WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Radosław Majdan: Ktoś próbował zabić radość

- W życiu każdego jest moment, żeby zwolnić, bo jak się o tym zapomni, można wypaść na zakręcie. A jak się za szybko jedzie, to zwolnić już nie da rady. Nie jesteśmy wieczni, wszystko się kiedyś kończy - mówi nam były bramkarz.
Michał Kołodziejczyk
Michał Kołodziejczyk
PAP / Stach Leszczyński / Na zdjęciu: Radosław Majdan

Michał KołodziejczykWP SportoweFakty: Jest pan próżny?

Radosław Majdanbyły reprezentant Polski: Jeśli pyta pan o to, czy jest mi miło, kiedy ktoś docenia moją pracę i wysiłek - to tak, jestem i byłem próżny. W każdy życiowy projekt angażowałem się w stu procentach. Nie byłem kimś, kto wszystko przeliczał na pieniądze, ale bardzo się starałem, gdy coś sprawiało mi przyjemność. Kiedy jako piłkarz chwalony byłem przez jakąś osobistość, czułem się wyjątkowo. Czasami nie wystarczy samemu mieć przekonania, że coś robi się dobrze, czasami czeka się na miłe słowo z zewnątrz.

No to teraz mierzy się pan z komentarzami internautów pod zdjęciami wrzucanymi przez pana żonę na Instagramie. Na przykład, że jest pan brzydki.

Zawsze byłem oceniany. Różnica polega na tym, że po meczach pisali o mnie ci, którym chociaż wydawało się, że znają się na piłce, a teraz oceniają wszyscy, wylewając swoje frustracje i niezadowolenie. W świecie showbiznesu pojawiałem się wcześniej na gościnnych występach, jeszcze kiedy byłem piłkarzem, albo zaraz po zakończeniu kariery. Wiedziałem, że po ślubie z Małgosią (Małgorzata Rozenek - przyp. red.) rozmach zainteresowania będzie większy niż w mediach sportowych. Gra na mundialu, mistrzostwa Polski - to nie ciekawi ludzi tak bardzo jak życie prywatne gwiazd. Kolorowe gazety i portale żyją z plotek. To cała gałąź biznesu. Tyle że ja naprawdę nie wpisuję swojego nazwiska w wyszukiwarkę i nie patrzę, z czym kojarzę się ludziom. Pracuję jako komentator w Eurosporcie, na bazie tego co robiłem przez całe życie. Nie mam wpływu na to, że innych interesuje moje życie prywatne. Nie mogę się na to żalić, bo - bądźmy poważni - mam też z tego korzyści.

W piłkarzach ludzie widzą tylko sławę, pieniądze i wygodne życie, ale były mecze, których po ludzku się bałem, zależało od nich całe moje życie.


No to dalej z Google'a. Po wpisaniu nazwisk Majdan i Rozenek wyskakuje: "Kłótnia o jajko". To teraz są pana problemy?

Nie wkurzam się, raczej mnie to bawi. Robi się skandal z niczego. Jest to trochę straszne, ale rzadko odnosimy się do tego, co o nas piszą. Żyjemy swoim życiem, jesteśmy szczęśliwi, nie interesujemy się tym, co robią inni. Czy ja panu każę coś robić? Czy robię z siebie mędrca, tworzę jakieś hasła, które mają być traktowane jak wykładnia? Czy zmuszam pana, żeby był pan szczęśliwy, żyjąc tak jak ja?

No nie.

No właśnie. Każdy ma swój sposób. Wcale nie irytuje mnie, kiedy ocenia mnie jakiś portal, który żyje z pisania plotek. W tych redakcjach pewnie siedzą rano przy biurku i robią konkurs, kto teraz wymyśli największą bzdurę. Denerwuje mnie, kiedy ataki w naszą stronę idą od ludzi mediów, od Kuby Wojewódzkiego na przykład. Byłem piłkarzem, miałem sukcesy, robiłem coś w życiu. A że ktoś odnosi korzyści tylko z lansowania się na innych ludziach, opowiadania o nich po to, żeby obśmiać i zirytować - tego nie rozumiem. Tym bardziej jeśli obraża moją rodzinę.

To przerażające, jak łatwo można komuś zszargać opinię, starać się zatruć życie. Obserwowanie tej medialnej machiny, która rusza jak lawina i wypluwa z siebie kolejne artykuły, jest dla mnie ciekawe, ale bardzo niezrozumiałe. To chyba wymknęło się spod kontroli, ale widocznie to tylko reakcja na popyt - wiele osób zaczyna dzień od kawy i wizyt na plotkarskich portalach.

ZOBACZ WIDEO Ty też możesz być jak Lewandowski. W DNA ukryte są umiejętności sportowe

A to nie jest tak, że wam na tym zależy? Że sami do siebie zapraszacie? Że nie jest pan już byłym piłkarzem, ale celebrytą?

Nie robiliśmy żadnych materiałów prasowych w naszym domu. Jeśli pyta pan o Instagram Gosi, to nie zgodzę się, że to narzędzie do zaspokajania naszej próżności. To narzędzie pracy, które służy także do prostowania kłamstw. Jeśli ktoś napisze, że pokłóciliśmy się o to jajko, to Gosia wrzuca zdjęcie z naszej wycieczki autem poza miasto, żeby pokazać, że mamy się dobrze. Tylko dziennikarzom się nudzi.

Napisał pan kiedyś komentarz pod jakimś artykułem?

Nie. Ale chciałbym uniknąć sformułowania, że robią to sami frustraci, bo wyglądałoby to, jakbym się bronił. Pisanie chamskich komentarzy najgorsze jest dla tych, którzy to robią. Nie mają szczęścia, miłości, mają za dużo czasu, są chorzy na nienawiść? Nie interesuje mnie to, na koniec oni sami muszą ze sobą żyć. Nie da się ich bardziej ukarać. Wierzę, że w życiu jest równowaga dobra i zła, wszystko wraca. Nie tak, że jak jesteś dobry, to następnego dnia wygrasz w totka, ale jak się komuś nie zatruwa życia, to i samemu jest się szczęśliwszym. Gdybym znał Radka Majdana tylko z artykułów, które o nim powstają, to pewnie bym go nie lubił. Dlatego warto mnie poznać lepiej.

Kiedy wychodziłem na boisko, nie drżały mi ręce, ale zdarzało się, że w nocy nie mogłem zasnąć.


Myśli pan o sobie, że jest dobrym człowiekiem?

Na takiego zostałem wychowany. Nienawidzę krzywdzić ludzi. Kiedy mam poczucie, że ktoś przeze mnie cierpi, nie potrafię sobie znaleźć miejsca i jest mi bardzo źle. Staram się nie oceniać ludzi, a jeśli to robię, jestem uczciwy i sprawiedliwy. Najważniejsze - nie robię tego, zanim kogoś nie poznam. Zbyt często oceniali mnie ludzie, z którymi nie zamieniłem słowa. Każdemu na początku należy się kredyt zaufania. Staram się rozumieć ludzi, dotrzeć do nich. Największe zło, jakie możemy zrobić drugiej osobie, to zszargać jej godność.

Powiedział pan o wychowaniu. Kto pana wychowywał?

Myślę, że empatię wykształciła we mnie mama. Tata był marynarzem, często poza domem, dlatego wychowanie mnie, mojej siostry i brata spadło w dużej mierze na barki mamy. Jest wspaniałą kobietą, wyrozumiałą dla ludzi, może nawet za bardzo. Pamiętam, jak po jakiejś awanturze w szkole, kiedy miałem bójkę z kolegą, jego rodzice przyszli do nas do domu. Nie miałem w domu krzyków, ale spokojną rozmowę o tym, jak ci ludzie muszą się martwić, jak moja mama martwiłaby się o mnie, będąc na ich miejscu. To na mnie działało. Jej spostrzeżenia i ciepło sprawiały, że rozwijałem się jako wrażliwy człowiek. Nie dam sobie na głowę wejść, ale szanuję innego człowieka.

Tata się nie wtrącał w wychowanie?

Był bardzo charakterny, taki człowiek z zasadami. Jako marynarz miał wiele propozycji, żeby przejść na złą stronę mocy i nigdy z nich nie skorzystał. Wujka miałem z Solidarności, stoczniowca, też miał na mnie wpływ.

Tata-marynarz to pewnie i banany w domu były.

I słodycze. Nie, że jakieś frykasy bez przerwy, ale rzeczywiście częściej niż raz w roku. Może zawód taty sprawił też, że zawsze byłem otwarty na nowe rzeczy. Ciocię i babcię mieliśmy w Kanadzie. Pamiętam paczki z prezentami. One do mnie mrugały i świeciły, bo to były czasy, kiedy stałem w kolejce do spożywczego po masło. To znaczy, w tym spożywczym było tylko masło, nie że miałem taki kaprys. A jak wracał tata, albo listonosz przynosił paczkę z Kanady, to były kolory. Czekolady, gumy do żucia. W głowie się kręciło. Myślę, że moje dzieciństwo nauczyło mnie mocnego stąpania po ziemi, wiedziałem, że trzeba cały czas pracować na to, żeby były dni świąteczne. Dlatego później, kiedy dostałem od życia wszystko, nie stałem się jednodniowym milionerem.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (10):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Raptor81 0
    Gdyby tylko selekcjoner to przeczytał
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Yankes 1
    Radek to prawdopodobnie największy idiota wśród byłych i obecnych kopaczy .
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Gary Grygorewicz 2
    Tak......"a w zycie prywatne to wara każdemu"... Co ty chłopie wypisujesz? Sam Majdan ze swoją tapeciarą zrobił ze swojego życia prywatnego Bazar Różyckiego : sprzeda wszystko ,nawet pierdnięcie kota ,kwestia ceny!!! MASZ RACJĘ!!
    cadi ..."a w zycie prywatne to wara każdemu"... Co ty chłopie wypisujesz? Sam Majdan ze swoją tapeciarą zrobił ze swojego życia prywatnego Bazar Różyckiego : sprzeda wszystko ,nawet pierdnięcie kota ,kwestia ceny. Czy ktoś wchodzi do życia Fronczewskiego ,Dańca ,Cugowskiego ,czy Jurka Dudka? Nie , bo oni swojej prywatności nie sprzedają za 5tys zł i nie chwalą się każdą pieprzoną sweetfocią ze śniadaniem w pościeli przed całą Polską. Sam otwiera drzwi do swojego życia prywatnego ,a póżniej ma pretensje ,np do Wojewódzkiego, jak panna ,która rozchyla nogi i zaprasza do...a póżniej wnosi oskarżenie o gwałt.Był średniawym piłkarzem ,został na własne życzenie żenującym celebrytą.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (10)
Pokaż więcej komentarzy (10)
Pokaż więcej komentarzy (10)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×