Relacje na żywo
  • wszystkie
  • MŚ 2022
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Skoki

Gwiazda lekkiej atletyki walczy o dziecko i dach nad głową

Jej rekordu nikt nie był w stanie pobić przez blisko 30 lat. Dziś dawna mistrzyni walczy o zatrzymanie wnuczka, którym się opiekuje, bo ojciec dziecka siedzi w więzieniu, a matka walczy z nałogiem. Olimpijce grozi też utrata mieszkania.

Wojciech Koerber
Wojciech Koerber
Danuta Bułkowska-Milej Archiwum prywatne / Na zdjęciu: Danuta Bułkowska-Milej
Danuta Bułkowska-Milej była lekkoatletką twardą i upartą. Dzięki m.in. tym cechom sięgała po medale halowych mistrzostw świata i Europy w skoku wzwyż. Dziś musi pokonać inną poprzeczkę. Pozbyć się narosłego nie ze swojej winy długu, by nie stracić mieszkania i zachować prawa do opieki nad półtorarocznym Filipkiem. - Dla tego chłopczyka zrobię wszystko - mówi nam.

Prostowała trudną młodzież

Bułkowska-Milej to najbardziej utytułowana skoczkini wzwyż na dworze polskiej królowej sportu. Zdobywała brązowe medale halowych mistrzostw świata (Paryż 1985) i Europy (Goeteborg 1984, Pireus 1985). Jest też olimpijką z Moskwy, gdzie jednak odpadła w eliminacjach.

- Tam brakowało doświadczenia, a trochę też trenera przy boku - mówiła nam jakiś czas temu. Do Los Angeles (1984) nie pojechała, bo kraje socjalistyczne bojkotowały te igrzyska. A szkoda, bo właśnie w tym roku ustanowiła rekord kraju (197 cm), który przetrwał bez mała trzy dekady. Dopiero w czerwcu 2013 roku wymazała go Kamila Lićwinko (199 cm).
Danuta Bułkowska-Milej (z lewej) po zakończeniu kariery zajęła się pracą w roli pedagoga dla trudnej młodzieży. O sporcie jednak nie zapomniała. Na zdjęciu z Renatą Mauer-Różańską. Danuta Bułkowska-Milej (z lewej) po zakończeniu kariery zajęła się pracą w roli pedagoga dla trudnej młodzieży. O sporcie jednak nie zapomniała. Na zdjęciu z Renatą Mauer-Różańską.
Po zakończeniu kariery mistrzyni zamieniła się w opiekuna. Pracowała w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym we Wrocławiu, a więc z trudną młodzieżą, próbując integrować ją ze środowiskiem i prostować, na ile się da. Dziś jest pedagogiem w szkole podstawowej, a także społeczną działaczką Regionalnej Rady Olimpijskiej we Wrocławiu. I znów ma cel, tylko już nie sportowy, ale znacznie ważniejszy. Musi się pozbyć nie swojego długu, by nie stracić mieszkania i wnuczka Filipa.

Ojciec w więzieniu

Była gwiazda lekkiej atletyki opiekuje się chłopcem od przeszło roku. Ojciec Filipka trafił do więzienia, a mama też nie jest w stanie wypełniać swoich rodzicielskich obowiązków. - Filipek trafił pod moją i męża opiekę jako 4-miesięczne dziecko. Mój syn Mateusz i jego partnerka okazali się niewydolni opiekuńczo i wychowawczo - ubolewa była reprezentantka kraju. - Syn został zatrzymany w lipcu zeszłego roku. Światek przestępczy, uzależnienie od narkotyków... Ma wyrok, pięć lat, od półtora roku przebywa w zakładzie karnym w Strzelinie. Wcześniej robiliśmy wszystko, by mu pomóc. Terapia, leczenie, ale nie chciał sobie pomóc i wszystko się posypało - opowiada ze smutkiem.

Matka dziecka również okazała się zakładniczką własnych słabości. - Wyszło na jaw, że też jest uzależniona od narkotyków. Staraliśmy się jej pomóc na różne sposoby. W końcu zawieźliśmy ją do domu samotnej matki. Któregoś dnia przyjechaliśmy po Filipka, by go wziąć nad wodę i by mama mogła odpocząć. Dwa dni później dostałam esemesa od koleżanki, że matka dziecka jest pod wpływem narkotyków, a chłopczyk w niebezpieczeństwie. Wezwałam policję i pognałam do placówki. Gdy usłyszałam od policji, że nie wejdą do środka, bo nie słychać płaczu dziecka, moje nerwy nie wytrzymały - wspomina olimpijka.

Widok, jaki babcia Filipka zastała w mieszkaniu, porażał. - To była jedna wielka masakra. Nie czekałam ani chwili, tylko zabrałam Filipka do siebie. Z nosidełkiem, nic innego nie nadawało się do zabrania... Dziecko było zaniedbane, wychłodzone i wygłodzone, ale nie wymagało hospitalizacji. To był 3 sierpnia zeszłego roku. Zaczęłam mu wszystko organizować. Nie miał szczepień ani bilansu. Złożyłam wniosek o przyznanie praw rodzicielskich i od tego momentu czekam na sprawę. Najważniejsze, że chłopczyk jest już uspokojony, bezpieczny i rozwija się prawidłowo. Przy okazji dziękuję pani Krysi z wrocławskiej AWF, bo mogliśmy korzystać nieodpłatnie z basenu i rehabilitacji na uczelni. Był drobny niedorozwój obręczy barkowej, ale ćwiczeniami zostało już wszystko wyregulowane - podkreśla Bułkowska-Milej.

