WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Maciej Kmita: Lepiej nie mieć kim grać, niż promować takich jak Alexandre Cristovao

Zagłębie Sosnowiec surowo ukarało Alexandre’a Cristovao, który brutalnie zaatakował Sebastiana Walukiewicza i nawet jeśli klub czeka tylko na pretekst, to warto temu przyklasnąć: dla takich ludzi w polskiej lidze nie ma miejsca.
Maciej Kmita
Maciej Kmita
Newspix / Szymon Górski / Na zdjęciu: Alexandre Cristovao (z lewej) i sędzia Paweł Raczkowski

W 74. minucie sobotniego meczu Angolczykowi odcięło prąd i naskoczył na leżącego na murawie Sebastiana Walukiewicza, jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy Lotto Ekstraklasy. To aż cud, że 18-latkowi nie stało się nic poważnego po tym, jak Alexandre Cristovao urządził sobie z niego trampolinę. Sędzia Paweł Raczkowski nie od razu ukarał napastnika Zagłębia czerwoną kartką, ale gdy skorzystał z wideoweryfikacji, nie zawahał się wyrzucić go z boiska.

Jak się okazało, była to ostatnia akcja pasjonującego się sztukami walki Cristovao w Lotto Ekstraklasie. Angolczyk był tak zaskoczony decyzją sędziego, że nawet nie przeprosił Walukiewicza i musiał to zrobić za niego klub. W poniedziałek prezes beniaminka, Marcin Jaroszewski w specjalnym oświadczeniu przeprosił piłkarza Pogoni. "Zagłębie nie akceptuje takiego zachowania i surowo ukarze zawodnika za brak elementarnych podstaw wychowania, szacunku dla rywala, ale przede wszystkim drugiego człowieka" - czytamy.

Nie były to puste słowa, bo kilka godzin później klub ogłosił, że Cristovao został zesłany do drużyny rezerw, nałożono na niego karę finansową i do tego został wystawiony na listę transferową. To sytuacja bez precedensu, by polski klub wyciągnął takie konsekwencje wobec piłkarza za niesportowe zachowanie. Nawet, gdy kilka lat temu śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce zataczało coraz szersze kręgi, kluby nie decydowały się na odcięcie od umoczonych zawodników, dopóki nie były do tego zmuszone.

ZOBACZ WIDEO "Podsumowanie tygodnia". Fatalny mecz na szczycie Lotto Ekstraklasy. "Kit zamiast hitu"

"Lepiej późno niż wcale" - chciałoby się powiedzieć. Szybko okazało się, że Cristovao nie pasuje do ekstraklasy nie tylko pod względem czysto piłkarskim, ale także pod względem mentalnym. W Sosnowcu już od dłuższego czasu mieli dość jego zachowania, ale nawet jeśli atak na Walukiewicza był dla klubu tylko pretekstem, by odsunąć problematycznego piłkarza, to władzom Zagłębia należą się brawa za reakcję.

Zatrudnienia w innym klubie Lotto Ekstraklasy Cristovao nie znajdzie, bo nie dość, że udowodnił, że głowa służy mu tylko do odbijania nią piłki, to jeszcze jest po prostu beznadziejnym piłkarzem. Tylko jakim cudem taki ananas jak Cristovao w ogóle trafił do polskiej ligi? - Wypatrzył go Damian Seweryn, były piłkarz Górnika i Piasta. Nie mylił się, mówiąc, że Alex ma papiery na granie - mówił "Przeglądowi Sportowemu" Robert Tomczyk, doradca ds. sportowych w Zagłębiu.

Seweryn faktycznie musiał dostrzec w nim coś wyjątkowego, bo nim w lipcu 2017 roku Cristovao trafił do I-ligowego wówczas Zagłębia, w seniorskiej karierze zdobył trzy (TRZY!) bramki: jedną dla angolskiego CRD Libolo (2015) i dwie dla serbskiego FK Javor Ivanjica (2016/2017). A mówimy o 24-letnim snajperze, który zawodowo gra w piłkę od 19. roku życia. I komuś takiemu polski klub zaproponował dwuletni kontrakt, na wypłatę którego przeznaczy sześciocyfrową sumę.

