WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Mafiozo z Lubina czyli fan Al'a Capone

Ma 18 lat i pochodzi z Brzegu Dolnego, ale od kilku lat broni barw Zagłębia Lubin. Jest reprezentantem Polski i woli grę na środku obrony. Zdobi swoje ciało tatuażami, a intryguje go postać Al'a Capone. O kim mowa?
Artur Długosz
Artur Długosz

KGHM Zagłębie Lubin rok 2011 zakończyło na ostatnim miejscu w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. W klubie postanowiono działać i zimą drużyna Miedziowych przeszła prawdziwą rewolucją. Ale nie o tym teraz będzie mowa. Do rzeczy.

Na pierwszym zgrupowaniu Zagłębia w 2012 roku pojawił się młody piłkarz, który do tej pory występował w juniorach i Młodej Ekstraklasie. - Jest spora różnica, jeżeli chodzi o samą intensywność treningów. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę rzeczy piłkarskie czy bieganie, to w okresie przygotowawczym wszędzie - czy w Młodej Ekstraklasie czy Ekstraklasie - jest prawie to samo - opowiada o treningach ze starszymi kolegami. Mimo młodego wieku, śmiało można już o nim mówić "piłkarz", bo osiągnął już więcej niż niektórzy jego starsi koledzy z Ekstraklasy, którzy nawet i takich tytułów nie mają na swoim koncie. - Grałem w reprezentacji Polsku U-19. Trenerem był Władysław Żmuda. Teraz już chyba nastał koniec tej kadry, bo ostatnio graliśmy eliminacje w Turcji i jednak nam nie wyszło. Czekamy, czy dalej będzie kontynuacja tej kadry, czy nie. Na koncie mam około 26 występów w reprezentacji. W biało-czerwonych barwach gram od pięciu lat - wyjaśnia. Był mistrzem Młodej Ekstraklasy, poza tym zdobył mistrzostwo w drużynie juniorów.

Jak trafił do Zagłębia? - Zostałem wyselekcjonowany w młodym wieku, 15-16 lat, w gimnazjum. Wypromowałem się przez to, że były kadry wojewódzkie. Na jakimś meczu, chyba z drużyną z Opola, zostałem wyhaczony przez trenera Janusza Raka - wyjaśnia. W Lubinie mieszka w internacie, a gdy ma wolny weekend, jeździ do domu.

Widać po nim, że obóz z bardziej doświadczonymi kolegami to dla niego spore przeżycie. - Ogólnie dobrze czuję się na tle starszych kolegów. Może odstaję lekko siłowo, ale staram się nadrabiać walką. W końcu to są treningi. Każdy walczy o swoje. Jest okres przygotowawczy, trener zaczyna wszystko od zera. Trzeba się pokazywać - komentuje. Podkreśla jednak, że nie ma żadnej nieśmiałości, a w zespole nikt nie robi mu problemów. - To są normalni ludzie. Jest w porządku - podkreśla. A jeszcze jesienią słychać było o fatalnej atmosferze w szatni klubu z Lubina...

Jemu jest jednak trochę łatwiej niż innym, obcym. Choć też nie przesadzajmy. Nie trafił na zgrupowanie jako anonimowy zawodnik, przyszedł w końcu z drużyny Młodej Ekstraklasy Zagłębia. - Znam Damiana Dąbrowskiego, Arkadiusza Woźniaka. Wszyscy mnie ciepło przyjęli. Nie było żadnych niesnasek. Każdy jest miło do mnie nastawiony. Chrztu żadnego jeszcze nie było, ale piłki muszę nosić. Może dopiero będzie (śmiech) - żartuje. Choć to jego pierwsze spotkanie z przedstawicielami mediów, nie jest zbytnio stremowany. Odpowiada na luzie, pełnymi zdaniami, często się uśmiecha. Jak to się w ogóle stało, że pojawił się na obozie w Grodzisku Wielkopolskim? - Graliśmy mecz pokazowy z Odrą Chobienia z okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Był na nim trener z pierwszej drużyny i po tym spotkaniu dowiedziałem się, że zacznę treningi z pierwszą drużyną - wspomina. Jak widać, WOŚP znów komuś pomogła.

