Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Oficjalnie: Adam Kszczot zmienia trenera. Będzie pracował z Tomaszem Lewandowskim

- Coś się kończy, coś się zaczyna - mówi Adam Kszczot. Dwukrotny wicemistrz świata kończy współpracę z trenerem Zbigniewem Królem. Naszego biegacza w przygotowaniach do igrzysk olimpijskich w Tokio poprowadzi Tomasz Lewandowski.
Kamil Kołsut
Kamil Kołsut
Adam Kszczot Newspix / RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT / Na zdjęciu: Adam Kszczot

Doświadczony trener jest szkoleniowcem brązowego medalista MŚ w Dosze, swojego brata Marcina. W grupie Lewandowskiego są między innymi wicemistrzyni świata w sztafecie 4x400 metrów Patrycja Wyciszkiewicz oraz mistrzyni Europy z Amsterdamu (2016) Angelika Cichocka.

O tym, że współpraca Kszczota i Króla się kończy, szkoleniowiec mówił już w czwartek na łamach serwisu interia.pl. Teraz rozstanie potwierdza sam zawodnik.

"Geniusz". Polak zbudował legendę Kataru -->

- Tak, to prawda, że na rok przed igrzyskami rozstaję się z dotychczasowym trenerem. Nie jest to łatwa decyzja. Każdy ma obawy przez zmianami i ja również je miałem. Otwieram nowy rozdział w mojej karierze. Nosiłem się z takim zamiarem od kilku lat - przyznaje.

Juniorskie medale

Kszczot pierwsze międzynarodowe sukcesy odnosił pod wodzą Stanisława Jaszczaka. Był młodzieżowym mistrzem Europy (2009, 2011), halowym mistrzem Europy (2011), brązowym medalistą mistrzostw Europy na stadionie (2010) i halowych mistrzostw świata (2010). Pobił też rekord życiowy (1:43.30) oraz ustanowił niepobite do dziś rekordy Polski na 600 m w hali oraz na stadionie.

W 2012 roku, za namową menadżera Czesława Zapały, 23-latek zaczął współpracę z Królem. - W tym samym czasie rywalizowaliśmy z Marcinem na bieżni i nie brałem pod uwagę współpracy z Tomaszem Lewandowskim z powodu oczywistego konfliktu interesów - wyjaśnia Kszczot.

ZOBACZ WIDEO Mistrzostwa świata w lekkoatletyce Doha 2019: Piotr Lisek: Zasłużyłem na czwórę z plusem

Siedem lat współpracy biegacza z Królem nie było łatwe. - Jako ukształtowany zawodnik byłem współtwórcą treningu. Fundamentem współpracy jest właściwa komunikacja oraz korekta treningu na miarę potrzeb, co powinno prowadzić do optymalnego przygotowania i sukcesu. Nie zawsze było to proste - wyjaśnia Kszczot.

I kontynuuje: -  Jako zawodnik jestem bardzo ambitny i wszechstronnie staram się podchodzić do treningu. Doskonalę swoją wiedzę, a także zadaję dużo pytań, by móc jak najlepiej się przygotować i zachować zdrowie. Na pewno nie jest łatwe, kiedy
zawodnik pyta, dyskutuje, a nawet kwestionuje. Moje spojrzenie na trening wielokrotnie było różne od spojrzenia byłego trenera, a to z kolei zmuszało nas obu do większej pracy.

Czas sukcesów

Kszczot podkreśla, że dużo nauczył się od Jaszczaka i Króla, a "oni również wiele wynieśli ze współpracy z nim". - Od kilku lat spojrzenia moje oraz Króla różniły się na tyle, że koniec współpracy był tylko kwestią czasu. Pierwszy raz myślałem o tym w roku 2015, jednak ostateczna decyzja zapadła teraz - mówi.

