Medalowe nadzieje: Marcin Dołęga

Kontuzje, dyskwalifikacja i... waga ciała. Życie nie rozpieszczało sztangisty Marcina Dołęgi, który w poniedziałek powalczy o swój pierwszy olimpijski medal.

Michał Piegza
Michał Piegza

Jak nie w Londynie to gdzie? Marcin Dołęga cztery lata temu w Pekinie przegrał medal o 0,07 kilograma. Teraz Polak bez krążka jakiegokolwiek koloru nie wyobraża sobie powrotu do kraju. Wszak od ponad dekady z ważnych imprez nasz sztangista zawsze przywoził medal. Do szczęścia brakuje mu krążka wywalczonego na igrzyskach.

Nasz sztangista urodził się 18 lipca 1982 roku w Łukowie. Jest wychowankiem miejscowych Orląt, czyli klubu, gdzie pierwsze piłkarskiej kroki stawiał były reprezentant Polski w piłce nożnej Cezary Kucharski. Aktualnie Dołęga reprezentuje Zawiszę Bydgoszcz. Sztangista bronił również barw WLKS Siedlce/Iganie Nowe i Startu Otwock.

Pochodzący ze sportowej rodziny zawodnik pierwszy sukces osiągnął w 2001 roku, gdy wywalczył tytuły mistrza świata i mistrza Europy wśród juniorów. Rok później powtórzył sukces, a cztery lata później był najlepszy w Europie wśród seniorów (kat. 105 kg), przy okazji poprawiając rekord świata w rwaniu.

Rysą na karierze Polaka jest dwuletnia dyskwalifikacja. Powodem był podwyższony poziom testosteronu. Sam zawodnik do dzisiaj twierdzi, że wszystko co zażywał otrzymywał od ówczesnego trenera.

Do sportu Marcin Dołęga wrócił w 2006 roku i od razu pokazał, że wciąż jest mocny. Polak sięgnął po tytuł mistrza świata. Później przyszło wspomniane wcześniej rozczarowanie na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. To nie zraziło Dołęgi, który w 2009 roku sięgnął po kolejny tytuł mistrza świata, a rok później w tureckiej Antalyi ponownie zwyciężył.

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Polub SportoweFakty na Facebooku
inf. własna
Zgłoś błąd
Komentarze (1)
  • harding Zgłoś komentarz
    By w sporcie odnosić sukcesy, trzeba być silnym, przede wszystkim psychicznie...