Rozmawiamy, rozmawiamy. O nim. Jest obrońcą. - W grupach młodzieżowych stawiano mnie jeszcze na defensywnym pomocniku. Preferuję jednak środek obrony. To jest już chyba moja pozycja - podkreśla. Czym się może pochwalić? Jakie są jego atuty? Tu skromnie - woli, aby wypowiedział się o nim trener, ale my naciskamy. - Moje atuty? Ciężko mi powiedzieć. Jestem wysoki, więc gra głową. Wydaje mi się, że jakimś drewniakiem też nie jestem, choć nie wiem, nie mnie to oceniać. Ciężko mi jest tak mówić o sobie. Wzoruję się na Sergio Ramosie - w końcu wyjaśnia. Zdradza także, że jest kibicem Realu Madryt, a że rozmawiamy tuż po porażce Galacticos w Pucharze Króla z FC Barceloną to wiadomo..., - Żałoba - mówi.

Ma plany na życie. Chce być piłkarzem, to jasne. Ale co się stanie, gdy mu nie wyjdzie? - Uczę się, w tym roku mam akurat maturę. Przygotowania są ciężkie. Jeżeli z piłką mi nie wyjdzie, to myślę, że chcę być menadżerem. AWF i te kierunki mnie najbardziej interesują - wyjaśnia. W Polsce mało kto o nim słyszał. W Polsce tak, ale nie w Europie. Nic nowego. "Cudze chwalicie swego nie znacie" - mówi pewne stare przysłowie. - Wcześniej miałem propozycję z angielskiego Reading. To było już z dwa, trzy lata temu. Nie zastanawiałem się nad tą ofertą. Tak naprawdę nie było jakiejś konkretnej propozycji - zaznacza.

Czy teraz zdecydowałby się na zmianę klubu? - Musiałbym przemyśleć wszystkie za i przeciw. Jeśli, na przykład dostałbym szansę w pierwszej drużynie to musiałbym się głęboko zastanowić nad tym, czy jest sens. Tak naprawdę dużo młodych Polaków wyjeżdża i wiadomo, jak kończy - zastanawia się głośno. Na razie jednak ma swoje małe cele. Niebawem Zagłębie udaje się na drugi obóz, do Turcji. - Trener zadecyduje, czy pojadę na drugie zgrupowanie. Ja dostałem swoją szansę i chce ją wykorzystać jak najlepiej - podkreśla.

Jest młody, ale - jak to się mówi - charakterny, wyrazisty. Jego ręce zdobią tatuaże. Jeden zrobił na święta, drugi rok temu. Jeden na jednej ręce, drugi na drugiej. Na lewej ma krzyż z napisem "zawsze wierny". - To dotyczy mojej wiary. Zawsze trzeba być wiernym temu, co się robi i swojej wierze. Ja wierzę w Boga, jestem chrześcijaninem - wyjaśnia. Na drugiej, już co innego. Na niej, na prawej "zmowa milczenia". - To początek projektu. Nie na całe całe ciało, ale możliwe, że na całą rękę - opisuje. My naciskamy, pragniemy wiedzieć więcej. - Chciałem tutaj wykończyć sobie postać Al'a Capone. Jest dla mnie dosyć intrygująca - w końcu wyjaśnia.

Nie trudno się więc domyślić. Od razu zyskuje od nas nową ksywkę. Al Capone. Al Capone z Lubina. Mafiozo. - Myślę, że sporo czasu minie, zanim będę rządził w Zagłębiu - uśmiecha się z pokorą. Wie, że jeszcze jest młody i życie przed nim.

Kim jest ten młody zawodnik? Proszę Państwa, to Kornel Osyra. Piłkarz KGHM Zagłębia Lubin. Podczas obozu Miedziowych w Grodzisku Wielkopolskim spotkał się z dziennikarzami i udzielił pierwszego wywiadu. Oby nie ostatniego. Zobaczymy, co z niego wyrośnie...

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • syriusz 0
    Oby się nie skończyło jak w wielu przypadkach odkrytych talentów. Dużo szumu, zamieszania i pompowania balona, a finalnie wychodzi klapa. Niech się rozwija jak najlepiej ale do tego potrzeba spokoju, a nie już robienia z kolesia gwiazdy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Pędzel 0
    Zobaczymy co z niego wyrosnie. Poki co nie zagral w ekstraklasie, a na boisku sie nie filozofuje. wystarczy spojrzec na rooneya zeby dojsc do wniosku ze madry to on nie jest, ale w pilke grac potrafi
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Amadeusz 0
    Wiadomo ze lepiej jak czlowiek w niewazne jakiej dziedzinie zycia ma cos w glowie, jednak sa tez tacy ktorzy wlasnie byciem troglodytami osiagaja kariery w sporcie (malo mysli, duzo robi). Oby zrobil chlopak kariere :)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×