WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Michał Nowakowski: Liczyłem na komfort przy wyborze klubu

- Liczyłem, że będę miał komfort podczas podejmowania ostatecznej decyzji. Nie mówię o przebieraniu w ofertach, ale o swobodnym wyborze nowego klubu. To lekcja na przyszłość - mówi rozmowie z WP SportoweFakty Michał Nowakowski, gracz BM Slam Stali.
Karol Wasiek
Karol Wasiek
Newspix / Wojciech Figurski / Na zdjęciu: Michał Nowakowski

Karol Wasiek, WP SportoweFakty: Dlaczego nie gra pan już w Anwilu Włocławek?

Michał Nowakowski, koszykarz reprezentacji Polski i BM Slam Stali: Mój kontrakt z Anwilem był tak skonstruowany, że drugi rok umowy był uzależniony od władz klubu z Włocławka. Przy podpisaniu kontraktu nie udało się wynegocjować innych warunków, zarząd Anwilu nie chciał się na nie zgodzić. Zaakceptowałem to, licząc, że po dobrym sezonie zostanę na kolejny rok. Po zdobyciu mistrzostwa Polski wydawało mi się, że moja pozycja do rozmów będzie całkiem przyzwoita.

Jednak od zakończenia sezonu nikt z klubu się nie odzywał, więc zacząłem przeczuwać, że moja przygoda z Anwilem dobiegnie końca. 14 czerwca, czyli dzień przed finalnym terminem, otrzymałem ostateczną informację, że nasze drogi muszą się rozejść.

Jak pan zareagował? Szok, złość, irytacja?

Byłem zaskoczony, bo uważałem, że rozegrałem całkiem przyzwoity sezon. Byłem ważną częścią mistrzowskiego zespołu. Myślę, że miałem duży wkład w zwycięstwo w serii półfinałowej ze Stelmetem Eneą BC. Nie ukrywam, że liczyłem na to, że trener będzie chciał mnie wykorzystać na kolejny sezon. Stało się inaczej. Jego decyzja.

Co mnie cieszy to fakt, że po tym całym zamieszaniu dostałem mnóstwo pozytywnych wiadomości od kibiców z Włocławka. Zrobiło mi się cieplej na sercu. Fani zgodnie podkreślali, że zawsze będę mile widziany w Hali Mistrzów, nawet jak będę rzucał sporo punktów dla rywali.

Zadzwonił też trener Igor Milicić.

Tak, podziękował mi za współpracę. Do dzisiaj pamiętam słowa trenera: "Michał, uważam, że czas się rozstać. To będzie najlepsza decyzja dla obu stron." Marzyłem o tym, żeby zagrać w europejskich pucharach. Żałuję, że nie dano mi szansy.

Mimo zdobycia mistrzostwa i rozegrania dobrego sezonu długo pozostawał pan bez pracy. To były najtrudniejsze wakacje w pana karierze?

Jak najbardziej. Liczyłem na to, że te czynniki, o których powiedziałeś, sprawią, że będę miał komfort podczas podejmowania ostatecznej decyzji. Nie mówię o przebieraniu w ofertach, ale o swobodnym wyborze nowego klubu. Niestety życie pokazało, że nie można niczego z góry zakładać.

W minionych latach zawsze na początku wakacji wiedziałem, gdzie będę występował w kolejnym sezonie. Teraz miałem ogromny problem ze znalezieniem pracy. Z tego powodu było sporo nerwów, dużo niezrozumiałych sytuacji. To odbiło się na całej mojej rodzinie.

To lekcja na przyszłość?

Tak. Przekonałem się, że nie mogę zakładać pewnych rzeczy z góry i nie na wszystko mam wpływ. Ale nigdy więcej nie chcę być w takiej sytuacji.

Podobno miał pan duże oczekiwania finansowe.

To nie są prawdziwe informacje. Oczekiwałem rozsądnej kwoty, takiej, która byłaby optymalna dla obu stron. Okazało się jednak, że kluby nie mają takich pieniędzy w budżetach, bo było już późno i składy były pozamykane.

To prawda, że latem mocno poróżnił się pan ze swoim agentem?

Można tak powiedzieć, bo nie współpracujemy już ze sobą. Uznaliśmy, że czas się rozstać i poszukać nowych rozwiązań. Każdy poszedł w swoją stronę. Po tych wakacjach doszedłem do wniosku, że muszę coś zmienić, by za rok nie było powtórki z sytuacji.

Zobacz także: Czekamy na grę na MŚ ponad 50 lat. O krok od koszykarskiego raju

Kontrakt z BM Slam Stalą podpisał pan jeszcze w obecności Tarka Khraisa?

Tak. To była nasza ostatnia wspólna umowa.

Wybrał pan już nowego agenta?

Jeszcze nie, ale wiem, że takiej osoby na pewno będę potrzebował. Myślę nad potencjalnymi kandydatami.

Dopiero w sierpniu związał się pan umową z BM Slam Stalą, choć słyszałem, że do Ostrowa Wielkopolskiego mógł pan trafić znacznie szybciej. Podobno był pan już spakowany i gotowy do wyjazdu. Dlaczego w takim razie nie wyszło za pierwszym razem?

