Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Paweł Wszołek: Presja mi pomaga, lubię ją

Chciałbym poprawić swój najlepszy wynik w karierze i strzelić więcej niż 7 goli w sezonie. A później wrócić do reprezentacji - mówi Paweł Wszołek, nowy piłkarz Legii Warszawa.
Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
Paweł Wszołek Newspix / MARCIN SZYMCZYK/FOTOPYK / NEWSPIX.PL / Na zdjęciu: Paweł Wszołek

Co pan robi w Polsce po najlepszym sezonie w karierze, latach gry we Włoszech i Anglii?

Podchodzę do tego tak, że trafiłem do drużyny, która jest szanowana i znana w całej Europie. Wcześniej grała regularnie w Lidze Europy, była w grupie Ligi Mistrzów. Na pewno mogę dużo zyskać na tym transferze.

To inaczej: co były gracz Polonii robi w Legii?

W tym zawodzie nigdy nie wiesz, co cię dalej spotka. Trzeba być profesjonalistą. Grałem kilka lat w dobrych ligach za granicą, ale transferu do Legii nie traktuje jako kroku w tył. To najlepsza opcja. Legia walczy o europejskie puchary, mistrzostwo i jestem przekonany, że się tu rozwinę.

ZOBACZ WIDEO: "Druga połowa" sezon 2, odcinek 4: na to czekała Europa! Wielki powrót Ligi Mistrzów! [cały odcinek]


Rozumiem, ale pewnie liczył pan trochę na inny scenariusz?

Każdy ma swoje marzenia, moim od dziecka była gra w Anglii. Pojechałem na Wyspy po dobrym sezonie w Serie A. QPR było świeżo po spadku z Premier League i klub chciał tam szybko wrócić. Została praktycznie ta sama drużyna, wielu dobrych zawodników, którzy byli głodni gry o tamtejszą ekstraklasę, podobał mi się ten projekt i wierzyłem, że będziemy się bić o Premier League.

Grał pan w QPR trzy lata, ale nie udało się tam panu dostać w żaden sposób.

Problem był taki, że z QPR nie walczyliśmy o najwyższe cele. Nawet jak byliśmy blisko miejsc barażowych, to przytrafiały się kontuzje czołowych graczy, albo inne problemy i wypadaliśmy z gry. Dobrze się tam czułem i chciałem zostać, ale klub wpadł w długi, przedstawiono mi nową ofertę, znacznie gorszą finansowo, na którą się nie zgodziłem. Miałem mieszane uczucia, w ostatnim meczu cały stadion skandował "Paw, Paw" od mojego imienia. Kibice przychodzili nawet na treningi i śpiewali, żeby klub przedłużył ze mną kontrakt. Dyrektor sportowy Les Ferdinand mówił, że zostawiam na boisku serce i wszyscy mnie cenią, a od angielskich kibiców dostałem setki wiadomości na Instagramie, żebym wracał do zespołu i że mnie kochają.

Co pan wyniósł z Włoch i Anglii?

Pamiętam pierwszy mecz w QPR z Newcastle United. Wszedłem za kontuzjowanego kolegę w 30. minucie, przegrywaliśmy już 0:3. Skończyło się 0:6. W środku boiska gościu zostawił mi sznytę na połowę nogi, upadłem, a drugi zawodnik walnął mnie kolanem w głowę. Sędzia nie odgwizdał faulu. To nauczyło mnie męskiej gry, walki. Włochy to przede wszystkim lekcje taktyki i to dosłownie, bo czasem poświęcaliśmy na to całe treningi. Teraz inaczej patrzę na różne rzeczy. Jeszcze ciężej pracuję, nie rozmyślam o porażkach.

Bundesliga: Robert Lewandowski wyróżniony. Polak najlepszym piłkarzem sierpnia

Legie traktuje pan jak trampolinę?

Na pewno nie przyszedłem się tu odbudowywać, bo robi to zawodnik, który nie gra, a ja robiłem to regularnie.

