Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Biało-zieloni stracili punkty - relacja z meczu Pelikan Łowicz - Wisła Puławy

Tylko punkt zdobyli w jedynym piątkowym meczu zawodnicy Pelikana Łowicz. Biało-zieloni zawiedli w starciu z Wisłą Puławy. W dodatku remis uratowali w ostatnich sekundach spotkania.
Mateusz Lis
Mateusz Lis

Aby wywalczyć awans na zaplecze ekstraklasy Pelikan Łowicz musi nie tylko wygrywać mecze jakie pozostały mu do końca sezonu, ale również liczyć na potknięcia liderów. Biało-zieloni w piątek nie zdołali jednak zrealizować nawet pierwszego z założeń.

Mecz toczony był w trudnych warunkach. Przez cały czas padał deszcz. Piłkarze ślizgali się na murawie, a piłka często dostawała przyspieszenia i było trudniej ją opanować. Początek spotkania polegał na wzajemnym badaniu się zespołów i wywalczeniu przewagi w środkowej strefie boiska.

Lepiej z tym radzili sobie gospodarze. Pelikan grał składnie i przeprowadzał przemyślane akcje. Biało-zieloni często korzystali z długich piłek, ale nie były to zagrania "na pamięć". To puławianie grali chaotycznie, a w ich akcjach było sporo przypadku.

Z czasem Pelikan zaczął stwarzać groźne sytuacje. Jednak albo dobrze spisywali się defensorzy, jak Marek Nowak, gdy w ostatniej chwili uprzedził Kamila Jackiewicza, albo gospodarze uderzali niecelnie, jak Rafał Kujawa z sześciu metrów. Najbliższy szczęścia w zespole gospodarzy w pierwszej odsłonie meczu był Taras Maksymow, ale strzał Ukraińca o centymetry minął bramkę.

Trzy minuty po tej szansie łowiczan to goście objęli prowadzenie. Lewą stroną z dziecinną łatwością przedarł się Szymon Martuś. Przy linii końcowej ograł jeszcze Macieja Wyszogrodzkiego, a potem strzałem z bardzo ostrego kąta zaskoczył Mariusza Różalskiego.

Po przerwie gra się wyrównała. Pelikan już nie przeważał i to goście zaczynali stwarzać sobie okazje, w których mogli pogrążyć gospodarzy. Fatalną indolencją strzelecką "popisał się", na półgodziny przed końcem meczu Patryk Bojańczyk. Po płaskim zagraniu z lewej strony z piłką minął się Nazar Penkowec, ale napastnik gospodarzy nie zdołał trafić do pustej bramki.

Po chwili futbolówkę w środku pola fatalnie stracił Mariusz Solecki. Szymon Martuś miał przed sobą już tylko golkipera, ale uderzył obok bramki. W końcówce spotkania gospodarze rzucili się do szaleńczych, ale chaotycznych ataków. Znów zawiódł Bojańczyk, który w sytuacji sam na sam zamiast strzelać, próbował mijać bramkarza i łatwo stracił futbolówkę na rzecz powracających defensorów.

W doliczonym czasie gry piłkę w pole karne z rzutu wolnego posłał Michał Adamczyk. Nabiegało na nią trzech zawodników gospodarzy, ale żaden nie zdołał jej sięgnąć. Futbolówka odbiła się od ziemi i poszybowała tuż nad poprzeczką.

Gdy widzowie już powoli opuszczali stadion, indywidualny rajd lewą stroną przeprowadził Rafał Kujawa. Napastnik gospodarzy ograł obrońcę i podał do Tarasa Maksymowa, który bez trudu skierował piłkę do pustej bramki. Sędzia nie pozwolił już nawet na wznowienie gry i zakończył spotkania.

Trenerzy o meczu:

Jacek Magnuszewski (Wisła Puławy): Trudno zebrać myśli i powiedzieć coś sensownego, kiedy w ostatniej akcji meczu traci się bramkę na wagę zwycięstwa. Przeprowadziłem już w szatni bardzo ciężką rozmowę z zespołem. Jednak to jest tak, że w meczu ze Zniczem to my mieliśmy szczęście i wyrównaliśmy w końcówce spotkania. Teraz gola straciliśmy, to wszystko się wyrównuje. Uważam, że w przekroju całego spotkania zasłużyliśmy na zwycięstwo. Co prawda to Pelikan posiadał piłkę, ale my się rozważnie broniliśmy i graliśmy z kontrataku. Mieliśmy swoje szanse. Mam ogromne pretensje do zespołu za to, że nie potrafił utrzymać tej przewagi do końca. Głowy mamy teraz spuszczone i zapewne przez najbliższe dni będziemy mieli, ale podniesiemy się niedługo i gramy dalej.

Grzegorz Wesołowski (Pelikan Łowicz): Też jestem tego samego zdania co trener gości, że trzeba grać dalej. Po dobrej pierwszej połowie w naszym wykonaniu przegrywaliśmy. To jest tak, że wynik determinuje grę. Przegrywając trzeba się dwa razy więcej natrudzić i dwa razy więcej nabiegać. Chwała należy się chłopakom za to, że walczyli do końca. My wciąż gramy o awans. Zapewniam, że w tej lidze padną jeszcze takie wyniki, o których się filozofom nie śniło.

Pelikan Łowicz - Wisła Puławy 1:1 (0:1)
0:1 - Martuś 39'
1:1 - Maksymow 90+4' 

Pelikan: Różalski - Wyszogrodzki, Dremluk, Ceglarz, Adamczyk - Kopeć (46' Kosiorek) (55' Bojańczyk), Maksymow, Pomianowski (84' Trakul), Jackiewicz (66' Mycka) - Solecki, Kujawa.

Wisła: Penkowec - Orzędowski, Budzyński, Jakubiec, Kwiatkowski - Marek Nowak (69' Charzewski), Maksymiuk (87' Jabkowski), Wiącek, Pożak (78' Kursa) - Martuś, Konrad Nowak.

Żółte kartki: Pomianowski (Pelikan) oraz Maksymiuk, Orzędowski (Wisła).

Sędzia: Rafał Sawicki (Tarnobrzeg).

Widzów: 200.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×