KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

HME Toruń 2021. Norwegowie oskarżyli Polaków o celowe działanie

- Polacy mieli plan, żeby zablokować Ingebrigtsena - grzmiał po dyskwalifikacji biegacza w finale 1500 metrów dyrektor tamtejszej ekipy, Erlend Slokvik. Odwołanie Skandynawów przyniosło efekt i przywrócono złoty medal Norwegowi.
Tomasz Skrzypczyński
Tomasz Skrzypczyński
Marcin Lewandowski i Jakob Ingebrigtsen PAP / Na zdjęciu: Marcin Lewandowski i Jakob Ingebrigtsen

Jakob Ingebrigtsen jako pierwszy minął linię mety finałowego biegu na 1500 metrów podczas Halowych Mistrzostw Europy w Toruniu. Nie była to wielka niespodzianka, Norweg jest uznaną firmą i był stawiany w roli kandydata do medalu. Podobnie jak Marcin Lewandowski, który przybiegł drugi.

A jednak tuż po biegu okazało się, że Norwegowi grozi dyskwalifikacja. Otóż już na początku finału Ingebrigtsen nie utrzymał się na pierwszym torze i jedną nogą wyszedł poza wewnętrzną linię. I już kilka minut po finale sędziowie podjęli decyzję o dyskwalifikacji.

Wydawało się więc, że złoto przypadło Lewandowskiemu. Ale ekipa ze Skandynawii złożyła odwołanie i ostatecznie zostało rozpatrzone pozytywnie! Lewandowski wrócił więc na drugie miejsce, a Ingebrigtsen odbierze złoty medal.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: szaleństwo Lindsey Vonn. Upadek jej nie złamał

Jeszcze przed decyzją sędziów dyrektor norweskiej kadry Erlend Slokvik oskarżył Lewandowskiego i drugiego naszego biegacza Michała Rozmysa, że umyślnie zablokowali jego rodaka i dlatego ten wylądował poza torem.

 - Na powtórkach widać dokładnie, że Polacy mieli taki plan, żeby go zablokować. Na tej podstawie złożyliśmy protest. Przecież przez wyjście poza linię Jakob nic nie zyskał! - grzmiał Slokvik.

Co z kolei mówił Ingebrigtsen? Tuż po finale przyznał: - Czułem, że Polacy próbują mnie powstrzymać i nie chcą puścić na przód. Myślałem, że to stanięcie poza linią nie będzie problemem, bo nic nie zyskałem, a tylko straciłem. A na złoty medal zasłużyłem - powiedział biegacz.

Później był jeszcze bardziej zdecydowany w swojej opinii.

 - Prawo jest po mojej stronie. Jest punkt w regulaminie, mówiący że jeśli zostaniesz wypchnięty i nastąpisz poza linię, to nie jesteś objęty dyskwalifikacją. Nie zrobiłem nic złego. Co będzie jeśli jednak nie dostanę medalu? Chyba od razu wrócę do domu i nie wystartuję na 3000 metrów - zapowiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Wydaje się więc, że w sobotę norweski lekkoatleta znów pojawi się w Arenie Toruń.

Z Torunia - Tomasz Skrzypczyński, WP SportoweFakty

Piękne słowa Lewandowskiego po decyzji sędziów. Czytaj więcej--->>>

Zobacz klasyfikację medalową HME. Czytaj więcej--->>>

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (3)
  • panda25 Zgłoś komentarz
    Cofam tylko jedno ( bo przeczytałem wypowiedź Lewandowskiego). Niestety, wyraził zadowolenie ze złotego medalu. Dobrze, że miał to poczucie tylko przez chwilę. Przykre, nie spodziewałem
    Czytaj całość
    się, nawet wiedząc o jego doświadczeniu (nieco innym jednak...)
    • panda25 Zgłoś komentarz
      Jeżeli to prawda, to Pan Erlend Slokvik pokazał, jaki jest głupi. Bo tylko głupi, oglądając nawet powtórki, mógłby zobaczyć, że było to zwykłe zamieszanie. Ale w tym momencie biegu
      Czytaj całość
      i w taki sposób, Norweg niczego nie zyskał, a nawet stracił. Sędziowie hiperpoprawnie ocenili błąd, Norwegowie słusznie złożyli protest, protest został słusznie uznany, Lewandowski nie kwestionował pod początku, kto wygrał sportowo. A Slokvik nie nadaje się do sportu. Ot i cała historyja...
      • Mossad Zgłoś komentarz
        Ta dyskwalifikacja to jakas farsa. Zupelny brak ducha sportu. ŻENUA .
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×