WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Puchar Polski: Legia Warszawa nie potknęła się w Chojnicach

Skromne, ale zasłużone zwycięstwo 1:0 odniosła Legia Warszawa z Chojniczanką w I rundzie Pucharu Polski. Gola na wagę awansu zdobył Michał Pazdan.
Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski
PAP / Adam Warżawa / Na zdjęciu: piłkarz Chojniczanki Chojnice Przemysław Pietruszka (tył) i Paweł Stolarski (przód) z Legii Warszawa podczas meczu 1. rundy Pucharu Polski

W Legii Warszawa jest trio zawodników z trzyletnim, nieprzerwanym stażem w zespole. Arkadiusz Malarz, Michał Pazdan i Michał Kucharczyk mogli opowiadać swoim kompanom z szatni o meczach z Chojniczanką z 2015 roku. Było co wspominać, ponieważ stołeczna drużyna była wówczas lepsza od przeciwnika zarówno na wyjeździe, jak i na własnym stadionie.

Także we wtorek Legioniści postanowili zaatakować od początku. Ich jedenastka była mieszanką doświadczenia między innymi Miroslava Radovicia z młodością Sebastiana Szymańskiego czy Dominika Nagy'ego. W ataku grał do 42. minuty Jose Kante, a Carlitos usiadł początkowo na ławce rezerwowych. Tak wyglądała hierarchia napastników na starcie sezonu pod wodzą Deana Klafuricia, kiedy Hiszpan nadrabiał zaległości treningowe.

W kwadransie otwierającym spotkanie mistrz Polski miał dwie sytuacje podbramkowe. Jose Kante chybił lewą nogą, a Dominik Nagy nadział się na interwencję Radosława Janukiewicza. Chojniczanka przetrwała pierwszy napór faworyta, ale już drugi zakończył się golem dla Legii.

W 28. minucie Sebastian Szymański wywalczył rzut rożny dla faworyta. To była okazja, żeby w pole karne Chojniczanki wbiegł Michał Pazdan. Bardzo się tam przydał. Wyskoczył wysoko i po dośrodkowaniu Cafu ominął swoim strzałem Radosława Janukiewicza. Pazdan zdobył pierwszego gola w sezonie. Z przytupem powrócił do składu po dłuższej absencji.

ZOBACZ WIDEO Serie A: Piątek wykorzystał fatalny błąd rywala. Gol Polaka w przegranym meczu [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Przed przerwą piłka wylądowała raz jeszcze w bramce Chojniczanki, jednak sędzia Wojciech Myć nie uznał gola Miroslava Radovicia i Legia musiała zadowolić się skromną przewagą 1:0. Zasłużoną, ponieważ to przyjezdni nadawali ton wydarzeniom na boisku. Chojniczanka zrewanżowała się jednym groźnym atakiem, ale Damian Piotrowski nie trafił w bramkę po podaniu Emila Drozdowicza.

Arkadiusz Malarz został zmuszony do wysiłku po przerwie. W 54. minucie weteran zatrzymał piłkę po strzale Emila Drozdowicza, który główkował po dośrodkowaniu Wojciecha Trochima. Legia dostała ostrzeżenie, że jej jednobramkowa przewaga nie jest bezpieczna, a Chojniczanka poderwała się do ataku. Mistrz Polski musiał uszczelnić obronę raz jeszcze, żeby utrzymać swoją zaliczkę i już po 90 minutach mieć awans w kieszeni. Końcówka była nerwowa dla faworyta, ale przetrwał ją i wraca z Chojnic z tarczą.

Chojniczanka Chojnice - Legia Warszawa 0:1 (0:1)
0:1 - Michał Pazdan 28'

Składy:

Chojniczanka: Radosław Janukiewicz - Jacek Podgórski, Tomasz Boczek, Kamil Sylwestrzak, Przemysław Pietruszka - Krzysztof Danielewicz (79' Paweł Zawistowski), Wojciech Trochim - Damian Piotrowski (27' Miłosz Przybecki), Karol Gardzielewicz, Emil Drozdowicz (71' Tomasz Foszmańczyk) - Janusz Surdykowski

Legia: Arkadiusz Malarz - Paweł Stolarski, Artur Jędrzejczyk, Michał Pazdan, Mateusz Hołownia - Andre Martins, Cafu - Sebastian Szymański, Miroslav Radović (57' Michał Kucharczyk), Dominik Nagy - Jose Kante (42' Carlitos)

Żółte kartki: Nagy, Stolarski, Jędrzejczyk, Hołownia (Legia)

Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)

Czy Legia Warszawa awansuje ponownie do finału Pucharu Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • don paddington 1
    Tak. Dlatego mistrz Luksemburga wyrzucił Legie najmniejszym nakładem sił. W rezerwowym składzie, bo dwóch kelnerów szło do pracy.
    14MP 19PP Straszna nuda. Jedynie w samej końcówce gospodarze przycisnęli, a poza tym bez większego zagrożenia. Najważniejszy awans najmniejszym nakładem sił, w dodatku prawie rezerwowym składem.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • don paddington 1

    W normie? Dopóki nie wylosuja mistrza Luksemburga.
    Marianek07 No i wystarczy po jeden zero. Wszystko w normie. Niech się martwią inni.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • 14MP 19PP 0
    Straszna nuda. Jedynie w samej końcówce gospodarze przycisnęli, a poza tym bez większego zagrożenia. Najważniejszy awans najmniejszym nakładem sił, w dodatku prawie rezerwowym składem.
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×