Niesamowity "Lewy". Historyczny wieczór Polaka

Zdjęcie okładkowe artykułu: Getty Images / Alex Caparros / Na zdjęciu: Robert Lewandowski został bohaterem poniedziałkowego meczu z Valencią
Getty Images / Alex Caparros / Na zdjęciu: Robert Lewandowski został bohaterem poniedziałkowego meczu z Valencią
zdjęcie autora artykułu

W ostatnim meczu 33. kolejki La Ligi FC Barcelona wygrała z Valencią 4:2 po hat-tricku Roberta Lewandowskiego. To było szalone i wręcz absurdalne (w pierwszej połowie) widowisko na Montjuic.

Na początku drugiej połowy Ilkay Gundogan zacentrował z rzutu rożnego, Robert Lewandowski trącił piłkę i strzelił swojego czternastego ligowego gola w sezonie 2023/24. W końcówce scenariusz się powtórzył i Polak trafił po raz drugi (też po rzucie rożnym), a w doliczonym czasie skompletował hat-tricka (pierwszego w La Lidze), gdy oddał kapitalne uderzenie z rzutu wolnego.

Dzięki czemu FC Barcelona wygrała z Valencią po naprawdę nieprawdopodobnym meczu.

Gospodarzom udało się wykorzystać fakt, że przez całą drugą połowę grali z przewagą jednego zawodnika. Valencia cierpiała, choć wydawało się, że zostanie wynagrodzona i wywiezie z Katalonii jeden punkt. Pewnie by tak było, gdyby "Nietoperze" potrafili lepiej bronić się przy stałych fragmentach.

Barca wygrała, wyprzedziła Gironę i jest na drugim miejscu w tabeli La Ligi, natomiast nie można uciec od tego, że ten mecz (w pierwszej połowie) był jedną wielką komedią, a główne role odegrali bramkarze jednej i drugiej drużyny. I - niestety dla nich - nie był to komplement. Wręcz przeciwnie.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: z piłką robią cuda. To po prostu trzeba zobaczyć

Marc-Andre ter Stegen skompromitował się przy golu Hugo Duro. Miał wszystko pod kontrolą, ale chciał przerzucić piłkę nad napastnikiem Valencii. Skiksował i rywal strzelił do pustej bramki.

Wydawać by się mogło, że nic tego nie przebije, ale Giorgi Mamardaszwili pomyślał sobie, że przecież niemożliwe nie istnieje. Gruzin przyjął piłkę we własnym polu karnym na kilkanaście metrów i natychmiast wykorzystał to Lamine Yamal. Przechwycił futbolówkę, chciał minąć bramkarza Valencii, ale ten interweniował ręką poza "szesnastką". Sędzia Ricardo De Burgos Bengoetxea w pierwszej chwili tego nie zauważył, ale VAR wezwał go do monitora i decyzja mogła być tylko jedna - czerwona kartka i goście całą drugą połowę musieli grać w osłabieniu.

W jednej chwili Valencia skomplikowała sobie życie, a przecież do tego momentu wszystko układało się po myśli tego zespołu. Co prawda to Barcelona jako pierwsza strzeliła gola, kiedy fantastycznie zacentrował Raphinha, a nieatakowany na piątym metrze Fermin Lopez oddał precyzyjny strzał głową. Po pięciu minutach wyrównał wspomniany Hugo Duro, a to wcale nie był koniec złych informacji dla Barcy, bo Ronald Araujo wyciął w polu karnym Petera Federico. Urugwajczyk protestował, nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra, natomiast sytuacja była jasna i klarowna. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Pepelu.

I można gdybać, co by było, gdyby nie czerwona kartka. Valencia prezentowała się całkiem korzystnie na Montjuic, potrafiła wyprowadzać bardzo groźne kontrataki, ale po przerwie wszystko się zmieniło. Barcelona w zasadzie nie wypuszczała rywala ze swojej połowy. Cisnęła, cisnęła i finalnie wygrała w pełni zasłużenie.

Lewandowski strzelił gola numer czternaście, piętnaście i szesnaście. Tym samym Polak pozostaje w grze o tytuł króla strzelców La Ligi. Na pięć kolejek przed końcem ma trzy gole straty do prowadzącego w tej klasyfikacji Artema Dowbyka.

FC Barcelona - Valencia CF 4:2 (1:2) 1:0 Fermin Lopez 22' 1:1 Hugo Duro 27' 1:2 Pepelu 38' 2:2 Robert Lewandowski 49' 3:2 Robert Lewandowski 82' 4:2 Robert Lewandowski 90+3'

Składy:

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen - Jules Kounde, Ronald Araujo, Pau Cubarsi (46' Inigo Martinez), Joao Cancelo (80' Ferran Torres) - Ilkay Gundogan, Andreas Christensen (46' Sergi Roberto), Fermin Lopez (73' Pedri) - Raphinha (66' Joao Felix), Robert Lewandowski, Lamine Yamal.

Valencia: Giorgi Mamardaszwili - Thierry Correia, Cristhian Mosquera, Yarek Gąsiorowski, Jesus Vazquez - Peter Federico (79' Cenk Ozkacar), Javi Guerra (71' Hugo Guillamon), Pepelu, Diego Lopez (79' Sergi Canos) - Andre Almeida (45+6' Jaume Domenech), Hugo Duro (70' Alberto Mari).

Żółta kartka: Cubarsi (Barcelona). Czerwona kartka: Mamardaszwili 45+4' (Valencia, za zagranie piłki ręką poza polem karnym).

Sędzia: Ricardo De Burgos Bengoetxea.

# Drużyna M Z R P Bramki Pkt
1 Real Madryt38298187:2695
2 FC Barcelona38267579:4485
3 Girona FC38256785:4681
4 Atletico Madryt382441070:4376
5 Athletic Bilbao381910961:3867
6 Real Sociedad3816121051:3960
7 Real Betis381415948:4557
8 Villarreal CF3814111365:6553
9 Valencia CF3813101540:4549
10 Deportivo Alaves3812101636:4646
11 Osasuna Pampeluna381291745:5645
12 Getafe CF3810131542:5443
13 Sevilla FC3810111748:5441
14 Celta Vigo3810111746:5741
15 RCD Mallorca389141534:4541
16 UD Las Palmas3810101833:4740
17 Rayo Vallecano388141629:4838
18 Cadiz CF386151726:5533
19 UD Almeria384112344:7523
20 Granada CF38492538:7921

CZYTAJ TAKŻE: Już wszystko jasne. Wiadomo, kto w Polsce pokaże wielki turniej To zadecyduje o przyszłości Świderskiego. Tylko wtedy może zostać wykupiony

Źródło artykułu: WP SportoweFakty