Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

PKO Ekstraklasa. Marek Papszun zły na stan murawy. "Wydawało się, że idzie wiosna, a tu jest coraz gorzej!"

- Na szczęście nie gra infrastruktura, a zawodnicy. Dla mnie to zwycięstwo jest cenniejsze niż w normalnych warunkach - tak wygrany 1:0 mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała skomentował trener Rakowa Częstochowa Marek Papszun.
Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
trener Marek Papszun PAP / Waldemar Deska / Na zdjęciu: trener Marek Papszun

Czerwono-niebiescy zwyciężyli po trafieniu Andrzeja Niewulisa w 53. minucie gry. Kapitan zespołu dobił piłkę po kapitalnym strzale Iviego Lopeza z rzutu wolnego. Trener bielszczan Robert Kasperczyk uczulał swój zespół na stałe fragmenty gry w wykonaniu częstochowian, ale... to nic nie dało.

- Straciliśmy gola w sposób kuriozalny, bo mówiliśmy zawodnikom, że Ivi Lopez ma nieprawdopodobne uderzenie z rzutu wolnego, trochę przypadkowy faul na zawodniku Rakowa. Michal Pesković wykazał się kunsztem. Trudno powiedzieć, kto zaspał, ale brak asekuracji sprawił, że ta bramka padła - przyznał szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Górale mają prawo czuć niedosyt, bo długo stawiali opór faworyzowanej drużynie z Częstochowy. Zwłaszcza w ostatnich minutach byli bardzo blisko gola wyrównującego.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Sędzia zatrzymał strzał do niemal pustej bramki

- Emocje jeszcze nie opadły. Mecz miał dwa oblicza - do straconej bramki, gdy trzema liniami broniliśmy się dość mocno. Raków nas zepchnął na nasze przedpole i ciężko było wyprowadzić jakąś kontrę. Chcieliśmy dać więcej jakości w drugiej połowie, jeśli chodzi o odbiór piłki i w kontrataku - by uruchomić Wilsona, ale się nie udało - tłumaczył Kasperczyk.

- Po stracie bramki zaczęliśmy grać odważniej, lepiej, napędzaliśmy się. Pokazaliśmy, że jesteśmy przygotowani do sezonu i że każdemu z Podbeskidziem będzie ciężko. Brakło jednak łutu szczęścia, może zamieszania pod bramką, ostatniego elementu technicznego. Dla nas ważny był moment, w którym przełamaliśmy się, poszliśmy do przodu i cisnęliśmy Raków, czyli kandydata do mistrzostwa Polski - podsumował trener beniaminka.

Z kolei Marek Papszun przede wszystkim skoncentrował się na stanie murawy na GIEKSA Arenie w Bełchatowie. Jego zdaniem boisko nie nadawało się do tego, by przeprowadzić na nim spotkanie.

- Trudny mecz za nami. Warunki nie pozwalały, by grać w piłkę, nawet gdyby ktoś chciał. Coś dramatycznego! Już nie patrzymy z zazdrością na te drużyny, które mają swoje stadiony, ale na te, gdzie murawa jest doprowadzona do jakiegoś stanu. Wydawało się, że idzie wiosna, a tu jest coraz gorzej. Tym bardziej gratuluję chłopakom - powiedział na konferencji prasowej.

- Z trudnym rywalem, silnym fizycznie i używającym prostych środków potrafiliśmy zdobyć trzy punkty. Czekamy, aż stanie się coś takiego, by można grać w dobrych warunkach. Na szczęście nie gra infrastruktura, a zawodnicy. Dla mnie to zwycięstwo jest cenniejsze niż w normalnych warunkach - dodał Papszun.

Czwartą żółtą kartkę otrzymał w piątek Andrzej Niewulis, więc czeka go pauza w następnym spotkaniu. Trener Papszun liczy jednak, że w marcu do składu powrócą już kontuzjowani Tomas Petrasek i Marcin Cebula.

- Myślę, że Petrasek i Cebula dołączą do nas i rywalizacja będzie większa. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że długo nie grali i trochę czasu zajmie im dojście do optymalnej dyspozycji - zakończył.

W następnej serii gier Raków Częstochowa podejmie Cracovię, a Podbeskidzie - Lechię Gdańsk. Jednak piłkarzy trenera Papszuna czeka jeszcze dodatkowo mecz 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski z Lechem Poznań już we wtorek, 2 marca.

Sprawdź tabelę PKO Ekstraklasy ->>

Czytaj też: Toporne derby Poznania dla Lecha

Czy Raków Częstochowa pozostanie na podium PKO Ekstraklasy do końca sezonu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×