Mistrz kontra sensacyjny finalista. Trener Milicić mówi o odpowiedzialności

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP / Wojtek Jargiło / Na zdjęciu: Igor Milicić
PAP / Wojtek Jargiło / Na zdjęciu: Igor Milicić
zdjęcie autora artykułu

Stal w niedzielę "wykorzystała zmęczenie drużyny z Wrocławia", zatrzymała Trice'a i pokonała WKS. Teraz przed mistrzami Polski wielki finał. - Jest bardzo duży strach. Jest bardzo duża odpowiedzialność - mówił Igor Milicić.

Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski wzięła w sobotę rewanż na WKS Śląsku Wrocław za porażkę z 30 stycznia w Hali Stulecia (79:69) i awansowała do finału Suzuki Pucharu Polski, wygrywając w Lublinie 94:87.

Mistrzowie Polski trafili aż 16 na 34 oddane rzuty za trzy, a 7 na 13 miał w tym elemencie świetnie dysponowany James Florence, zdobywca 28 punktów.

Zatrzymali Trice'a 

- Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Egzekwowaliśmy to, co ustaliliśmy sobie przed meczem. Trice jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale potrafiliśmy go ograniczyć - mówił na konferencji prasowej James Florence.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: syn gwiazdy NBA skradł show!

To właśnie zatrzymanie Travisa Trice'a okazało się bardzo ważnym aspektem. Gwiazdor WKS Śląska rzucił 10 "oczek", miał też dziewięć asyst, ale wykorzystał tylko 2 na 7 oddanych prób z pola i był agresywnie broniony przez ostrowskich zawodników.

Trener Igor Milicić podkreślał na konferencji prasowej, że jego podopieczni narzucili na rozgrywającego wrocławian intensywny nacisk. - Wydaje mi się, że spróbowaliśmy wykorzystać zmęczenie zespołu z Wrocławia - mówił.

Gra mistrzów Polski nie jest idealna

Arged BM Stal wchodzi na właściwe obroty. Już tylko jedno zwycięstwo dzieli żółto-niebieskich od powtórzenia sukcesu z 2019 roku, czyli zdobycia Pucharu Polski. Igor Milić jednak nie jest w pełni zadowolony z postawy swojego zespołu.

Chorwat z polskim paszportem zwrócił uwagę na ofensywę. - Nie jestem do końca zadowolony z tego, jak graliśmy w ataku, gdzie w dobrych sytuacjach, które planowaliśmy, wychodziły straty - zaznaczał na konferencji prasowej.

- Definitywnie to nie jest nasza optymalna forma - mówił także Igor Milicić.

Stres i odpowiedzialność

Rywalem Stali w finale będzie Polski Cukier Pszczółka Start Lublin, aktualnie ostatnia drużyna Energa Basket Ligi, która ma bilans 4-15. Arged BM Stal jest zdecydowanym faworytem niedzielnego starcia, ale to nie oznacza, że lekceważy rywala.

- Oczywiście jest bardzo dużo strat. Jest bardzo duża odpowiedzialność - komentował Milicić. - Powiem szczerze, że w tym momencie nasz skauting przygotowany jest w 30-procentach, więc czeka nas długa noc, żeby móc przekazać zawodnikom wszystkie informacje, które są potrzebne - podkreślał w sobotni wieczór trener ostrowian.

Czy Stal będzie zmęczona trudami Pucharu Polski? - Minuty rozłożyły się przyzwoicie i myślę, że nie będziemy zmęczeni po naszej stronie - mówił Igor Milicić. - Praca nie jest skończona. Nie możemy się cieszyć. W Pucharze Polski, jeśli nie wygrasz trzech meczów, jesteś przegranym - dodawał.

Niedzielny finał odbędzie się o godz. 18:00.

Będzie to mecz z podtekstami, o czym pisał nasz dziennikarz, Krzysztof Kaczmarczyk w swoim tekście "Historia jak sprzed lat. Czy tym razem Mike Scott zgarnie dublet?".

Czytaj także: Dwóch panów Jamesów. Szalony półfinał Suzuki Pucharu Polski! Sportowcy, którzy budzą kontrowersje - rozpoznaj ich na zdjęciach!

Źródło artykułu: