KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Fighter, który nigdy się nie poddaje - historia Damiana Szymańskiego

Odrzucenie, bezsilność, kontuzje... Kariera piłkarska mocno doświadczała Damiana Szymańskiego. - W życiu nie wolno się poddawać - mówi dzisiaj, kiedy w końcu karta się odwróciła i obecny pomocnik Wisły Płock jest jednym z najlepszych w lidze.
Kuba Cimoszko
Kuba Cimoszko
Damian Szymański Newspix / Rafał Rusek / Damian Szymański

Na początku sezonu był tylko rezerwowym graczem Jagiellonii Białystok. Dziś to czołowy pomocnik Lotto Ekstraklasy i kapitan rewelacyjnej Wisły Płock. W sezonie 2017/18 Damian Szymański utwierdził się, że nigdy nie można się poddawać. Podobnych momentów przeżył jednak znacznie więcej. Pogoń za marzeniem uczy go przez całe życie.

Michał Probierz, poszukując zdolnych piłkarzy w niższych ligach do swojej Jagiellonii, ciągle pamiętał o chłopaku, którego swego czasu wypatrzył podczas pracy w GKS-ie. W końcu zadzwonił do niego z propozycją. Nie musiał go długo przekonywać do przenosin na Podlasie, bo wtedy wydawało się, że Jaga będzie idealnym miejscem by wypłynąć na szerokie wody. Tak się jednak nie stało. - To była dla mnie bardzo dobra lekcja - twierdzi jednak Damian Szymański, którego kariera piłkarska lubiła doświadczać. 

Kraśnik - to tu wszystko się zaczęło. Nastoletni pomocnik miejscowego klubu MUKS miał nieprzeciętny talent i wierzył , że może zostać czołowym zawodnikiem ekstraklasy. Widział jednak, że musi wyjechać. - Będąc małym klubem zajmowaliśmy czołowe miejsca na turniejach ogólnopolskich, a wielu z tych chłopaków znikało. To problem Lubelszczyzny. Ciężko stamtąd się wybić - mówi dzisiaj obecny piłkarz Wisły Płock.

Dom opuścił, gdy tylko skończył gimnazjum. - Nie było łatwo wyprowadzić się i zamieszkać daleko od niego, ale wiedziałem że to jedyna droga - opowiada. Spróbował szczęścia w Legii, ale nie udało się zostać na dłużej. Kolejne kluby też nie chciały w niego inwestować. W końcu otrzymał szansę w Bełchatowie, gdzie testy załatwił sobie sam. - Zadzwoniłem na numer telefonu podany w internetowym ogłoszeniu klubu. Przyjechałem na sprawdzian, gdzie było ponad pięćdziesięciu chłopaków. Zostało trzech. Warto było walczyć - wspomina.

ZOBACZ WIDEO Nieprawdopodobne pudła Icardiego. AC Milan zremisował z Interem [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Został na 5 lat. Rozpoczynał od spania na podłodze w kawalerce (wynajmowało ją kilku młodych piłkarzy GKS), opatulony w śpiwór od ojca – żołnierza i walki o miejsce w składzie juniorów. Z czasem przyszły: debiut w pierwszym zespole i awans do ekstraklasy. W telewizorze widział też spadek z ligi...

Nie mógł wtedy grać. Pod koniec 2014 roku zaczął mieć bowiem problemy ze ścięgnem Achillesa. Nie chciał opuszczać meczów, więc zgodnie ze swoją dewizą życiową walczył. Odpoczywał przez kilka dni i zaciskał zęby, w najcięższych chwilach motywując siebie tym, jak mocno pracował na tą szansę. W końcu noga nie wytrzymała obciążenia, doszło do zerwania i kilku miesięcy przerwy. - Wiem, że zrobiłem głupotę. To był najcięższy moment w moim życiu - mówi.

Po drodze przyplątał się jeszcze uraz kolana. Do pełnej sprawności wrócił dopiero po dziewięciu miesiącach już w trakcie walki o utrzymanie w pierwszej lidze. - Zmieniłem się po tym wszystkim. Ciężko wtedy trenowałem, zmieniłem podejście do treningów, zacząłem lepiej się odżywiać. Postawiłem na zdrowie - opowiada. To doświadczenie nauczyło go bardzo wiele.

Podobnie było kilka lat później podczas pobytu w Jagiellonii, gdzie przeszedł przed poprzednim sezonem. Trafił tam na mocną konkurencję. Kiedy jednak po roku odszedł Jacek Góralski, Damian był pewny, że nadeszła jego szansa. Inaczej uważał szkoleniowiec. Szymański był zły. - Damian nie grał również przed moim przyjściem do Jagi. Po zmianie trenera liczył, że będzie grał. Tak się nie stało, więc normalne, że nie był zadowolony - tłumaczy byłego podopiecznego Ireneusz Mamrot.

Jaga bez żalu oddała go do Wisły Płock, a on rozgrywa sezon życia. Znalazł się nawet pod obserwacją sztabu reprezentacji Polski. W końcu więc karta się odwróciła. - Często jest tak, że zawodnik po zmianie klubu zaczyna inaczej funkcjonować. Widać, że zmiana w przypadku Damiana wpłynęła pozytywnie. To dobry zawodnik i mogę życzyć mu tylko powodzenia - kończy trener Jagi.

Czy Damian Szymański powinien zostać powołany do kadry?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf.własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×