Nasz biegacz w latach 2012-2019 był halowym mistrzem Europy (2013, 2017) oraz halowym mistrzem (2018) i wicemistrzem (2014) świata oraz trzykrotnym mistrzem Europy (2014, 2016, 2018) i dwukrotnym wicemistrzem świata (2015, 2017) na stadionie. Ostatnie wielkie zawody - MŚ w Dosze - zakończył na półfinale.

Noah Lyles. Millennials ściga Usaina Bolta -->

- Przez wiele lat treningu specjalistycznego traci się perspektywę przez powtarzanie wzorców. W efekcie przez cały 2018 rok miałem problem z ścięgnami Achillesa. Przez ból i niepokój wiele treningów straciło na jakości, co zaowocowało przedwczesnym zakończeniem sezonu - mówi Kszczot.

Biegacz zrezygnował z sezonu halowego i zaczął współpracę z trenerem przygotowania motorycznego Michałem Adamczewskim. - Miał się zająć moim zdrowiem i przez cały rok nie miałem problemów z dotychczasowymi dolegliwościami - nie kryje nasz zawodnik.

Czas zmian

- Ostatnie 7 lat to ścisła współpraca z trenerem Zbigniewem Królem, lekarzem Tomaszem Mikulskim, fizjoterapeutą Michałem Robakowskim, fizjoterapeutą Jakubem Dukiewiczem oraz  profesorem Janem Blecharzem. Za wspólne wyjazdy, zgrupowania, treningi, sesje i rozmowy dziękuję wszystkim, a szczególnie Trenerowi Królowi, z którym kończę współpracę - mówi Kszczot.

Teraz zaczyna pracę z Lewandowskim, który jest z nim w kontakcie od lipca. - Wierzę, że dzięki jego ogromnemu doświadczeniu oraz naukom, jakie wyniosłem przez całe lata kariery sportowej, będziemy w stanie sięgnąć szczytu. Na przygotowania do igrzysk patrzę nie tylko z ciekawością, czy nadzieją, co z szalonym entuzjazmem - przyznaje. 

Marcin Lewandowski: Czuwa nade mną Anioł Stróż -->

I kończy: - Wybory w trakcie życia czyhają za każdym zakrętem. Niejednokrotnie niosą ze sobą zmiany. Wierzę że dokonałem słusznego wyboru.

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (1):

  • Katon el Gordo Zgłoś komentarz
    Wielu zawodników i zawodniczek "przechwycił" Zbigniew Król. I nie byli to zawodnicy bezimienni ale zawsze krajowa (a nawet więcej) czołówka. Ostateczną decyzję podejmuje
    Czytaj całość
    zawodnik, ale zawsze jest grono namawiaczy/urabiaczy. Często działają oni za wiedzą lub wręcz z polecenia zainteresowanego trenera. A zawodnik niezadowolony z chwilowego konfliktu czy braku postępów u swojego aktualnego trenera jest podatny na takie podpowiedzi i odchodzi w przyjacielskich lub wrogich stosunkach. Nie inaczej było (i jest) w polskim rzucie młotem, dyskiem czy męskim 400 m (co niedawno wyraźnie dał do zrozumienia swoją wypowiedzią Karol Zalewski)... Adam Kszczot na współpracy ze Zbigniewem Królem źle nie wyszedł, o czym świadczy chociażby jego dorobek medalowy w imprezach mistrzowskich na przestrzeni tych 7 lat. Ale być może mógł wyjść jeszcze lepiej ? Tego nigdy się nie dowiemy... Mnie natomiast zawsze żal jest tych trenerów "robionych w konia", którym "podbiera się zawodników. I nie mam tu na myśli Zbigniewa Króla. Chodzi mi o tych trenerów, którzy "wynaleźli" zawodnika, nauczyli lekkoatletycznego abecadła i wprowadzili na "sportowe salony" a potem dostali przysłowiowego "kopa w dupę" bo inny trener postanowił za friko "posilić się" ich pracą.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×