Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

NBA. Hit dnia dla osłabionych Lakers! Harden i Westbrook bez szans z LeBronem

James Harden i Russell Westbrook nie zdołali poprowadzić swojej drużyny do zwycięstwa. Zrobił to świetny LeBron James, który znów udowodnił, jak wielkim jest graczem.
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
LeBron James Getty Images / Stacy Revere / Na zdjęciu: LeBron James

LeBron James sam zdobył 31 punktów, a przy tym zanotował 12 asyst i na własnych barkach poprowadził osłabionych Los Angeles Lakers do zwycięstwa w hitowym meczu. Kibice w Houston skandowali w jego kierunku "MVP", a na trybunach było można dostrzec wielu kibiców ubranych w koszulki z nazwiskiem "James". - To dla mnie zaszczyt. Jestem takim typem człowieka, który zawsze chce dawać z siebie 100-procent możliwości i cieszę się, że ktoś to docenia - mówił LeBron od razu po meczu. 

Houston Rockets prowadzili w końcówce drugiej kwarty 63:52, ale do szatni schodzili tylko z sześcioma punktami zaliczki (65:59). - Porozmawialiśmy w przerwie i ustaliliśmy, co powinniśmy poprawić - zaznaczał James (za ESPN), a na efekty w wykonaniu Lakers nie było trzeba długo czekać. Goście niespodziewanie zaczęli dominować. 

JaVale McGee popisał się kilkoma efektownymi blokami, LeBron napędzał kontrataki, Kyle Kuzma spisywał się świetnie po obu stronach parkietu, a "Jeziorowcy" wyszli na prowadzenie 69:68, które systematycznie powiększali. Cała trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 32:17, a Lakers w połowie ostatniej, finałowej odsłony doprowadzili nawet do stanu 110:94 i pewnie triumfowali 124:115. 

ZOBACZ WIDEO F1. Czy Robert Kubica ma szansę na udział w wyścigu w sezonie 2020? Ekspert rozwiewa wątpliwości

Drużyna z Hollywood miała bilans 29-0, kiedy prowadzi po trzech kwartach meczu, a teraz wynosi on już 30-0. Wspomniany Kuzma zdobył 23 punkty, a Kentavious Caldwell-Pope dodał 20 "oczek" z ławki rezerwowych. Lakers szybko podnieśli się po ostatniej wpadce z Orlando Magic i nawet bez Anthony'ego Davisa oraz Rajona Rondo potrafili zwyciężyć na trudnym terenie w Houston.

Rockets nie wykorzystali braków kadrowych rywali. James Harden rzucił 34 punkty, ale wykorzystał tylko 8 na 20 oddanych rzutów z pola, w tym 2 na 9 za trzy. "Brodacz" trafił też 16 na 18 rzutów wolnych. - To był nasz cel, próbowaliśmy wybijać go z rytmu. Gracz takiego formatu będzie zdobywał punkty, ale lepiej, żeby robił to z linii rzutów wolnych i na naszych zasadach - komentował James. Russell Westbrook  w 40 minut miał 35 "oczek", dziewięć zbiórek i siedem asyst, ale Houston przegrali trzecie spotkanie z rzędu. 

New Orleans Pelicans napsuli krwi Los Angeles Clippers, ale faworyzowani podopieczni Doca Riversa potrafili wyjść z opresji. Gospodarze prowadzili nawet 110:100 w końcówce trzeciej kwarty, ale drużyna z Miasta Aniołów odpowiedziała wtedy zrywem 10-0, a następnie wyszła również na prowadzenie 125:117. 

Lou Williams 14 ze swoich 32 punktów zdobył w decydującej, czwartej odsłonie, a przy tym trafił kluczowy rzut za trzy na 31,6 sekundy przed końcem spotkania (133:127). J.J. Redick w odpowiedzi również przymierzył zza łuku i zniwelował straty Pelicans do trzech punktów, a po pomyłce Leonarda Alvin Gentry poprosił o czas i jego drużyna wciąż mogła jeszcze doprowadzić do dogrywki. 

J.J. Redick oddał szybki rzut za trzy, bo Nowy Orlean miał tylko 2,4 sekundy, ale tym razem nie trafił, a Clippers zwyciężyli 133:130, 11. raz na wyjeździe, a 30. w sezonie.

- Powiedziałem chłopakom podczas przerwy w szatni, że wygra ten zespół, który jako pierwszy zacznie bronić - mówił o sobotnim meczu Doc Rivers, cytowany przez portal ESPN. - My zaczęliśmy bronić w czwartej kwarcie, dlatego wygraliśmy - dodawał trener Clippers. 

Kawhi Leonard w 34 minuty zdobył 39 punktów, sześć zbiórek i pięć asyst, chociaż popełnił też pięć strat. Pelicans w pierwszych trzech kwartach trafili 38 na 65 oddanych rzutów, ale w czwartej tylko 8 na 21, co dużo ich kosztowało. Derrick Favors wykorzystał wszystkie 10 oddanych przez siebie prób i zanotował w sumie 22 punkty, bo dodał też dwa celne wolne. 

Milwaukee Bucks wciąż zachwyca. Brooklyn Nets rozpoczęli sobotni mecz od wyniku 4:0, a następnie mieli też 16:14, ale było to zarazem ich ostatnie prowadzenie w całym spotkaniu. Już pierwsza kwarta padła łupem drużyny Mike'a Budenholzera w stosunku 30:22, a do przerwy było 57:42. Goście z Wisconsin pewnie triumfowali na Brooklynie różnicą 20 punktów - 117:97. 

- Uważam, że oni grają tak dobrze, jak w tym momencie nikt inny w lidze - komplementował rywali nawet trener przeciwników, Kenny Atkinson.

