KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Koronawirus. Belgia. Włodzimierz Lubański: Mam duże obawy. Człowiek nie wie, kiedy i gdzie może się zarazić

- Coś zaniedbano, nie przestrzegano zasad bezpieczeństwa i wirus zbierał swoje żniwo - mówi nam Włodzimierz Lubański. W Belgii, w której mieszka od 45 lat, zmarło 15 proc. zakażonych koronawirusem. To jeden z najgorszych bilansów w Europie.
Maciej Kmita
Maciej Kmita
Włodzimierz Lubański PAP/EPA / YORICK JANSENS / Na zdjęciu: Włodzimierz Lubański

Włodzimierz Lubański to były znakomity reprezentant Polski, zdobywca 48 bramek w drużynie narodowej, jej kapitan w 17 meczach, złoty medalista Igrzysk Olimpijskich 1972 i członek drużyny stulecia PZPN. Od 1975 roku mieszka w Belgii i w rozmowie z WP SportoweFakty mówi o życiu w tym kraju w dobie epidemii COVID-19 i o upadku klubu KSC Lokeren, którego jest największą legendą.

Maciej Kmita, WP SportoweFakty: Jak wygląda życie w Belgii w czasie pandemii?

Włodzimierz Lubański, 75-krotny reprezentant Polski (1963-1980): To jest inny świat, inne życie. Trzeba się dopasować do wszystkich reguł. My się do tego dostosowujemy. Siedzimy zamknięci w domu - wychodzimy tylko w uzasadnionych przypadkach. Wszystko jest pozamykane. Sklepy spożywcze są otwarte, ale miejsca spotkań, restauracje, kawiarnie są zamknięte. Oby potrwało to jak najkrócej, ale obawiam się, że trzeba pogodzić się z tym, że powrót do normalności będzie długą wycieczką.

Pana dzień bardzo się zmienił?

Całkowicie. To, co było dla nas codziennością, z dnia na dzień straciliśmy. Spotkania z przyjaciółmi, rozmowy z nimi, spacery i fitness, na którym się spotykaliśmy, żeby jeszcze trochę sportu zażyć. Spacerować możemy tylko w wyznaczonych miejscach. O dalszej wycieczce nie ma mowy. Próba złamania zakazu kończy się mandatem.

ZOBACZ WIDEO: Zakażony koronawirusem sportowiec ostrzega chorych. "To rozwala psychikę"

Tęsknię za sportem i za piłką. Jeśli ktoś przez lata był w piłkarskim świecie, to mu tego brakuje. Na duchu podtrzymuje mnie stały kontakt telefoniczny z przyjaciółmi, z rodziną. Bez tego byłoby trudno zachować równowagę w tak trudnym czasie. Dzięki takim rozmowom jestem spokojniejszy.

W Belgii jest bardzo wysoki odsetek śmierci w stosunku zachorowań - zmarło ponad 6 tysięcy z blisko 42 tysięcy zakażonych. Jak to jest odbierane?

To niepokojące, ale to wynika z bardzo wysokiej śmiertelności w domach spokojnej starości. Coś tam zaniedbano, nie przestrzegano zasad bezpieczeństwa i wirus zbierał swoje żniwo. To bardzo przykra sytuacja. Teraz to nieco hamuje, ale wiele starszych osób zmarło przedwcześnie.

Sama służba zdrowia była jednak dobrze przygotowana. Odpowiednio wcześnie zaczęto przekształcać w szpitale szkoły i inne podobne obiekty. Dobrze je wyposażono, sprzętu nie brakowało. Zadbano o testy. Belgia bardzo dobrze zatroszczyła się o personel medyczny mający ratować ludzi. To było godne podziwu.

Pan boi się zakażenia?

Mam duże obawy. Człowiek nie wie, kiedy i gdzie może się zarazić. Musimy zachować dystans, unikać spotkań. Musimy być bardzo zdyscyplinowani. W rodzinie nie mamy jeszcze żadnego przypadku, ale w kręgu naszych znajomych niestety się zdarzyły.

W Polsce wprowadzono godziny dla seniorów. Czy w Belgii zdecydowano się na coś podobnego?