Jego wkład w awans sosnowiczan do Lotto Ekstraklasy nie był znaczny: dwa gole i trzy asysty w 16 meczach. W najwyższej lidze nie radził sobie lepiej: jesienią zdobył tylko dwie bramki, obie w meczu z Wisłą Kraków. Strzelał dla Zagłębia gola co 513 rozegranych minut.

O tym jak Zagłębie nisko ceni Angolczyka, świadczy to, że zdecydowało się na przesunięcie go do rezerw w chwili, gdy kontuzjowany jest Vamara Sanogo i pożegnano się z Juniorem Torunarighą. Przed niedzielnym meczem z Lechem Poznań trener Valdas Ivanauskas nie ma do dyspozycji żadnego nominalnego napastnika. Ale nie dziwimy się - lepiej przewietrzyć szatnię, niż trzymać w niej ludzi pokroju Cristovao.

Czy Zagłębie Sosnowiec postąpiło słusznie w sprawie Alexandre'a Cristovao?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • tulisManore 0
    dobrze, powiem inaczej, bo widzę, że niejasno się wyraziłem, powinna być odpowiedzialność karna, jeżeli zawodnik zagra nieprzepisowo i w wyniku tego przeciwnik dozna uszczerbku na zdrowiu (np. wślizg wyprostowaną nogą z kątem prostym w kostce, czyli korami w stronę przeciwnika, jak to właśnie zrobił witsel), poza tym są kamery, są sędziowie, jest var, dałoby radę
    jerrypl Tylko, że faul Witsela na Wasilewskim był przypadkowy. Zresztą jak chcesz weryfikować czy była celowość? W 99% tego się stwierdzić nie da. Wiele najgroźniejszych kontuzji to po prostu spóźnione, nieprzemyślane wślizgi, ale niecelowe.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • RadolSzczecin 0
    Jestem ze Szczecina, ale przyznam się nawet ja próbowałem szukać kilkukrotnie w powtórkach w tym faulu przypadkowości czy po prostu przypadku.Czasami zawodnik nie jest w stanie postawić gdzie indziej jednej nogi będąc w specyficznej pozycji i w dodatku opadając z wyskoku.A co jeśli leżało by na murawie dwóch zawodników? Jak kontrolować położenie obu nóg i uciec nimi, tak aby je postawić akurat na murawie? W dodatku w takiej przepychance i chaosie jaki zaistnniał w tym momencie.
    Można nawet w tym przypadku doszukiwać się jakiegoś usprawiedliwienia.
    Jestem co do tej sytuacji dość pobłażliwy i obiektywny, jednak kompletnie nie rozumiem chamskiego zachowania po całej sytuacji i braku jakichkolwiek nawet próśb przeprosin.
    Same zachowanie zawodnika po całej sytuacji sugeruje że było to jednak w dużej części celowe.
    Szacun dla klubu Zagłębia za reakcje i przeprosiny.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • jerrypl 0
    Tylko, że faul Witsela na Wasilewskim był przypadkowy. Zresztą jak chcesz weryfikować czy była celowość? W 99% tego się stwierdzić nie da. Wiele najgroźniejszych kontuzji to po prostu spóźnione, nieprzemyślane wślizgi, ale niecelowe.
    tulisManore kiedy wprowadzą w futbolu zasadę, że jak zaatakujesz innego piłkarza z premedytacją i jedynie w celu sfaulowania ofiary, albo jeszcze gorzej, wyładowania własnej agresji, to będziesz odpowiadał przed sądem, jak za normalny atak fizyczny jednego człowieka na drugiego? przecież za to, co takie imbecyle zrobiły np. wasylowi albo żyrowi powinni normalnie ponieść odpowiedzialność karną, przecież oni zrobili z nich kaleki na rok czasu, a cud że po takiej kontuzji dalej grali w piłę, choć do starej dyspozycji nie wrócili
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×