Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Finał Pucharu Polski. Jagiellonia - Lechia. Kilka tysięcy kibiców nie weszło na stadion. PZPN wydał komunikat

Kilka tysięcy kibiców Lechii Gdańsk nie weszło na trybuny stadionu PGE Narodowego. Mimo to finał Pucharu Polski rozpoczął się bez opóźnień, a PZPN wydał komunikat, który jeszcze bardzo rozzłościł fanów z całej Polski.
Michał Jankowski
Michał Jankowski
Finał Pucharu Polski na stadionie narodowym w Warszawie Newspix / Tomasz Jastrzebowski / Foto Olimpik / Finał Pucharu Polski na stadionie narodowym w Warszawie

Kibice Lechii Gdańsk mają prawo, aby narzekać na organizację finału Pucharu Polski. Już sporo czasu przed początkiem meczu zaczęły napływać informacje, że wpuszczanie widzów idzie niezwykle wolno i nie zanosi się, aby wszyscy zdążyli wejść na pierwszy gwizdek sędziego.

Z każdą minutą sytuacja robiła się coraz bardziej nerwowa, a gdy rozpoczął się mecz, to na trybunach stadionu PGE Narodowego była tylko garstka fanów Lechii Gdańsk. "8 tysięcy ludzi stoi pod bramką od trzech godzin" - pisali kibice w mediach społecznościowych.

Jagiellonia Białystok. Mieli spaść, a przeszli do historii

Z relacji kibiców można było dowiedzieć się, że służby porządkowe zamykały bramy, używały gazu łzawiącego oraz prowadziły wydłużone kontrole. Mimo problemów z wejściem kibiców mecz rozpoczął się zgodnie z planem. Pod stadionem wciąż znajdowało się kilka tysięcy fanów, którzy zostali zmuszeni do oglądania transmisji na swoich smartfonach. Podobne problemy z wejściem miały również osoby na sektory neutralne.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Dla kogo Puchar Polski? "Zazdroszczę im otoczki PGE Narodowego"

Puchar Polski. Jagiellonia - Lechia. Wszystkie finały na PGE Narodowym wygrali goście

W internecie zawrzało, a na PZPN i Zbigniewa Bońka spadła spora fala krytyki. Organizator meczu wydał specjalny komunikat. Wina została zrzucona na fanów Lechii Gdańsk.

Komunikat PZPN w sprawie uczestnictwa kibiców Lechii Gdańsk w finale Pucharu Polski:

"Kibice Lechii Gdańsk mieli możliwość wejścia na teren PGE Narodowego od godziny 9:30, kiedy to zostały otwarte bramy stadionu dla uczestników imprezy. Tylko nieliczni z tego skorzystali i pojawili się na obiekcie. Większa część kibiców, nie chcąc poddać się kontroli wejścia polegającej na sprawdzeniu odzieży wierzchniej i bagażu, zaprzestała wchodzenia na obiekt, grupując się przed bramą wejściową.

Zebrany tłum dopiero na około godzinę przed rozpoczęciem meczu zaczął napierać na bramę wejściową stadionu (nr 10), podejmując próbę siłowego wtargnięcia na teren obiektu, celem wniesienia środków pirotechnicznych. W wyniku zaistniałej sytuacji interwencję podjęły siły policyjne, które zdecydowały o zamknięciu bramy wejściowej.

Na stadion sprawnie weszli natomiast kibice Jagiellonii Białystok, którzy zgodnie z zasadami organizacji i bezpieczeństwa, poddali się procedurom kontrolnym.

Polski Związek Piłki Nożnej oraz operator stadionu, którym jest Spółka PL.2012+, przygotowania do tegorocznej edycji finału Totolotek Pucharu Polski rozpoczęli przed kilkoma miesiącami. Bazując na doświadczeniach lat ubiegłych wprowadzono znacznie większe środki bezpieczeństwa. Przy organizacji meczu oba podmioty regularnie współpracowały z organami państwowymi, w tym w szczególności Policją."

Jak oceniasz organizację finału Pucharu Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (10):
  • Krzysztof Wąż Baran Zgłoś komentarz
    byłem wszedłem bez problemu jak i wielu innych normalnych kibiców więc nie uważam aby była to wina organizatorów gnać patologie z stadionów i tyle
    • wanow Zgłoś komentarz
      Nalezy jak najostrzej walczyc z tymi osobnikami którzy chca wnieść na stadion środki pirotechniczne,
      • Peter Stiepa Zgłoś komentarz
        kibice LGD zachowywali sie agresywnie, dlatego nie byli wpuszczeni. Dzicz i holota, wogole ich nie powinno byc na stadionie, a klub powinien zostac ukarany
        • luks Zgłoś komentarz
          Organizacja meczu finałowego to jeden wielki ŻART I KOMPROMITACJA. Na trybunę neutralną mimo przybycia pod stadion godzinę przed meczem, weszliśmy 15 min po rozpoczęciu. Dwie wąskie
          Czytaj całość
          bramki dla ponad 40 tysięcy ludzi na sektory neutralne. Na całą jedną prostą można było wejść tylko jedną bramką. Kpina!! Uważam, że jeśli jako rodzina nie mieliśmy prawa spędzić pod bramą tyle czasu to powinniśmy (nie tylko my) otrzymać rekompensatę. Nigdy nie byłem na tak źle zorganizowanym meczu. Jeśli kibice z sektora klubowego zachowywali się faktycznie tak źle to inna sprawa, ale kibiców "neutralnych" nie biorących udziału w oprawie żeby wypuszczać tyle czasu zabierając im połowę meczu? Dramat
          • Witold Kot Zgłoś komentarz
            Kto normalny wchodzi na stadion o 9.30, jeśli mecz zaczyna się o 16? Na co liczyli ci "organizatorzy"? Że od 9.30 w ładnej, luźnej kolejce, kibice będą sobie spokojnie wchodzić i
            Czytaj całość
            później koczować w tym betonie wiele godzin?
            • Tomexs79 Zgłoś komentarz
              Należy zadać organizatorowi proste pytanie ! Jak te kibicowskie ameby umysłowe wnoszą race i inne piro na teren Stadionu Narodowego. No bo w odbytych chyba nie ? Możliwe, że mają równie
              Czytaj całość
              bezkresne anusy jak i puste łby ale to raczej fizjonomia wyklucza.
              • Tomexs79 Zgłoś komentarz
                Aż strach pomyśleć co by się działo jakby te wszystkie homonty przepocone z racami pijane powłaziły na stadion. Z tą dziczą należy zrobić wkońcu porządek raz na zawsze .
                • 14MP 19PP Zgłoś komentarz
                  Boniek i tak powie, że to nie działka PZPN. PZPN odpowiada wyłącznie za pozytywy.
                  • Majkel2018 Zgłoś komentarz
                    I tak ich super wybitnie kontrowali że i jedna i druga strona wniosła wiele rac... To w końcu były te kontrole czy nie ?
                    • zbych22 Zgłoś komentarz
                      Boniek i jego ludzie na wszystko znajdą wytłumaczenie. Osie tysięcy ludzi nie chciało poddać się kontroli. Kpiny.
                      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                      ×
                      Sport na ×