KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Skład zamknięty z przytupem. Wisienka na torcie zostawiona na sam koniec

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin gotowa na sezon 2021/2022. Oprócz gry w Energa Basket Lidze Kobiet, drużyna Krzysztofa Szewczyka stanie do walki o FIBE EuroCup.

Krzysztof Kaczmarczyk
Krzysztof Kaczmarczyk
Kamiah Smalls Instagram / Na zdjęciu: Kamiah Smalls
W ostatnich dniach budowa kadry Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin niesamowicie przyspieszyła i w czwartek został on zamknięty. Tym składem Krzysztof Szewczyk chce powalczyć o upragniony półfinał oraz miejsce w fazie grupowej europejskich pucharów.

Bez dwóch zdań największą gwiazdą zespołu będzie Kamiah Smalls. 23-latka w poprzednim sezonie była liderką ekipy z Empoli. Na parkietach włoskiej Serie A notowała 17,9 punktu, 5,2 zbiórki i 2,7 asysty.

Amerykanka uwielbia rzucać zza łuku i to bez dwóch zdań jest jej jedna z najsilniejszych broni jeżeli chodzi o ofensywę.

ZOBACZ WIDEO: Anita Włodarczyk przeszła do historii igrzysk olimpijskich. "Jeżeli chodzi o polskich sportowców, to jestem numerem jeden"

W Lublinie zadbali też o wzmocnienie strefy podkoszowej, gdzie dwoma ostatnimi elementami układanki były Natasha Mack oraz Ivana Jakubcova. Słowaczka - podobnie do Smalls - ostatni rok spędziła w słonecznej Italii. W Gesam Gas Le Mura Lucca mogła pochwalić się statystykami na poziomie 11,8 punktu i 8,9 zbiórki na mecz.

Mack w Europie dopiero zadebiutuje. Absolwentka Oklahoma State University wydaje się być jednak ciekawym ruchem. W ostatnim sezonie na akademickich parkietach pokazała się z doskonałej strony - średnie 19,7 punktu i 12,6 zbiórki w 27 spotkaniach najlepiej o tym świadczą.

Wcześniej klub pochwalił się m.in. transferem Aleksandry Stanacevej czy przedłużeniem umów z Martiną Fassiną, Klaudią Niedźwiedzką czy Zuzanną Sklepowicz.

Na co stać będzie koszykarki z Lublina? Kadrowo zespół wygląda nieźle. Pierwszym poważnym testem będą eliminacje do EuroCupu - tam rywalem "Pszczółek" będzie Spartak Moskwa Region Vidnoje. Ekipa ze stolicy Rosji od lat nie jest już żadną potęgą, ale to jednak nadal solidna firma.

Sezon w Energa Basket Lidze Kobiet ekipa Szewczyka rozpocznie od... pauzy. W drugiej kolejce (9 października) do Lublina zawita z kolei Ślęza Wrocław.

Kadra Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin na sezon 2021/2022: Kamiah Smalls, Aleksandra Stanacev, Ivana Jakubcova, Natasha Mack, Martina Fassina, Emilia Kośla, Olga Trzeciak, Wiktoria Duchnowska, Zuzanna Sklepowicz, Klaudia Niedźwiedzka, Aleksandra Kuczyńska, Natalia Kurach.

Zobacz także:
Euroliga. Dwóch gigantów ze Stambułu. VBW Arka poznała grupowych rywali
Martins Laksa podjął zaskakującą decyzję. Dlaczego nie zagra w PLK?