Cały świat Filipka

Dziś była lekkoatletka jest dla chłopca całym światem - babcią i, wraz z mężem Jerzym, rodziną zastępczą. Działalność syna sprawiła jednak, że została z długiem w wysokości 60 tys. zł. Musi się go pozbyć, by nie stracić mieszkania. Tymczasem zbliża się sprawa o przyznanie władzy rodzicielskiej nad Filipkiem (29 listopada).
Pani Danuta z mężem przejęli opiekę nad swoim wnukiem i dziś nie wyobrażają sobie życia bez niego. Przez długi syna mogą jednak stracić mieszkanie. Pani Danuta z mężem przejęli opiekę nad swoim wnukiem i dziś nie wyobrażają sobie życia bez niego. Przez długi syna mogą jednak stracić mieszkanie.
- Długi syna się nawarstwiały, a wierzyciele od narkotyków pukali do drzwi. Obawiałam się, pracowałam i oddawałam pieniądze, a nie były to małe kwoty. Może nie było to rozsądne, ale co miałam zrobić - zaznacza wrocławianka. W zeszłym roku nabyła prawa emerytalne, lecz wciąż pracuje jako pedagog szkolny. I jest w tym fachu niezwykle ceniona. - Fatum polegało na tym, że nieco wcześniej mąż stracił pracę w Hotelu Haston. Na miesiąc przed nabyciem praw do zasiłku przedemerytalnego. Pojawiło się załamanie nerwowe, ale Jurek to cudowny człowiek, jeśli chodzi o opiekę. Do południa z dzieckiem jest on, a po południu jesteśmy razem. Wspieramy się - mówi Bułkowska-Milej.

Najbliższe tygodnie będą dla rodziny kluczowe. Werdykt w sprawie o przyznanie władzy rodzicielskiej nad Filipkiem to jedno. A potem, 12 grudnia, ma się pojawić obwieszczenie o wycenie ich mieszkania do licytacji... - To jest teraz jedyna rzecz, jaką mam. 35-metrowe mieszkanie, od czterdziestu lat to samo. Nie było szans, by przy tych długach i rosnących odsetkach uniknąć problemów. Musiałam zapewnić dziecku wszystko po kolei. Ale wierzę, że sąd przyzna mi te prawa. Bo Filipek nie ma nikogo. Tylko mnie i męża - zaznacza. I dodaje: - Chciałabym podziękować wszystkim, którzy pomogli nam przetrwać najtrudniejszy czas. Za otwarte serca i wszystkie ciepłe słowa w naszą stronę. Dziękuję SP 29, Reni Mauer-Różańskiej, Mieciowi Łopatce, Maćkowi Jaroszowi i Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu za zapomogę. A także wielu innym osobom, bo wszystkich nie jestem w stanie wymienić - tłumaczy Bułkowska-Milej.

Nie przegrała swojego życia

Jako sportsmenka uchodziła za upartą i zaciętą, nie poddającą się w sytuacjach stresowych. - Każde niepowodzenie tylko mnie mobilizowało i pozytywnie wpływało. Pewnie, że w czasie kariery były wzloty i upadki. Koleżanki chodziły na randki, na lody, a ja zmieniałam tylko walizkę i środki lokomocji. Pociąg, autobus, samolot. Teraz stwierdzam jednak, że były to najpiękniejsze lata mojego życia. Że jako młoda osoba nie byłam przegrana. Nauczyłam się obowiązkowości, punktualności i tej upartości - mówiła nam swego czasu.

I dalej jest twarda. Ale potrzebuje naszego wsparcia. Filipek również.


Wojciech Koerber, dziennikarz WP Sportowefakty

Czytaj również:
Jeden wielki wstyd. Znowu
Absurdalne losowanie. Zobacz na kogo trafili Polacy

Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (6)
  • Krzysztof Uściński Zgłoś komentarz
    Nie rozumiem, dlaczego matka ma odpowiadać za długi pełnoletniego syna-kryminalisty. Zdaje się - o czym w tym kiepskim tekście ani słowa - że nie tylko syn niewychowany, ale i ona
    Czytaj całość
    niejeden głupi błąd popełniła.
    • Gigant0502 Zgłoś komentarz
      No tak bardzo straszne, dziecko nie miało szczepień, to chyba "najgorsze" co się może dziecku przydarzyć, ale spokojnie można przecież zaaplikować wszystkie na raz, przy jednej
      Czytaj całość
      wizycie zrobić te 30 i będzie spokój, zdrowie gwarantowane.
      • Wiesław Unisławski Zgłoś komentarz
        Prezesi PZLA apeluję do Was!
        • Wiesław Unisławski Zgłoś komentarz
          Może PZLA pomyśli o założeniu fundacji dla tej wybitnej sportsmenki, której sukcesy do tej pory wiele osób pamięta? Z pewnością wiele osób ją wesprze, ja na pewno.
          • yes Zgłoś komentarz
            Pamiętam Danutę z okresu jej startów.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×