Nie. Myślano o tym, ale ostatecznie z tego zrezygnowano. Ludzie są zdyscyplinowani i kiedy jestem na zakupach widzę, że zachowują się odpowiedzialnie. Nosimy maski, rękawiczki, zachowujemy odstęp.

Przyznał pan, że tęskni za piłką, tymczasem zlikwidowany został KSC Lokeren. W Polsce upadek kojarzonego z panem klubu odbił się szerokim echem, ale w Belgii to nie było chyba zaskoczenie?

To smutna konsekwencja działań z ostatnich lat. Od blisko roku było wiadomo, że klub jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Walczono o przeżycie z dnia na dzień. Piłkarzom nie płacono od pół roku, trenerzy i działacze też pracowali za darmo. Długi narastały i narastały, klub stracił majątek i ogłoszono bankructwo. W ostatnim czasie próbowano znaleźć inwestora, ale długi były olbrzymie i nikt nie chciał się w to angażować. Miasto też nie chciało finansować klubu.

W 2014 roku, czyli nie tak dawno, Lokeren rywalizował z Legią w Lidze Europy, więc trudno uwierzyć w to, że dziś nie istnieje.

Nie rozumiem, jak można było doprowadzić taki klub do upadku! To jest niewytłumaczalne. Poprzedni właściciel, za którego rządów Lokeren grało te mecze z Legią, do pewnego momentu działał rozsądnie. Potem jednak zaczęła się masowa wyprzedaż zawodników, a pieniądze się rozeszły. Poprzedni właściciel sprzedał klub z długami byłemu menedżerowi Louisowi De Vriesowi. Okazało się, że ten przejął klub, nie mając dużych pieniędzy. Wydał tyle, ile miał, ale degrengolada nastąpiła ekspresowo.

Jaki był pomysł De Vriesa na klub?

Jako były menedżer, działał przez wiele lat i był jednym z bardziej znanych pośredników w Belgii, pewnie myślał, że będzie promował piłkarzy i zarabiał na ich sprzedawaniu. Chciał zrobić z Lokeren stajnie, ale zapomniał o tym, że trzeba mieć wyniki. Kłopoty sportowe pogłębiły problemy finansowe. Bez wyników trudno przyciągnąć sponsorów i tak problemy się piętrzyły aż do smutnego finału. Poziom sportowy Lokeren był tragiczny. Tuż przed wybuchem epidemii byłem na dwóch, trzech meczach i muszę powiedzieć, że poziom zespołu to była liga amatorska. Płakać się chciało, patrząc na to.

Przez lata Lokeren był bardzo solidnym klubem, ale jak co roku, co "okienko" wyprzedaje się najlepszych zawodników, to się prosi o kłopoty. Doszło do tego, że nie miał kto grać. Najpierw spadli z ligi, a teraz do momentu przerwania rozgrywek byli na ostatnim miejscu w drugiej lidze. To świadczy o tym, jaki był poziom sportowy. To był zespół na poziomie ligi prowincjonalnej.

Skoro regularnie sprzedawano piłkarzy, to środki na przeżycie klub powinien mieć.

Powinien, ale nie miał i tu rodzi się pytanie: "Gdzie szły te pieniądze?". W Belgii od pewnego czasu prowadzone jest śledztwo w sprawie ukrytego zarabiania pieniędzy na piłce. Wielu pośredników jest w areszcie, współpracujący z nimi prezesi klubów też mają duże problemy. Lokeren też był w to w jakiś sposób zamieszany.

Pan jest legendą Lokeren, więc pewnie upadek klubu mocno pana dotknął?

Nie da się ukryć. Z kolegami, z którymi grałem w Lokeren, z którymi odnieśliśmy największe sukcesy, bardzo to przeżyliśmy. Dla nas to jest niezrozumiałe, że do czegoś takiego doprowadzono. Byliśmy gotowi do pomocy, ale nikt się do nas nie zwrócił. Ludzie, którzy w ostatnich latach kierowali Lokeren, to ludzie biznesu. Niestety, kiedy myśli się tylko o sobie i pieniądzach dla siebie, a nie sporcie, to tak to wygląda.

Z pana pobytem w klubie wiążą się jego najlepsze czasy, ale kiedy wyjeżdżał pan do Belgii, Lokeren był co najwyżej ligowym średniakiem.

