Ogrom emocji w Legnicy i sensacja! Lech Poznań znów nie wygrał

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP / Sebastian Borowski / Na zdjęciu: Mikael Ishak (z lewej) i Maxime Dominguez
PAP / Sebastian Borowski / Na zdjęciu: Mikael Ishak (z lewej) i Maxime Dominguez
zdjęcie autora artykułu

Ogrom emocji w zaległym meczu PKO Ekstraklasy! Miedź Legnica zremisowała z Lechem Poznań 2:2. Mistrz Polski miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, ale pogrążył go cudowny gol.

W tym artykule dowiesz się o:

Obie ekipy wystartowały w rundzie wiosennej dość przeciętnie (bezbramkowo remisowały odpowiednio z Radomiakiem Radom i Stalą Mielec), więc trenerzy dokonali zmian w wyjściowych składach, choć nie na dużą skalę.

Grzegorz Mokry zastąpił Chucę Kamilem Drygasem, natomiast John van den Brom posłał do boju Filipa Marchwińskiego i Joela Pereirę kosztem Filipa Szymczaka oraz Pedro Rebocho.

Układ sił na boisku był taki, jak oczekiwano. Lech prowadził grę, miał wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, tyle że wystarczyła jedna skuteczna akcja gospodarzy i zrobiło się sensacyjnie. Maxime Dominguez zagrał dłuższe podanie do Luciano Narsingha, a ten uwolnił się spod krycia Alana Czerwińskiego i skierował piłkę do siatki pod rękami Filipa Bednarka.

ZOBACZ WIDEO: To byłby ciekawy powrót do Polski. "W grę wchodzą dwa kluby"

Miedź objęła prowadzenie i skupiła się wyłącznie na defensywie. Poznaniacy ruszyli do natarcia i choć wydawało się, że brakuje im przyspieszenia, to w końcu podkręcili tempo i w 37. minucie wyrównali po pięknej akcji. Adriel Ba Loua efektownie odegrał do Mikaela Ishaka, Szwed wstrzelił piłkę przed bramkę, a tam formalności dopełnił Marchwiński.

Dla młodego pomocnika to był pierwszy ligowy gol od 4 października 2020 roku, gdy trafił do siatki w wyjazdowym starciu z Piastem Gliwice (4:1).

Od początku drugiej części mistrz Polski miał już miażdżącą przewagę i zepchnął beniaminka do głębokiej obrony. Sam Ishak mógł skompletować dublet w ciągu pięciu minut, lecz dwa razy przegrał pojedynki z kapitalnie broniącym Mateuszem Abramowiczem - najpierw gdy uderzał nogą z kilku metrów, a potem przy główce.

Bramkarz Miedzi w końcu skapitulował po raz drugi, tyle że dopiero po rzucie karnym, który sam sprokurował, faulując Michała Skórasia. Tu już Ishak nie zawiódł, choć też najadł się strachu, bo po jego uderzeniu Abramowicz miał piłkę na rękach.

Lech objął prowadzenie i wydawało się, że pokonał wszystkie problemy w tym spotkaniu. Gospodarze nie sprawiali wrażenia zdolnych do odwrócenia losów wyniku, mimo to dokonali tej sztuki! To był błysk Domingueza i Giannisa Massourasa. Ten pierwszy popisał się kapitalnym prostopadłym podaniem, natomiast Grek wpakował piłkę do siatki potężną bombą pod poprzeczkę.

Wykończenie było kapitalne, mimo to trudno rozgrzeszyć Bednarka, który najwyraźniej zlekceważył uderzenie i dał się zaskoczyć, choć piłka leciała przy bliższym słupku, a kąt był bardzo ostry.

W ostatnim kwadransie Miedź przeżywała oblężenie własnej bramki, jednak przetrwała ten napór i dowiozła bezcenny remis do ostatniego gwizdka. Zespół Grzegorza Mokrego jest jeszcze daleki od utrzymania w PKO Ekstraklasie, ale takie występy na pewno wlewają w niego ogromne pokłady nadziei.

A Lech? Dla niego walka o mistrzostwo Polski bez wątpienia się skończyła. Podopieczni Johna van den Broma znów nie wygrali i teraz powinni się skupić na zakończeniu sezonu w pierwszej trójce.

Miedź Legnica - Lech Poznań 2:2 (1:1) 1:0 - Luciano Narsingh 16' 1:1 - Filip Marchwiński 37' 1:2 - Mikael Ishak (k.) 67' 2:2 - Giannis Massouras 76'

Składy:

Miedź Legnica: Mateusz Abramowicz - Levent Guelen, Andrzej Niewulis, Jurich Carolina, Giannis Massouras, Maxime Dominguez, Kamil Drygas (69' Chuca), Hubert Matynia, Koldo Obieta (70' Olaf Kobacki), Angelo Henriquez (90+4' Michael Kostka), Luciano Narsingh (70' Kamil Zapolnik).

Lech Poznań: Filip Bednarek - Joel Pereira, Bartosz Salamon, Antonio Milić, Alan Czerwiński, Jesper Karlstrom, Radosław Murawski, Michał Skóraś (80' Filip Szymczak), Filip Marchwiński (80' Afonso Sousa), Adriel Ba Loua (80' Kristoffer Velde), Mikael Ishak (89' Artur Sobiech).

Żółte kartki: Kamil Drygas, Jurich Carolina, Mateusz Abramowicz, Maxime Dominguez (Miedź Legnica).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów: 4547.

Źródło artykułu: WP SportoweFakty