Kerra to ósmy pierścień w karierze. Pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo jako zawodnik, teraz trzeci raz w roli trenera

Cleveland Cavaliers mieli w tych finałach swoje szanse, ale wszystkie zmarnowali. Boleć może najbardziej ta z pierwszego spotkania, kiedy przy stanie 106:107 George Hill trafił tylko jeden rzut osobisty, a J.R. Smith zebrał piłkę w ataku, ale nie wykonał nawet próby zdobycia punktów.

Mistrzowski poziom utrzymywał tylko LeBron James. 33-latek właśnie w premierowym spotkaniu wywalczył 51 "oczek", a średnio w tej rywalizacji zapisywał na swoim koncie 34,0 punktu, 8,5 zbiórki oraz 10,0 asysty. James nie ukrywał rozczarowania, opuścił parkiet momentalnie po zakończeniu meczu, podchodząc do swoich synów, a następnie prosto do szatni. Dla niego to szósta porażka w Finałach NBA, więcej przegranych na tym etapie mają tylko Elgin Baylor (7) oraz Jerry West (8). - Dałem emocjom wziąć górę i chciałem być najlepszą wersją siebie, chociaż trzy ostatnie spotkania rozegrałem ze złamaną ręką - mówił na konferencji prasowej, co zszokowało wszystkich. 

Jaka przyszłość czeka jednego z najlepszych zawodników w historii tego sportu? Wydaje się, iż po tych finałach, to właśnie najważniejsze i najbardziej nurtujące pytanie. Niewykluczone, że już nigdy nie zagra w barwach Cleveland Cavaliers.

Cleveland Cavaliers - Golden State Warriors 85:108 (25:34, 27:27, 13:25, 20:22)
(James 23, Love 13, Smith 10, Hood 10 - Curry 37, Durant 20, Iguodala 11)

Stan rywalizacji: 4-0 dla Warriors

ZOBACZ WIDEO Polska - Chile. Robert Lewandowski wskazuje mankamenty kadry. "To nie był dobry mecz, ale..."

Czy Kevin Durant zasłużył na tytuł MVP Finałów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (17):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Gabriel G 0
    Durant pierwszą primadonną? Raczej - jeśli już - to James jest bliższy takiego tytułu. Nagminnie odpycha obrońców ręką atakując kosz a jak gwizdną mu jakikolwiek faul to daje taki popis min, że od razu powinien dostać technika. O krokach nie wspomnę. Umie dużo, jest silny i kreci swietne statystyki ale to rzemieślnik, nie artysta.
    pepsiBKS to pewnie dlatego, że te drużyny nie mają czterech all-starów (dwóch MVP, jednego z najlepszych strzelców dystansowych w historii i byłego DPOY) i byłego MVP finałów w piątce. zejdź na ziemię. i jeszcze to "sympatyczni". Durant to pierwsza primadonna NBA, Zaza z łatką polującego na kości, o Draymondzie już nie wspomnę. Swaggy P na dokładkę. ja z tej drużyny cenię prawdziwie tylko Klaya i Iguodalę za całokształt (czyli aspekty koszykarskie i pozaboiskowe). i nie, fanem Lebrona też nie jestem.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • R77 0
    Liczyłem na więcej meczy. Bardzo szkoda 1 meczu, bo najpierw Green wpakował Lebronowi z premedytacją palce w oczy, a później to co zrobił JR Smith.... Nie dziwię się, że Lbj nie wytrzymał i przypierdzielił ręką , choć to ewidentnie sam sobie zrobił. Mimo to szacun za dalszą grę:)))Statystyki kosmiczne:)))))) Mogło być teraz 2:2.... Mimo wszystko gratulacje dla GSW. Lbj obojętnie gdzie zagra, czy to w Philadelphii:))), czy Los Angeles, czy Houston, to i tak powinien ponownie zameldować się w finale:))))
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Iskra Jeden 0
    S W E E P !!! jak mawiają hamerykance.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (14)
Pokaż więcej komentarzy (17)
Pokaż więcej komentarzy (17)
Pokaż więcej komentarzy (17)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×