Kiedy trafiłem do Lokeren w 1975 roku, klub rzeczywiście był na bardzo przeciętnym poziomie, ale jego właściciel Etienne Rogiers, który notabene robił wówczas biznesy z Polską, chciał zrobić w mieście klub na poziomie europejskim. Co roku wzmacniał zespół. Kiedy przyszedłem do Lokeren, to grałem z dwoma bardzo dobrymi reprezentantami Belgii: Wilfriedem Puisem i Johanem Devrindtem. Reprezentanci Belgii w klubie z takiego małego miasteczka to była wtedy wielka rzecz.

W 1975 roku doszedłem ja, doszło trzech - czterech młodszych zawodników i z roku na rok byliśmy mocniejsi. Im lepsze wyniki osiągaliśmy, tym lepszych zawodników Rogiers do nas ściągał. Miał duże ambicje. Najlepszym dowodem tego było to, że kiedyś mnie zagaił: "Włodek, może byś mi pomógł, żeby ściągnąć do nas Grzesia Latę?". Mówimy o królu strzelców mistrzostw świata.

Pan i Lato byliście piłkarzami ze światowego topu.

Był jeszcze znakomity Preben Elkjaer Larsen. Ambicje Rogiersa sięgały naprawdę wysoko. Chciał zrobić w Lokeren klub na miarę Europy i spopularyzować miasto. I to zrobił. Lokeren stało się rozpoznawalne w Europie dzięki temu, że graliśmy w pucharach. Przed meczem z Kaiserslautern drwiono z nas. "Gdzie to Lokeren jest?" - pytali Niemcy. Ale ograliśmy ich i już dobrze wiedzieli, gdzie jest Lokeren.

Klub upadł, ale czy to koniec piłki w mieście?

Trudno teraz powiedzieć. Decyzja sądu oznacza, że klub nie istnieje, nie jest członkiem związku i jeśli będzie chciał się reaktywować, to będzie musiał zacząć od zera - od najniższej ligi. Stadion jest miejski i zostaje miejski, więc to dobra wiadomość. Czytałem wywiad z burmistrzem, który zapewnił, że miasto zaopiekuje się młodzieżą i będzie starało się utrzymać szkolenie.

Jakie jest pana najlepsze wspomnienie z Lokeren?

