WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Czesi stawiają sobie nas za wzór, ale i tak dostajemy od nich baty - wywiad z Kordianem Korytkiem, ostatnio NH Ostrawa

W tamtym sezonie po roku przerwy powrócił do koszykówki. Wraz z Arturem Mielczarkiem występował w czeskim NH Ostrawa. Po bardzo dobrym początku przyszła kontuzja i coraz bardziej nasilający się ból kręgosłupa. - Jeśli wyzdrowieje, to jeszcze będę grał. Nie czuję się emerytem - mówi w wywiadzie dla SportoweFakty.pl były reprezentant Polski Kordian Korytek.
Mateusz Stępień
Mateusz Stępień

Mateusz Stępień: Jaki był dla pana ostatni sezon?

Kordian Korytek: Myślę, że dobry. Po rocznej przerwie w grze i mimo nadwagi, która była przyczyną późniejszej kontuzji pleców, dobrze czułem się na parkiecie. Niektóre mecze miałem naprawdę niezłe.

Przez kontuzję kręgosłupa pod koniec sezonu grał pan bardzo mało.

- Zgadza się. Rola, jaką wtedy pełniłem była statyczna. Spędzałem w meczu po 2-3 minuty, a w niektórych nie grałem w ogóle. Nie było po prostu takiej potrzeby. Miałem dawać krótkie zmiany podstawowym graczom, do których sam należałem na początku rozgrywek. Moja wartość jako zawodnika była żadna. A co do kontuzji, to jej przyczyną była moja nadwaga. Ciężko gra się z dyskopatią. Dodatkowo ból promieniuje później do nogi.

Rozmawia pan z klubami, w których mógłby zagrać w następnym sezonie?

- Wstępną mam już za sobą działaczami klubu z Ostrawy, w którym ostatnio występowałem. Wszystko będzie jednak zależeć od stanu mojego zdrowia. Jeśli do końca wyleczę kontuzję, i będę czuł się na siłach, rozpocznę poszukiwania pracodawcy na znacznie szerszą skalę.

Bierze pan pod uwagę powrót do polskiej ligi?

- Powiem tak: nie zaprzeczam i niczego nie wykluczam.

Czym liga czeska przyciąga polskich graczy? Oprócz pana w poprzednim sezonie grali w niej Robertowie - Skibniewski, Tomaszek oraz Artur Mielczarek?

- Mnie osobiście małą odległością, bo do Ostrawy mam tylko 39 km. (śmiech). Poza tym, to co bardzo mi się w niej podoba, to promowanie swoich zawodników. O sile poszczególnych ekip stanowią tamtejsi gracze. Później jest tak, że nasza kadra dostaje baty od Czechów mimo, że prawie wszyscy wyżej usadawiają rozgrywki w Polsce.

Może w czeskiej lidze lepiej płacą?

- Dokładnie nie mogę tego sprecyzować, bo przez ostatnie dwa lata nie grałem w polskim klubie. Ale wydaję mi się, że nie. Polska liga jest bogatsza, i to w niej można zarobić więcej. W Czechach jest jedna drużyna, która wyraźnie odstaje od reszty - Nymburk. Pozostałe jakoś sobie radzą.

Obowiązują tam przepisy podobne do tych, które mieliśmy w polskiej ekstraklasie chociażby w zeszłym sezonie

- Wydaję mi się, że tak. Jest jakaś regulacja dotycząca obcokrajowców. W moim odczuciu Czesi stawiają jednak większy nacisk na szkolenie młodzieży. To później procentuje. I nie dotyczy to tylko koszykówki, ale także innych dyscyplin, bo w kilku mają naprawdę duże tradycje.

Jak wyglądają czeskie kluby pod względem organizacyjnym

- W niektórych dziedzinach Czesi jako wzór stawiają sobie właśnie nasz kraj. Twierdzą, że w ostatnich latach dokonaliśmy przełomu właśnie w organizacji. Pewnie jest to racja, choć ubolewam, że stało się to tak późno. Ale jak mówią - lepiej późno, niż wcale. Myślę, że podpatrują Polaków jako większego sąsiada, większą ligę, a może bogatszą.

Sportowo też lepszą?

- Pod tym względem akurat jest podobnie. Nie jest to słaba liga, a taka, w której się walczy. Obecnie nie mam świeżych informacji o polskich rozgrywkach, bo jak wcześniej wspomniałem ostatnio grałem w nich przed dwoma laty, ale sportowo obie prezentują zbliżony poziom.

Mistrzem Czech w zeszłym sezonie został Nymburk. O co mógłby walczyć w Polsce?

- W moim przekonaniu zagrałby w finale. Nie twierdzę, że wygrałby ligę, ale na pewno dałby z siebie wszystko.

W jednym zespole grał pan w Ostrawie z Arturem Mielczarkiem, który doszedł do was w trakcie sezonu. Teraz będzie podobnie?

- Obecność rodaka na obczyźnie to fajna sprawa. Wiadomo, zawsze pomoże, trzeba się trzymać razem. Artur jest otwartym człowiekiem, a poza tym dobrym, walecznym koszykarzem. Musi się jeszcze wiele nauczyć, ale myślę, że sezon w Czech wniósł wiele pozytywnego w jego karierę. Z tego co wiem również otrzymał propozycję z Ostrawy, ale trudno mi powiedzieć na jakim etapie są jego rozmowy z tym klubem. Sam też muszę dojść do pełni zdrowia. Nie czuję się jeszcze emerytem, ale akurat ból pleców jest bardzo uciążliwy.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×