Giannis Antetokounmpo nie musiał się przemęczać, 25-latek w 25 minut zdążył zdobyć 29 "oczek", zebrać 12 piłek, zanotować cztery asysty, ale i mieć osiem strat. Bucks triumfowali pomimo dwudziestu błędów w meczu, ale rozdali również 30 drużynowych kluczowych podań, zaliczyli 54 zbiórki i trafili 17 na 37 rzutów za trzy. Ich bilans 38-6 mówi sam za siebie. 

Brooklyn Nets opuszczali parkiet na tarczy trzeci raz z rzędu, Kyrie Irving rzucił dla nich 17 punktów, ale chociażby Spencer Dinwiddie miał ich już tylko 11. Ostatnie słowa Irvinga o potrzebie wzmocnień chociaż kontrowersyjne, wydają się właściwie opisywać sytuację drużyny. - Musimy dodać jeden lub dwa brakujące elementy, żeby wejść na wyższy poziom. Będę to cały czas powtarzał. Zrobimy wszystko, co się da z obecnym składem, a w lecie poczekamy na wzmocnienia - mówił Irving dla ESPN.

Czytaj także: Tristan Thompson wyrzucony z parkietu za "klapsa". Będzie się odwoływał

Phoenix Suns zdobyli TD Garden. Boston Celtics, bez Kemby Walkera, który pauzował przez problemy z kolanem nie potrafili zatrzymać Devina Bookera (39 punktów), a pod koszem dominowali DeAndre Ayton oraz Dario Sarić. Pierwszy numer draftu 2018 zapisał na swoim koncie 26 punktów i 15 zbiórek, a Chorwat miał 13 "oczek", 11 zebranych piłek oraz pięć asyst.

Gospodarze na niewiele ponad dwie minuty do końca tracili do rywali aż 14 punktów (100:114). Potrafili zanotować błyskawiczny zryw 11-0, co było wręcz niesamowitym wyczynem, ale 38 sekund przed końcem ważny rzut z półdystansu trafił Mikal Bridges. Suns prowadzili wtedy 116:111, a następnie dwa wolne wykorzystał Devin Booker i ostatecznie po serii fauli i rzutów z linii, drużyna z Arizony triumfowała 123:119. 

Devin Booker oprócz 39 punktów, miał też 10 zbiórek i dziewięć asyst, a w sumie trafił świetne 12 na 20 oddanych rzutów z pola oraz 14 na 15 wolnych.

Dla Bostończyków rekordowe w karierze 37 punktów wywalczył Marcus Smart, który wykorzystał aż 11 na 22 oddane próby za trzy! Smart został 11. zawodnikiem w historii NBA, któremu udało się w jednym meczu trafić 11 lub więcej "trójek". 

Skrzydłowy Celtics, Jayson Tatum zapisał przy swoim nazwisku 26 "oczek". Podopieczni Brada Stevensa skapitulowali u siebie po raz piąty, a w sumie ponieśli trzecią z rzędu, a 14. porażkę w sezonie zasadniczym. 

Czytaj także: J.J. Redick naśmiewa się z młodszych kolegów. "Bardziej interesuje ich Instagram niż gra"

Wyniki:

New Orleans Pelicans - Los Angeles Clippers 130:133 (35:33, 45:39, 30:30, 20:31)
(Favors 22, Ingram 21, Redick 19 - Leonard 39, Williams 32, Harrell 24)

Brooklyn Nets - Milwaukee Bucks 97:117 (22:30, 20:27, 29:36, 26:24)
(Irving 17, Claxton 14, Prince 13 - Antetokounmpo 29, Middleton 20, Lopez 12)

Boston Celtics - Phoenix Suns 119:123 (20:26, 31:34, 25:27, 43:36)
(Smart 37, Tatum 26, Hayward 22 - Booker 39, Ayton 26, Bridges 26, Saric 13)

Atlanta Hawks - Detroit Pistons 103:136 (29:36, 26:35, 21:32, 27:33)
(Collins 20, Hunter 19, Young 16 - Rose 27, Mykhailiuk 25, Morris 22)

New York Knicks - Philadelphia 76ers 87:90 (25:28, 21:24, 23:18, 18:20)
(Morris 20, Randle 14, Bullock 14, Gibson 11 - Simmons 21, Richardson 18, Korkmaz 17)

Chicago Bulls - Cleveland Cavaliers 118:116 (31:33, 25:40, 31:29, 31:14)
(LaVine 42, Markanne 17, Kornet 11, White 11 - Love 29, Sexton 26, Osman 16, Gerland 16)

Minnesota Timberwolves - Toronto Raptors 112:122 (39:32, 23:26, 22:31, 28:33)
(Culver 26, Covington 22, Wiggins 18 - VanVleet 29, Lowry 28, Powell 20)

Houston Rockets - Los Angeles Lakers 115:124 (34:27, 31:32, 17:32, 33:33)
(Westbrook 35, Harden 34, Gordon 13 - James 31, Kuzma 21, Caldwell-Pope 20, Green 20)

Golden State Warriors - Orlando Magic 109:95 (28:25, 25:27, 29:19, 27:24)
(Russell 26, Poole 21, Paschall 20 - Fultz 23, Vucevic 13, Fourneir 12)

Oklahoma City Thunder - Portland Trail Blazers 119:106 (32:24, 32:33, 23:20, 32:29)
(Paul 30, Gilgeous-Alexander 22, Noel 15, Schroder 15 - Lillard 34, Trent Jr. 30, Simons 12)

Utah Jazz - Sacramento Kings 123:101 (38:22, 25:27, 32:28, 28:24)
(Bogdanovic 30, Gobert 28, Mitchell 22 - Fox 21, Bagley 17, Hield 14)

Czy jesteś rozczarowany postawą Houston Rockets?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×