Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Dominik Furman: Przed nami kluczowe mecze eliminacji

Młodzieżowa reprezentacja Polski przygotowuje się w Krakowie do - zdaniem kapitana zespołu Dominika Furmana - kluczowych meczów eliminacji mistrzostw Europy, które odbędą się w 2015 roku w Czechach.
Maciej Kmita
Maciej Kmita

Najbliższymi rywalami drużyny Marcina Dorny będą Szwedzi i Turcy. Z zespołem Trzech Korony "młodzieżówka" zagra w sobotę w Krakowie, a z Turkami zmierzy się trzy dni później w Antalyi. Ze Szwedami ma rachunki do wyrównania po porażce w Malmoe 1:3, natomiast nad Bosforem to gospodarze będą chcieli odkuć się za przegraną w Warszawie 1:3.

Polska po trzech rozegranych spotkaniach ma na koncie 6 punktów i jest liderem swojej grupy eliminacyjnej, a za nią z 3 "oczkami" są właśnie najbliżsi przeciwnicy, którzy mają jednak po jednym meczu rozegranym mniej.

- To kluczowe mecze. Ze Szwecją gramy u siebie, co będzie dodatkowym bodźcem motywującym. Poza tym to jest pierwszy rewanż - w Szwecji przegraliśmy i trzeba im się zrewanżować - mówi dla SportoweFakty.pl Dominik Furman, który w pierwszym meczu ze Szwecją nie mógł wystąpić z powodu kartek. - Ale byłem na tym meczu w Malmoe i jestem w stu procentach przekonany o tym, że byliśmy zespołem lepszym. Szwedzi strzelali nam gole po kontrach. Jeśli wyeliminujemy pewne błędy, to wynik będzie odwrotny - dodaje kapitan młodzieżowej reprezentacji Polski.

- W Turcji na pewno czeka nas gorące przyjęcie, ale myślimy w pierwszej kolejności o Szwecji, bo jeśli - odpukać - tu nam się powinie noga, to tam będzie jeszcze ciężej, bo ewentualne dwie porażki ze Szwedami będą nam siedzieć w głowach. Ale jeśli wygramy - a mamy na to szanse - to pojedziemy do Turcji mocno podbudowani - mówi Furman.

Bazą drużyny olimpijskiej jest Kraków. Młodzieżowcy na co dzień trenują na obiekcie  Hutnika Kraków, a Szwedów podejmą na stadionie Cracovii. - Dla mnie Cracovia jest szczęśliwa, bo wygrałem oba swoje mecze przy Kałuży 1 - zauważa pomocnik Legii Warszawa.

Po niedzielnym meczu 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy z Wisłą (0:1) w Krakowie nie wrócił z zespołem do stolicy, tylko został już pod Wawelem. - Żałujemy tej porażki, bo byliśmy lepszą drużyną, a przynajmniej mieliśmy więcej sytuacji, których jednak nie wykorzystaliśmy. Paweł Brożek się urwał i wykorzystał swoją okazję, z serii tych, których nie zwykł marnować. Może nie graliśmy bardzo płynnie, ale mieliśmy więcej sytuacji. To my na pewno byliśmy lepszą drużyną - uważa Furman.

21-latek, który wraz z Ivicą Vrdoljakiem tworzy z reguły duet "6" w Legii, tym razem przy Reymonta 22 wystąpił w roli ofensywnego pomocnika, a za plecami miał Tomasza Jodłowca i Daniela Łukasika. - Miałem być tym najbardziej wysuniętym pomocnikiem. Chociaż mieliśmy pełnić tę rolę wymiennie, to wyglądało to tak, że to ja raczej zostawałem i próbowałem rozgrywać - tłumaczy.

Legia drugi mecz z rzędu przegrała po bramce, którą straciła w wyniku błędu Michała Żyry przy rozegraniu akcji. Furman: - W szatni nie było wytykania błędu Michałowi. Taka jest piłka. Był taki moment chwilę wcześniej - 5,6 minut - kiedy mieliśmy kilka sytuacji pod rząd i zaraz po tym Wisła zdobyła zwycięską bramkę. To nas trochę zdeprymowało.

Jakub Rzeźniczak: Byliśmy lepsi, ale nie zawsze lepsi wygrywają

Młodzieżową reprezentację Polski stać na awans na mistrzostwa Europy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×