Rodrygo wszedł w buty Viniciusa. Świetny dublet Brazylijczyka [WIDEO]

Zdjęcie okładkowe artykułu: Twitter / Eleven Sports. / Na zdjęciu: Cudowne trafienie Rodrygo.
Twitter / Eleven Sports. / Na zdjęciu: Cudowne trafienie Rodrygo.
zdjęcie autora artykułu

Real Madryt podchodził do meczu z Athletikiem Bilbao z pewnymi brakami kadrowymi. Tym najbardziej uderzającym był Vinicius Junior, ale w jego buty świetnie wszedł Rodrygo.

W sobotę swój mecz wygrała FC Barcelona i narzuciła presję na liderujący Real Madryt. Królewscy byli na delikatnym musiku i jeśli chcieli utrzymać przewagę nad resztą stawki ligowej, musieli pokonać na swoim obiekcie Athletic Bilbao.

Zadanie nie zapowiadało się na łatwe, szczególnie, że przy okazji tego starcia za kartki pauzował Vinicius Junior, a przecież jest on jednym z najważniejszych zawodników Los Blancos. W jego buty w tym spotkaniu miał wejść jego rodak.

Rodrygo Goes, bo o nim mowa, przy okazji nieobecności "Viniego" został przesunięty na lewe skrzydło i już na początku rywalizacji pokazał, że może dać dużą jakość. Były piłkarz brazylijskiego Santosu świetnie zszedł do środka na prawą nogę i cudownym uderzeniem dał swojej drużynie prowadzenie.

Ten gol padł w momencie, w którym chyba nikt się go nie spodziewał. Bowiem początek meczu był zdecydowanie zdominowany przez gości z kraju Basków. Gracze z Bilbao przez długi czas nie wypuszczali Realu z jego połowy.

ZOBACZ WIDEO: Michał Probierz zdradza, co pomyślał po obronionym przez Szczęsnego karnym

Jednak gdy już to zrobili, szybko tego pożałowali, bo Królewscy przy swoim pierwszym strzale od razu trafili do siatki. Potem przez całą pierwszą połowę kontrolowali wydarzenia boiskowe i pare razy byli blisko podwyższenia prowadzenia.

W drugiej połowie mieliśmy bardzo wyrównany mecz, ale zamknął go Rodrygo. Pod koniec rywalizacji Brazylijczyk ruszył z piłką w kierunku bramki, położył jednego z rywali na ziemię i pewnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce.

Czytaj też: To czeka Polaków na Euro Co z urazami w Lechu? Są nowe wieści

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Komentarze (0)