Jest ich mnóstwo. Przeżyłem tu kilka bardzo udanych lat piłkarskich. Kilka pięknych kart tu zapisałem. W pucharach na przykład wygraliśmy z Barceloną - tego nie można się chyba wstydzić. Parę razy byliśmy blisko zdobycia mistrzostwa Belgii. Regularnie graliśmy w pucharach, doszliśmy do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Po karierze tu osiadłem, a to mówi samo za siebie, że bardzo dobrze się tu poczułem. To małe miasteczko, wszyscy się znają. Ja i moi koledzy z boiska dużo zrobiliśmy dla Lokeren, dlatego jesteśmy tu szanowani.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Czy Włodzimierz Lubański to najlepszy polski piłkarz wszech czasów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (28)
  • sympatyczne Zgłoś komentarz
    Tak, pamietam. Jakie jest pana najlepsze wspomnienie z Lokeren? Jest ich mnóstwo. Przeżyłem tu kilka bardzo udanych lat piłkarskich. Kilka pięknych kart tu zapisałem. W pucharach na
    Czytaj całość
    przykład wygraliśmy z Barceloną - tego nie można się chyba wstydzić. Parę razy byliśmy blisko zdobycia mistrzostwa Belgii. Regularnie graliśmy w pucharach, doszliśmy do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Po karierze tu osiadłem, a to mówi samo za siebie, że bardzo dobrze się tu poczułem. To małe miasteczko, wszyscy się znają. Ja i moi koledzy z boiska dużo zrobiliśmy dla Lokeren, dlatego jesteśmy tu szanowani.
    • Ted3000 Zgłoś komentarz
      Polacy słuchajcie i myślcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!???????? Nie ma wirusa. Testy są oszukańcze, Testują nasze ciała obronne - Mezosomy - powstające podczas
      Czytaj całość
      jakichkolwiek innych osłabień czy chorób, czy nawet niedospania. Ponieważ rzekomy wirus występuje, bo przy takim teście zwykle występują u ludzi zwłaszcza zimą ciała odpornościowe na inne choroby, to zapisuje się że ktoś umarł wskutek wirusa. To wszystko są kłamstwa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zaś pełna izolacja społeczeństwa i wysokie kary mają zmusić do siedzenia w domach, abyście Polacy nie widzieli, jak robią Was i mnie niestety w konia. I instalują już na terenie Gdańska, Wrocławia i Lublina sieci 5G. W dodatku przemycają w sejmie ustawy, takie jak zakaz żądania wyników badania szkodliwości sieci 5G. Proste włączenie przyrządu pomiarowego do pomiaru natężenia pola elektromagnetycznego w rejonie sieci 5G pokazuje około 20 000 mW/m2. w rejonie anten sieci 5G we Wrocławiu koło budynków Hewlett Packarda i na placyku zabaw dla dzieci w przedszkolu blisko tegoż budynku. Ponieważ wysokie drzewa i lasy całkowicie tłumią te fale, to nie z powodu wirusa nam je zamknięto tylko z powodu niemożności inwigilowania osób rzekomo zakażonych i innych, które można teraz zgnoić i wsadzić do pudła pod lada pretekstem. To dlatego rozwalili sądownictwo. Zatem z tego co wiemy i co napisałem twierdzę, że działacie (rządzący Polską) Wszyscy przeciwko prawdziwym Polakom na pasku jakichś Gatesów i zapewne nie czynicie tego za darmo, choćby kupicie na pewno rzekome szczepionki na pandemię, której nie ma, bo została stworzona w umysłach Gatesów i zapłacicie z naszych podatków miliardy na zasadach przymusowych szczepień. I o to drodzy Polacy w tym wszystkim chodzi. Ale kara za chodzenie bez maski jest cholernie dokuczliwa, więc zapewniam Pana, że strajku teraz na pewno nie będzie, ale pamiętacie ruch Kukiza. Każdy kij ma 2 końce. Polacy róbcie coś już teraz póki nie jest za późno!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Nie dopóśćcie do montażu anten sieci 5 G bez badań, a jeśli to tylko i wyłącznie światłowodowe a dalej w domach kablowe z ekranowaniami, żadne routery radiowe i sieci wi-fi, Szkodzą tak samo. (Natężenie poła elektromagnetycznego wynosi do 20 000 mW/m2). To nie są żarty,. To dlatego w sejmie obecnie zrobiono wrzutkę, o której mówił Adam czy Grzegorz Braun, że "nie wolno przyjmować żadnych wniosków o dostarczanie wyników badań szkodliwości dla ludzi i rozrodczości ludzi przez "sieci śmierci" 5G. Przy 60 GHz częstotliwości emitowanych fal z tych sieci czerwone krwinki nie przenoszą tlenu i się dusimy. To dlatego jest zakaz żądania wyników badań szkodliwości. Polacy myślcie i nie dajmy się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Ted3000 Zgłoś komentarz
        Szanowny Panie Włodzimierzu. Dobrze pamiętam Pana z lat poprzednich i zawsze cieszyłem się z Pana gry. Wg moich wiadomości to nie wirus zabija, ludzi starszych w domach opieki zabijają
        Czytaj całość