Czy Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS w końcu zbuduje skład na półfinał EBLK?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (5)
  • Baloncesto Zgłoś komentarz
    Jeżeli już chciano mieć rozgrywającą z Europy, to naprawdę nie taką jak Stanacev, która co prawda jeszcze w 2019 roku była w dwunastce serbskich zawodniczek na ME, ale przed
    Czytaj całość
    tegorocznymi ME trenerka serbskiej kadry Maljković nie powołała jej nawet do szerokiej 30-osobowej kadry, co świadczy aż nadto wyraźnie o tym, że nowa jedynka Pszczółka znacząco obniżyła loty. Jeśli już ewentualnie chcieć zakontraktować klasową zawodniczkę z Serbii na pozycję nr 1, to choćby taką jak np. 33-letnia Maja Miljković - zawodniczka z doświadczeniem w tak mocnych ligach jak francuska, rosyjska czy turecka, choć i ja jestem mimo wszystko zwolennikiem podstawowej PG z USA. Stanacev to tylko jeden problem - innym kłopotem będzie rookie pod koszem. To, że pod względem sportowym odbiega od wspomnianych przeze mnie wcześniej środkowych ligowej czołówki to oczywiste, ale mam poważne obawy, czy ona nie będzie przypadkiem odbiegać też umiejętnościami od centerki w Poznaniu (Davis-Reimer) czy piątki ze Ślęzy (Bright). Mieliśmy w zeszłym sezonie "królową" pomalowanego wprawdzie nie z USA, ale z Rumunii i oby w tym sezonie nie nastąpiła przypadkiem powtórka z rozrywki. Eksperymentowanie na tak kluczowych pozycjach jak nr 1 i 5 rzadko przynosi jakieś pozytywne efekty. Chyba, że tak zbudowany skład to rezultat skromniejszego niż ostatnio budżetu, choć w mediach można było przeczytać wypowiedź trenera, że jest on nieco większy niż w sezonie 2020/2021. Niestety nie widać tego w żaden sposób po zbudowanym zestawieniu personalnym drużyny. i jeszcze jedno - radzę wszystkim fanom Pszczółek przeczytać dzisiejsze wypowiedzi lubelskiego szkoleniowca dla lubelskiego radia. Mój komentarz do nich jest krótki - no comments...
    • Mistrz z Lublina Zgłoś komentarz
      No tak, ale w lokalnej prasie po raz kolejny pojawią się artykuły o ataku na miejsca medalowe (choć każdy kto cokolwiek ogarnia o baskecie wie, że z tym składem sukcesem będzie 5 pozycja
      Czytaj całość
      - ja obstawiam 6 a może i nawet 7 miejsce przed play off). Amerykanki niepewne i bez zgrania z drużyną przed pierwszymi meczami w lidze, poziom europejskich zawodniczek przemilczę bo absolutnie nie jest to TOP, a playmakerka w drużynie? nie ma na 1 Amerykanki to bez zbilansowanego składu nie ma medali. Młode zawodniczki mają zabiegać rywali? przecież bez doświadczenia na parkietach ligowych tylko faule będą zbierały...zobaczymy przynajmniej kilka ciekawych składów u rywali
      • Baloncesto Zgłoś komentarz
        Odeszła najlepsza zawodniczka z polskiej rotacji z poprzedniego sezonu (Poboży), a na jej miejsce klub bierze dwie młode zawodniczki - Kurach i Kuczyńską. Naprawdę trudno pojąć, po co w
        Czytaj całość
        drużynie aż 5 zawodniczek U23. Rozumiałbym jeszcze 1 taki transfer, ale druga to powinna być doświadczona lub w miarę ograna w ekstraklasie Polka na pozycję 4 lub 5. Kto to mógłby być? Można było spróbować dogadać się choćby z Kaczmarczyk czy nawet z Rembiszewską - obie poszły grać do średniaków z włoskiej ekstraklasy. Inną opcją była przykładowo Gala z I-ligowych Pabianic - zawodniczka rutynowana i ograna w EBLK czy też Parysek-Bochniak występująca w Pruszkowie na zapleczu ekstraklasy. A tak mamy w zespole zaledwie 3 zawodniczki, które można uznać za doświadczone i 9 koszykarek w wieku 19-23 lat. Jeszcze bardziej może dziwić pozostawienie w drużynie Fassiny - młoda Włoszka miała słabą końcówkę ostatniego sezonu i przy tylu młodych polskich zawodniczkach przedłużamy z nią umowę zamiast zakontraktować Europejkę w wieku 27-29 lat na pozycję 3-4 - przede wszystkim mająca za sobą występy w europejskich pucharach. Jest to tym bardziej kuriozalne, że po nieudanym poprzednim sezonie można było usłyszeć, że przyczyną niepowodzenia akademiczek było to, że zabrakło doświadczenia w drużynie. No cóż, można "pogratulować" umiejętności wyciągania skądinąd słusznego wniosku, jaki dostrzeżono po odpadnięciu z walki o pierwszą czwórkę w sezonie 2020/2021.
        • Mistrz z Lublina Zgłoś komentarz
          pierwsza 4 bez amerykańskiej rozgrywającej? bez jaj...to co zwykle w Lublinie, czyli pierwsza runda playoff i out...zbyt młody skład i brak jakości na kluczowych pozycjach (na tle
          Czytaj całość
          konkurencji)
          • Baloncesto Zgłoś komentarz
            O ile szanse na wygranie rywalizacji z Rosjankami nie są raczej małe (zespół rosyjski zagra prawdopodobnie wzmocniony jedynie amerykańskim duetem - doświadczoną 27-letnią Alexis Jones i
            Czytaj całość
            młodą 22-letnią podkoszową Unique Thompson - nr 19 tegorocznego draftu WNBA), to realnie analizując szanse na półfinał play-off są niewielkie, żeby nie powiedzieć znikome. Składy zbudowane (lub zapowiadane) przez kwartet Arka, Polkowice, Gorzów i Bydgoszcz będą na tyle mocne, że lubelskie akademiczki znów niestety znajdą się poza najlepszą czwórką. Przykładowo młoda podkoszowa Mack nie jest zawodniczką, która może zawojować EBLK. Jej zderzenie z WNBA - zagrała w tym sezonie przez łącznie 18 minut w drużynach Chicago Sky i Minnesota Lynx - było dość bolesne. Oczywiście nasza liga to poziom nieporównywalnie niższy niż WNBA, ale trudno sobie wyobrazić, że Mack będzie w stanie dorównać takim uznanym środkowym z wymienionej czwórki zespołów jak choćby Mavunga, Alleyne czy Gustafson. Podobnie ma się też sytuacja w przypadku serbskiej jedynki Stanacev - występowałą dotychczas w zespołach środka i dolnej części tabeli hiszpańskiej nie grając choćby jednego meczu w europejskich pucharach, a jej statystyki też nie budzą jakiegoś wielkiego entuzjazmu. Dlatego realnie lubelską ekipę stać na 5-6 miejsce - to jest szczyt możliwości drużyny w tym zestawieniu personalnym.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×