Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PKO Ekstraklasa: Legia Warszawa - Korona Kielce. Mirosław Smyła: Gdy Legia poczuje krew, to jest jak pantera

- Gdy Legia poczuje krew, to jest bezlitosna jak pantera. Nie odpuści do końca - mówi Mirosław Smyła. Jego Korona Kielce przegrała 0:4 z Legią Warszawa.
Maciej Siemiątkowski
Maciej Siemiątkowski
Na zdjęciu od prawej: Mirosław Smyła PAP / Piotr Nowak / Na zdjęciu od prawej: Mirosław Smyła

16 bramek w trzech meczach u siebie. Legia Warszawa przed własną publicznością nie ma litości dla rywali i wygrała kolejno z Wisłą Kraków (7:0), Górnikiem Zabrze (5:1), a w sobotę zwyciężyła z Koroną Kielce (4:0). Zespół Mirosława Smyły przerwał swoją serię trzech meczów bez porażki. 

"Gong po rykoszecie"

- Gdy Legia poczuje krew, to jest bezlitosna jak pantera. Nie odpuści do końca - porównał rywala Smyła - Wynik bardzo boli, ale jest dla nas - dziwnie to zabrzmi - dobrym doświadczeniem przed kolejnymi meczami. Dużo dowiedzieliśmy się o sobie, jak reagują zawodnicy. Kuriozalnie powiem... szkoda pierwszej połowy. Przez pierwsze 30 minut graliśmy ciekawie, dobrze operowaliśmy piłką, pozwalaliśmy sobie na bramkowe okazje. Ale dostaliśmy "gonga" po golu po rykoszecie, a potem zawodnik dotknął piłkę ręka i był rzut karny. Legia zyskała luz, skorzystała z niego i nie odpuszczała.

Kielczanie mogą żałować, bo nieźle zaczęli mecz. Gorzej zaczęło to wyglądać po pierwszym trafieniu Luquinhasa w 35. minucie - Musimy grać tak, jak przez pierwsze pół godziny, ale skutecznie. Przegraliśmy bitwę, ale nie ligową wojnę. Na bazie tego meczu, jak i ostatnich tygodni, musimy się przygotowywać do kolejnego starcia. Już teraz myślę o tym, kto będzie zdrowy, gotowy. Z Arką Gdynia zagramy o sześć punktów - dodał szkoleniowiec Korony. 

ZOBACZ WIDEO: Losowanie Euro 2020. Trudna grupa Polaków. "Sztabowi spadł kamień z serca, ale rywale są niewygodni"


Jednak pierwszym problemem w meczu była kontuzja Ognjena Gnjaticia. Pomocnik już w 22. minucie zszedł z powodu urazu mięśnia dwugłowego uda. - Źle to wyglądało od początku, nie był sobą - przyznał Smyła - Zgłosił kłucie w mięśniu, taki uraz może się pogłębić. A że jest dla nas ważny, szybko go zdjęliśmy.

-> Śląsk Wrocław liderem, Legia Warszawa tuż za nim, zobacz wyniki i tabelę

W bardzo dobrym nastroju mecz kończył za to Aleksandar Vuković. Jego zespół zapomniał o porażce sprzed tygodnia z Pogonią Szczecin 1:3. - Pamiętam słowa trenera Henryka Kasperczaka, który mówił o reakcji zespołu na niepowodzenie. Żeby odpowiednio zareagować, wrócić na właściwą ścieżkę - mówił "Vuko" - To było dla nas najważniejsze, chociaż niemrawo zaczęliśmy. Korona dobrze weszła w mecz, ale po pierwszej bramce przejęliśmy kontrolę.

"Legia złapała rytm"

Serb cieszy się, że Legia ostatnie mecze na wyjeździe gra niemal pod własne dyktando i wysoko wygrywa. - Po prostu rozwijamy się. Na początku nie wyglądało to tak dobrze, jak teraz. W końcu złapaliśmy rytm i u siebie czujemy się pewnie. Jednak nie jest to dane raz na zawsze. Trzeba na to pracować - dodał trener wicemistrza Polski.

On - podobnie jak Smyła - musiał dokonać pierwszej zmiany na początku spotkania. Arvydas Novikovas zgłosił problemy z oddychaniem. - Arvi poczuł się gorzej. Dopiero przejdzie badania i po nich będziemy wiedzieć, czy wszystko jest w porządku.

Po 17. kolejkach PKO Ekstraklasy Legia jest na trzecim miejscu. Jeśli Cracovia w niedzielę wygra z ŁKS-em, warszawianie spadną na czwarte miejsce. Korona jest 15.

Czytaj też: Koszmar Roberta Gumnego. Obrońca Lecha Poznań wypadł z gry na kilka miesięcy

Czy Korona utrzyma się w PKO Ekstraklasie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (1):

  • hack Zgłoś komentarz
    Nie chcę być chamski czy źle oceniony, bo żadnemu grajkowi nie życzę źle, żadnemu nie życzę kontuzji, ale problemy zdrowotne Novikovasa wyszły Legi na plus.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×