        fale sieci 5G. Przed chwilą czytałem, że sieci 5G pozwolą zarobić Polsce 5 mld złotych czy dolarów. Ale kij ma dwa końce. Sieci gdyby były światłowodowe, zapewne dużo droższe, i trudniejsze w montażu w terenie, a dalej sieci kablowe ekranowane, to byłyby całkowicie bezpieczne. Zakresy częstotliwości emitowanych fal są "straszliwie niebezpieczne". Zachód i Trumph chce na siłę i bez badań szkodliwości wcisnąć nam te sieci. Nie pozwólmy na to jeśli jeszcze możemy. Częstotliwości w zakresach niższych do 36 MHZ pozwalają wciskać nam myśli jako własne, bo nasz mózg jest wytwórcą fal i bioprądów sterujących praca każdego naszego narządu. Serca, wątroby, układu krązenia, myśli i wszystkiego. Jeśli zaczną "ONI" nadawać na tych zakresach , "bo rzekomo ludzie tak chcą", to nie ma możliwości żeby te fale nie szkodziły. A jeśli zaczną nadawać na częstotliwościach ok 60 GHz, to wszyscy zostaniemy uduszeni. To dlatego lekarz z Nowego Yorku dziwił się, że płuca ludzi chorych na Covid-19 nie przekazują tlenu. Zachowują się jak przy nagłej dekompresji w samolocie lecącym na wysokości ok 9000 metrów nad ziemią. Panie Włodzimierzu Belgia jest w Nato, Belgia pierwsza bez jakichkolwiek konsultacji z innymi krajami zbudowała łącza z podwodnymi kablami do transmisji danych do USA. Więc niech Pan się dowie ile anten sieci 5G jest już zamontowanych w pobliżu domów opieki nad osobami starszymi (bop mały kraj a instytucji które trzeba podsłuchiwać jest od groma) i jakie są częstotliwości aktualnie w nich stosowane. Zaręczam, że rządy maluczkich krajów w tym Belgii ustawiły te sieci bez konsultacji tzw. społecznych i bez jakichkolwiek badań szkodliwości
        • Mateusz Puławski Zgłoś komentarz
          szybko kasujecie komentarze :)
          • Mateusz Puławski Zgłoś komentarz
            serio? dalej wierzycie w tą szopkę wirusową? w takim razie czapka z głów i minuta ciszy, na pożegnanie z logiką i samodzielnym myśleniem :)
            • Mateusz Puławski Zgłoś komentarz
              Śmiać mi się chce jak widzę tą przepompowana propagandę wirusową... przeraża mnie jak zmanipulowane i ogłupione jest społeczeństwo. Prawdą jest TO, że ten wirus nie taką straszną
              Czytaj całość
              EPIDEMIĄ jak go malują i to ze każdy na świecie będzie miał z nim stycznosc tylko nie każdy to dobrze zniesie.
              • Andrzej Sot Zgłoś komentarz
                Nie Polak coś tam mówi, tylko Lubański, ty nie jesteś synu Polakiem? Prowokujesz..? Bottom of journalism
                • TedZgred Zgłoś komentarz
                  Kraje Beneluksu słyną ze swojego dosyć liberalnego podejścia do tematu eutanazji. Nie jest tajemnicą, że te zgodny w dużej mierze dotyczą osób najstarszych i bezbronnych w
                  Czytaj całość
                  odpowiednikach naszych państwowych i prywatnych DPS-ów. tam ludzie często przykuci do łóżek i skazani na obsługę wspólną przez jedną osobę narażone są na masowe zarażenia. Ponawiam też apel o nie sanie paniki. Aby się zarazić potrzebny jest osobisty, całkiem bliski i dosyć długotrwały kontakt. Naprawdę niewielki procent chorych zakaża się nie wiadomo gdzie od nie wiadomo kogo np. podczas wizyty w sklepie. To są bzdury. Gdyby wirus tak się rozprzestrzeniał to mielibyśmy na Świecie setki milionów zakażeń a w Polsce nie kilka tysięcy a kilka milionów.
                  • marcinowiec Zgłoś komentarz
                    Co wieczór na balkonie biję gromkie brawa Prawu i Sprawiedliwości w podzięce za ofiarną walkę z koronawirusem oraz tarczę antykryzysową jakże pomocną mnie młodemu przedsiębiorcy.
                    • Marian Krawczyk Zgłoś komentarz
                      Dobrze ,że my mamy PIS i Morawieckiego , co dba o obywateli i od razu zareagowali.
                      • Nie dla wirusowego zamordyzmu Zgłoś komentarz
                        W Belgii umiera tak dużo starych ludzi, bo są prawie wszyscy wyszczepieni na grypę. to jest prawdziwa przyczyna śmierci, włącznie myślenie i nie dajcie się otumanić przez medialną
                        Czytaj całość
                        nagonkę.
                        • dopowiadacz Zgłoś komentarz
                          W Belgii , jak twierdzi Włodzimierz Lubański , człowiek nie wie gdzie się może zarazić , w {Polsce wiadomo gdzie , mianowicie w kościele , w szpitalu , na konwencji piss , no i na
                          Czytaj całość
                          wyborach prezydenta Dudy Kornhausera Andrzeja .
                          • Anty PiS Zgłoś komentarz
                            Podziękuj za to PiS
                            Zobacz więcej komentarzy (1)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×