Widzę, że dobry research zrobiłeś na temat tego, co działo się u mnie w wakacje. Faktycznie byłem już prawie dogadany z BM Slam Stalą. Brakowało tylko podpisów pod umową, ale nagle... taktyka klubu się zmieniła. Władze uznały, że nie idą w tę stronę i podpisano innego gracza. Zostałem bez klubu i wtedy rozpoczęły się moje problemy. Myślałem bowiem, że mam już zapewnione miejsce w BM Slam Stali i będę mógł spokojnie przygotować się do sezonu.

To prawda, że odezwał się do pana Stelmet z propozycją kontraktu, który wszedłby w życie po przejściu okresu próbnego?

Tarek Khrais zadzwonił do mnie i powiedział, że jest oferta na stole ze Stelmetu Enei BC. Z jednej strony byłem zainteresowany grą z gwiazdami polskiej - Koszarkiem, Zamojskim, Hrycaniukiem czy Sokołowskim - i występami w VTB, ale po przemyśleniu wszystkich "za" i "przeciw" uznałem, że poszukam innej opcji. Myślę, że wpływ na moją decyzję miał fakt, że w kontrakcie była zawarta opcja "try-outu". Nie do końca mi się to podobało, że klub chciał mnie sprawdzić i zobaczyć, jak będę wyglądał na treningach. Zwłaszcza, że nie jestem nowym zawodnikiem na rynku, każdy wie, co potrafię.

Rozpamiętuje pan jeszcze to, co działo się w wakacje?

Jak już jestem w danym miejscu, to staram się nie roztrząsać tego, co było w przeszłości. Jestem zawodnikiem BM Slam Stali i mogę grać dla klubu, który wzbudza tak duże zainteresowanie wśród kibiców. W Ostrowie Wielkopolskim niemal wszyscy żyją koszykówką. Bardzo mi się to podoba.

Jak wygląda współpraca z trenerem Kamińskim?

Współpraca układa się dobrze. Dogadujemy się z trenerem Kamińskim. Treningi są mocno zróżnicowane. Do każdego meczu jesteśmy dobrze przygotowani, trener dużo uwagi poświęca rozpracowaniu danego rywala. To, jak widać, ma przełożenie, bo nasze wyniki i gra są zadowalające.

Powołanie do reprezentacji osłodziło problemy, z którymi zmagał się pan latem?

Na pewno. Już sam fakt znalezienia się na szerokiej liście był dla mnie wielkim wyróżnieniem. Co prawda trener Mike Taylor wybrał Dariusza Wykę, ale on doznał kontuzji przed samym wyjazdem i zwolniło się dla mnie miejsce. Byłem bardzo szczęśliwy, że mogę przyjechać na zgrupowanie kadry. To też pokazało mi, że decyzja o przenosinach do BM Slam Stali była trafiona.

Zobacz inne teksty autora

ZOBACZ WIDEO Serie A: Błysk Milika na wagę trzech punktów. Piękny gol Polaka [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Czy rozstanie z Michałem Nowakowskim jest dobrą decyzją władz Anwilu Włocławek?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (4):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Gabriel G 0
    Tak jak napisałem, mnie nie dziwi decyzja zawodnika. Miał do niej prawo. Mnie dziwi argumentacja jakiej użył tłumacząc tą decyzję. On uważa, że ponieważ jest długo na rynku to klub powinien wiedzieć co jest wart. A ja uważam, że ponieważ jest długo na rynku to powinien wiedzieć, że będąc graczem zadaniowym może podlegać takim weryfikacjom. Można to rozumieć tak, że gracz nie był pewny, że weryfikację przejdzie. To jak on sam nie był tego pewien to skąd oczekiwanie, że klub ma być pewny w ciemno?
    Defibrylator Heh żadnemu zawodnikowi raczej nie podoba się taki punkt w kontrakcie gdyż jest to na jego niekorzyść. A klub ze Stelmetu zmienia zawodników jak rękawiczki więc nie ma się co chłopakowi dziwić, że nie chciał kontraktu, w którym może wylecieć w dowolnym momencie więc nie rozumiem zdziwienia.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Defibrylator 0
    Heh żadnemu zawodnikowi raczej nie podoba się taki punkt w kontrakcie gdyż jest to na jego niekorzyść. A klub ze Stelmetu zmienia zawodników jak rękawiczki więc nie ma się co chłopakowi dziwić, że nie chciał kontraktu, w którym może wylecieć w dowolnym momencie więc nie rozumiem zdziwienia.
    Gabriel G Nie akceptuję i nie rozumiem takiej postawy zawodnika odnośnie okresu próbnego. Nie podobało mu się. A dlaczego? Jesli wolno spytać. Klub z czołówki ligi chce sprawdzić zadaniowca - nie gwiazdę - czy wkomponuje sie w zespół. Oczywiście gracz ma prawo tego nie przyjąć ale argument, że mu sie to nie podoba bo jest długo na rynku i wiadomo co umie, jest bez sensu - najłagodniej mówiąc.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • frącek 0
    szkoda ze miska nie ma w anwilu
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×