KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Śląsk wygrał, a trener zdenerwowany. Czego nie rozumie Oliver Vidin?

W play-off najważniejsze to wygrywać. I Śląsk Wrocław na starcie serii ćwierćfinałowej Energa Basket Ligi okazał się lepszy od Trefla Sopot. Oliver Vidin po meczu nie był jednak usatysfakcjonowany tym, co zobaczył w ostatnim fragmencie.
Krzysztof Kaczmarczyk
Krzysztof Kaczmarczyk
Oliver Vidin WP SportoweFakty / Karolina Bąkowicz / Na zdjęciu: Oliver Vidin

W pierwszym meczu serii Śląsk wygrał zasłużenie z Treflem Sopot 76:71. Wrocławianie prowadzili cały mecz, rekordowo różnicą nawet 15 punktów.

Na finiszu rywale mieli jednak szansę odwrócić losy spotkania. - Szkoda ostatniej kwarty, w której bardzo głupio traciliśmy piłki w ataku. Musimy utrzymać poziom koncentracji cały czas i ciągle to powtarzam. Nie rozumiem takich rzeczy - mówił poddenerwowany Oliver Vidin.

Trener Śląska był zadowolony przede wszystkim z defensywy, ale złe ostatnie minuty i proste straty zepsuły mu nastrój. Cel został jednak osiągnięty - w serii do trzech zwycięstw to jego zespół jest bliżej celu, czyli awansu do strefy medalowej.

ZOBACZ WIDEO: Marcin Gortat wskazał kolejnego Polaka w NBA? "Nie będzie miał łatwo. Dużo się jeszcze może zmienić"

- W play-off panuje jedna zasada: trzeba mieć krótką pamięć. Ten mecz jest już za nami, prowadzimy 1:0 i nie ma co rozpamiętywać. Trzeba zniwelować błędy, bo za dwa dni będzie dużo trudniejsze spotkanie, ale i szansa zrobić kolejny krok - dodał Michał Gabiński.

Sztab szkoleniowy Trefla wie, gdzie był największy problem we wtorek. - Słabo zaczęliśmy ten mecz. Była słaba energia, pudłowaliśmy spod kosza i nie pchaliśmy piłki do przodu. Pierwsze śliwki robaczywki. Przede wszystkim przegraliśmy fizycznie, gdzie my powinniśmy dominować pod koszem, przegraliśmy zbiórkę - przyznał trener Marcin Stefański.

Sopocianie w tym sezonie często pokazywali wielkie wahania formy i różne oblicza. Na otwarcie play-off pokazali to gorsze. Mieli jednak fragment, który dał promyk nadziei, a o który pretensje do swoich podopiecznych miał Vidin.

- Jedyna optymistyczna rzecz była taka, że gdzieś tam na samym końcu zerwaliśmy się i mieliśmy swoje szanse, natomiast ich nie wykorzystaliśmy - kontynuował Stefański. - Zabrakło trochę czasu, gdybyśmy mieli 2-3 minuty więcej, to może mielibyśmy szansę ich przegonić - dodał najlepszy w ekipie gości Łukasz Kolenda.

Drugi mecz serii odbędzie się w piątek 2 kwietnia (godz. 17:35), gospodarzem ponownie będzie Śląsk Wrocław. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

Zobacz także:
Żan Tabak konkretnie o "bańce". "Tracimy atut własnej hali"
Ponitka aktywny, ale jego Zenit nie zdołał poskromić giganta

Kto wygra drugi mecz tej serii?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×