Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Skoki

Łukasz Gikiewicz: Takie mecze się zdarzają

Śląsk Wrocław osiągnął swój cel i awansował do III rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Wrocławianie w meczu z Buducnostią Podgorica nie zaprezentowali się jednak tak, jak od nich oczekiwano.

Artur Długosz
Artur Długosz

- Awans jest, trzeba się cieszyć z trzeciej rundy, ale inaczej sobie to wyobrażaliśmy. Chcieliśmy wygrać przed własną publicznością. Głupio straciliśmy bramkę ze stałego fragmentu i później graliśmy nerwowo. Mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Szkoda, bo brakuje nam ostatniego podania. Coś tam stworzyliśmy, ale ta gra nie wyglądała najlepiej. Awansowaliśmy dalej, nie można teraz tego roztrząsać - mówił po meczu z Buducnostią Podgorica Łukasz Gikiewicz. Mistrzowie Polski przegrali na własnym stadionie z najlepszą drużyną Czarnogóry. W pierwszym meczu drużyna Oresta Lenczyka zwyciężyła 2:0 i ostatecznie to ona zagra w kolejnej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów.

Wrocławianie podkreślają, że nie zlekceważyli rywala. Śląsk już na samym początku meczu stracił bramkę po której w poczynania zespołu z Wrocławia wkradła się nerwowość. - Każdy dawał z siebie wszystko. Ja osobiście nie czułem się źle. Tak naprawdę to my zaczęliśmy mecz i to my mieliśmy sytuację bramkową. Po rzucie rożnym straciliśmy jednak gola. Jak się traci bramkę na własnym obiekcie i wie się, że jeszcze jedna powoduje dogrywkę i rzuty karne, to nie można grać inaczej, jak spokojnie cofnąć się i czekać na swoje szanse. My swoje okazje mieliśmy, ale ich nie wykorzystaliśmy i graliśmy ostatnie minuty nerwowo. Takie mecze się zdarzają - zaznaczył "Giki".
Łukasz Gikiewicz w meczu z Buducnostią Podgorica Łukasz Gikiewicz w meczu z Buducnostią Podgorica

Łukasz Gikiewicz sam miał dobrą okazję strzelecką. Jeszcze w pierwszej połowie po podaniu od Amira Spahicia nie zdołał jednak ulokować futbolówki w siatce. - Byłem sześć metrów poza światłem bramki. To była sytuacja instynktowna. Strzelałem - nie wpadło. Napastnik musi schodzić na krótki słupek, zszedłem, ale ciężko było skierować piłkę lewą nogą po długim w tej sytuacji - wyjaśnił napastnik.

Kolejnym rywalem Śląska w drodze do elitarnej Ligi Mistrzów będzie mistrz Szwecji, Helsingborgs IF. - To kolejny mecz, kolejne wyzwanie. Myślę, że każde nasze spotkanie będzie coraz lepsze, bo nie zapominajmy, że to jest okres przygotowawczy. Zaczęliśmy szybko sezon, zgrywamy się, dojdą nowi zawodnicy i będą to wzmocnienia. Myślę, że w III rundzie pokażemy też lepszy Śląsk i wyeliminujemy Szwedów - podsumował Łukasz Gikiewicz.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (1)
  • Mrówa Zgłoś komentarz
    Jeśli odpadniemy z Helsinborgiem całe te mieszanie z błotem drużynę Śląska będzie uzasadnione. Zgodzę się że ten mecz był jednym z najgorszych w tym roku, dziadek już całkowicie
    Czytaj całość
    stracił kontakt z rzeczywistością tak ustawiając zespół. Bo oglądanie topornej piłki i ciągłe liczenie na farta zaczyna być nużące. Więc teraz tylko kopacze niech udowodnią że wszyscy się mylą i pokażą co potrafią.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×