Gliwiczanie zremisowali przed własną publicznością z KGHM Zagłębiem Lubin 1:1. Podział punktów nie może ich jednak zadowalać, ponieważ bramkę stracili już w doliczonym czasie gry drugiej połowy. - Na pewno szkoda tego wyniku, bo jak w 90. minucie traci się bramkę, to nie można być zadowolonym. Myślę, że mogliśmy spokojnie zdobyć trzy punkty - powiedział Adrian Klepczyński, obrońca Piasta Gliwice.
Pierwsza połowa należała do przyjezdnych. Mogli oni schodzić do szatni z prowadzeniem, ale zawiodła ich skuteczność. Jednak po zmianie stron, to Piastunki narzuciły rywalowi swój styl gry i kontrolowały przebieg wydarzeń boiskowych. Aż do 90. minuty... - Wydaje mi się, że Zagłębie tych stuprocentowych sytuacji raczej nie miało. Do 90. minuty wszystko kontrolowaliśmy, ale później Zagłębie miał rzut rożny, po którym my straciliśmy bramkę - opisał "Klepa".
Co zatem zawiodło w obronie niebiesko-czerwonych przy stałym fragmencie gry dla Miedziowych? - Ciężko mi się teraz na ten temat wypowiadać. Ktoś miał przypisane krycie Banasia, ale w tej chwili nie wiem, kto był za niego odpowiedzialny - przyznał były zawodnik Polonii Bytom.
W następnej kolejce podopiecznych Marcina Brosza czeka wyjazdowa potyczka z Pogonią Szczecin. - Będzie to dla nas ciężkie spotkanie, ale w tej lidze nie ma łatwych meczów i przeciwników. Pojedziemy do Szczecina i będziemy walczyć o komplet punktów - spuentował Adrian Klepczyński.