WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Zobacz drużynę
  • Zobacz drużynę
  • Grupa A
  • Grupa B
  • Grupa C
  • Grupa D
  • Grupa E
  • Grupa F
  • Grupa G
  • Grupa H

Mundial 2018. Chorwacja. Tak przechodzi się do historii

- Chciałem przeprowadzić zmiany, ale nikt nie chciał zejść. W dogrywce zdejmowałem piłkarzy z boiska niemalże siłą - mówił po zwycięstwie 2:1 z Anglią w półfinale mundialu trener Chorwatów, Zlatko Dalić.
Michał Kołodziejczyk
Michał Kołodziejczyk
Getty Images / Po lewej: Zlatko Dalić

Michał Kołodziejczyk z Moskwy

Na spotkanie z dziennikarzami wszedł do sali pewnym krokiem, już bez białej koszuli i marynarki, ale w piłkarskiej koszulce z numerem osiemnaście - tej, w której przed chwilą po boisku biegał Ante Rebić. Pytanie, na które czekał, dostał niemalże od razu. Po krótkich brawach i szybkich gratulacjach ktoś zapytał go, czy boi się finału, bo skoro jego drużyna w trzech meczach fazy pucharowej za każdym razem zmuszona była grać w dogrywkach, to pewnie nie ma już sił. Zlatko Dalić uśmiechnął się pod nosem i wiedział, że to co powie, przejdzie do legendy.

- Chciałem dokonać zmian w podstawowym czasie gry, ale nikt nie chciał zejść z boiska. Pytałem piłkarzy, wszyscy zapewniali mnie, że mają siłę grać i chcą grać dalej. W dogrywce zdejmowałem zawodników z boiska niemalże siłą. Pokazali mi, jak są odporni na zmęczenie i jak bardzo mocni - mówił Dalić.

Trener Chorwatów dokonał przysługujących mu czterech zmian, ale zaczął je robić dopiero w 95. minucie meczu. Ivan Strinić opuścił boisko z drobną kontuzją, Rebić zszedł sześć minut później, a kolejne dwie zmiany były już tylko po to, by chorwacka część stadionu mogła bić brawa na stojąco. Pięć minut przed końcem dogrywek Dalić zdjął z boiska Mario Madżukicia, który chwilę wcześniej strzelił gola dającego Chorwacji prowadzenie, minutę przed końcem meczu zmieniony został Luka Modrić - dyrektor i reżyser środka pola, być może najlepszy piłkarz w całym turnieju.

ZOBACZ WIDEO Eksperci chcą polskiego trenera, ale nie widzą kandydata. "Federacje stawiają na nazwiska"

- Kiedy przejmowałem drużynę kilka miesięcy temu mówiłem, że nie będę uczył piłkarzy grać w piłkę, bo to umieją doskonale. Wiedziałem, że jesteśmy narodem, który nigdy się nie poddaje, jest dumny i ma charakter, ale na tym mundialu moi zawodnicy pokazali jeszcze olbrzymią siłę psychiczną, są silniejsi ode mnie - mówił trener.

Drogę do finału turnieju w Rosji Chorwaci zaczęli od zwycięstwa z Nigerią 2:0, a później olśnili świat pokonując Argentynę 3:0. W rezerwowym składzie, z dziewięcioma nowymi zawodnikami w ostatnim meczu grupowym pokonali Islandię 2:1, by wejść już na strome schody w fazie pucharowej. Zwycięstwo z Danią po rzutach karnych i 120 minutach gry, a także zmarnowanym rzucie karnym przez Modricia w końcówce dogrywki dało awans do ćwierćfinału. Tam, znowu po 120 minutach gry i wyniku 2:2, Chorwaci wyeliminowali w rzutach karnych Rosję.

Do półfinału żadnej drużynie w historii mundiali nie udało się wcześniej wejść po tak wycieńczającej drodze. Z obozu Chorwatów dochodziły alarmujące wiadomości - piłkarze nie mają siły, wiedzą, że osiągnęli już wszystko, na co było ich stać. Tak właśnie wyglądała pierwsza połowa półfinałowego meczu z Anglią, kiedy piłkarze Dalicia po straconym na samym początku golu zdawali się czekać na ostatni gwizdek. Wyrównali w 68 minucie i niespodziewanie przejęli inicjatywę, zwycięską bramkę na dziesięć minut przed końcem strzelił Mandżukić.

- Byliśmy lepiej zorganizowani w każdym elemencie gry. Byliśmy od Anglików lepsi i należało nam się to zwycięstwo - mówił Dalić. W niedzielnym finale Chorwacja zmierzy się z Francją. Zsumowany czas dogrywek, jaki w nogach mają piłkarze z Bałkanów daje jeden cały dodatkowy mecz na drodze do walki o złoto. Do tego Francuzi swój zwycięski półfinał z Belgią rozegrali jeden dzień wcześniej i przed finałem będą dłużej odpoczywać.

- Zagramy najważniejszy mecz w życiu i nie martwię się o to czy moi piłkarze będą gotowi. Sami widzieliście. Będą. Mamy sztab fachowców, którzy się nimi zajmą. Gramy dla naszego kraju, chcieliśmy zapisać się w historii i nam się to udało. Został już tylko jedno, decydujące starcie - tłumaczył trener Chorwatów.

Na mundialu dwadzieścia lat temu Francja zatrzymała Chorwację w półfinale. Davor Suker strzelił gola na 1:0, ale dwie bramki Liliana Thurama dały awans Francuzom, którzy później wywalczyli mistrzostwo pokonując Brazylię. Chorwacja zajęła trzecie miejsce i do wczoraj był to największy sukces chorwackiego futbolu w historii. - Pamiętam, jak cieszyliśmy się z gola Sukera - wspomina Dalić. - Nie zdążyliśmy usiąść a było już 1:1. O dwóch golach Thurama mówimy w Chorwacji od dwudziestu lat. Teraz musimy w niedzielę zrobić coś więcej.

Kto zdobędzie tytuł mistrza świata?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
Inf. własna

Komentarze (41):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Marian Nowak 0
    A Ty czytał książkę "Pan Wołodyjowski" ?
    Kasyx Taaa ty wiesz jaki był pal na Azję...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Kasyx 1
    Taaa ty wiesz jaki był pal na Azję...
    Marian Nowak Chorwaci zagrali LUZACKO. Anglicy grali swoją typowa angielską piłkę. Byli sztywni jak pal na Azję.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • mtay 0
    To jest właśnie to, ten charakter w sportowej rywalizacji, którego zabrakło naszym zawodnikom podczas mundialu w Rosji. Nasi piłkarze powinni mieć takie zacięcie do gry.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (38)
Pokaż więcej komentarzy (41)
Pokaż więcej komentarzy (41)
Pokaż więcej komentarzy (41)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×