Zespół Oliver Glasnera szedł jak burza przez tegoroczną edycję Ligi Europy. W poprzednich rundach klub z Deutsche Bank Park pokonał West Ham United, Barcelonę i Real Betis, choć nie był faworytem.
Od sezonu 1979/80 fani Eintrachtu Frankfurt czekają na triumf w europejskich pucharach, wówczas drużyna zdobyła Puchar UEFA. Podopieczni Glasnera zakończyli już zmagania w Bundeslidze i mogą w pełni skoncentrować się na nadchodzącym finale z Rangers FC.
- Nie sądzę, że jesteśmy faworytami. Może nawet odwrotnie. Rangers wyeliminowali drużyny, które zajęły w naszej lidze drugie i czwarte miejsce. My zajęliśmy 11. Dokładnie przeanalizowaliśmy rywali. Widzę mieszankę West Ham i Barcelony - ocenił szkoleniowiec na konferencji prasowej.
ZOBACZ WIDEO: Ustalono strategię transferową. "Bardzo ważne rozmowy z Lewandowskim"
Frankfurtczycy rozczarowująco spisywali się na krajowym podwórku i mogą uratować sezon. To będzie najważniejsze spotkanie w dotychczasowej karierze Glasnera. 47-latek starał się tonować nastroje.
- Nasze marzenie jeszcze się nie spełniło. Spełni się, gdy wygramy. Całą Europa jest podekscytowana tym meczem, więc nie ma sensu dodatkowo się nakręcać i podgrzewać atmosferę. Chcę zobaczyć nasz futbolu. Albo jesteśmy przygotowani, albo nie - dodał.
Wielki finał Ligi Europy zostanie rozegrany w środę (18 maja). Pierwszy gwizdek Slavko Vinvicia o godz. 21:00. Transmisja meczu będzie dostępna na platformie Viaplay. Relacja tekstowa na WP SportoweFakty.
Czytaj także:
Awantura przed finałem Ligi Europy. Hiszpanie są przerażeni
Znamy ostatnie rozstrzygnięcia w Bundeslidze. Bramek nie brakowało