A co pan robił przez ostatnie pięć miesięcy? Wtedy po raz ostatni zagrał pan mecz o stawkę.

Po sezonie w Championship trenowałem z V-ligową Wisłą Tczew u brata, trzy-cztery razy w tygodniu. Do tego ćwiczyłem też z trenerem personalnym, wolne robiłem sobie tylko w niedzielę. Ważne było, żeby być w ruchu, każde zajęcia pomagają. Ćwiczyłem sobie technikę z chłopakami w Tczewie, w siłowni poprawiałem sylwetkę. Brakowało mi tylko meczów, ale nie chciałem ryzykować kontuzji, dlatego nie grałem w sparingach Wisły.

Sam pan sobie szukał klubu?

W pierwszym okresie okna transferowego, tym najważniejszym, nie. Później już sam czekałem na ofertę. Jak na początku byłem spokojny, tak w połowie sierpnia zacząłem się zastanawiać, co dalej. Nie miałem ofert, nic się nie działo, zapaliła się lampka ostrzegawcza, ale zgłosiła się Legia. Podpisałem kontrakt na dwa lata i nie zastanawiam się, czy odejdę za pół roku, czy wypełnię umowę. Nie wybiegam w przyszłość. Życie nauczyło mnie, że to nie ma sensu, bo wszystko się może wydarzyć. Możesz mieć sezon życia, tak jak ja ostatnio, a później coś ci upada.

Już raz pan był w takiej sytuacji, gdy doznał kontuzji przed Euro 2016 i nie pojechał na turniej.

Każdy kto traci jakąś szansę, przeżywa ciężkie chwile. Ja tak miałem trzy lata temu i tamto doświadczenie pomogło mi teraz. Nie panikowałem czekając na nowy klub.

Były jakieś inne propozycje?

Pojawił się temat chociażby Lecha czy Wisły Kraków, ale założyłem sobie, że jeśli chodzi o Polskę, to liczy się tylko gra w Legii albo ewentualnie w Lechii Gdańsk.

Dużo się będzie od pana wymagało. Z takim CV, w kwiecie wieku, z miejsca stał się pan jedną z gwiazd ligi.

Z presją trzeba sobie radzić, a ja lubię presję, pomaga mi lepiej grać, motywuje. Jestem spokojny o to, że jak będę mocno zasuwał, to przyjdzie dobra forma. Chciałbym poprawić swój najlepszy wynik w karierze i strzelić więcej niż 7 goli w jednym sezonie. Do tego dołożyć asysty.

Kiedy możemy zobaczyć pana na boisku? Trener Aleksandar Vuković mówi, że musi pan stanąć w kolejce.

To zrozumiałe, że nowy zawodnik musi zasłużyć na swoją szansę. Będę trenował z drużyną, ale też indywidualnie, przed treningami i po. Zostałem dokładnie przebadany i na pewno wyniki dadzą odpowiedź, na jakim poziomie fizycznie jestem, ale gdybym miał sam ocenić, to czuję się bardzo dobrze. 

W Anglii oglądał pan mecze polskiej ligi. Co się zmieniło od pana wyjazdu?

Więcej gra się w piłkę. Fajniejsza jest też otoczka, są nowe stadiony, piłkarze bardzo dobrzy. Jest potencjał. Nie mogę się doczekać powrotu na boisko.

A powrotu do reprezentacji? Nie ma pana w drużynie od dwóch lat, zatrzymał się pan na jedenastu meczach w kadrze.

To mój mały cel, ale krok po kroku. Najpierw chcę wskoczyć do składu Legii, zrobić liczby, pomagać drużynie, wygrywać, a jak będę dobrze wyglądał, to jest szansa znowu zagrać w reprezentacji. Wierzę, że jeszcze kiedyś się to stanie.

Trener Hull City: Kamil Grosicki jest niesamowity

Czy Paweł Wszołek będzie gwiazdą Legii?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (11)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×