The World Games 2017: Polki piąte, panowie lepsi tylko od Egipcjan

Zdjęcie okładkowe artykułu: WP SportoweFakty / Grzesiek Jędrzejewski
WP SportoweFakty / Grzesiek Jędrzejewski
zdjęcie autora artykułu

Reprezentantki Polski zmagania w 10. Światowych Igrzyskach Sportowych w piłce ręcznej plażowej zakończyły na piątej lokacie. Gorzej poszło Polakom. Okazali się lepsi jedynie od najsłabszych w stawce Egipcjanach.

Biało-Czerwone jeszcze w piątek zmagały się z Tunezyjkami. Mecz rozstrzygnął się dopiero po shoot-out'ach, w których lepsze były Polki. W pierwszej partii tamtych zawodów podopieczne Marka Karpińskiego zwyciężyły dość pewnie 17:7.

Odmienny przebieg miał drugi set. Jeszcze na półtorej minuty przed końcową syreną był remis po 14. Ostatnie chwile lepiej jednak wytrzymały Afrykanki i przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Dogrywka padła już łupem Polek, które dzięki wygranej 2:1 zyskały prawo gry o piątą lokatę.

Nasze panie w sobotę czekał rewanż za zmagania grupowe. Ich rywalkami były bowiem Australijki. Pierwsza część meczu należała do wicemistrzyń Europy. Od początku narzuciły swój styl gry i już po 4. minutach prowadziły 10:2. Ostatecznie skończyło się rezultatem 14:8.

Rywalki w drugiej partii musiały rzucić wszystko na jedną kartę. Trzymały kontakt z Polkami. Im jednak bliżej było końca rywalizacji, tym większą siłę pokazywały Europejki. Wypracowały przewagę, której nie dały sobie wydrzeć i zakończyły mecz zwycięstwem w stosunku 2:0.

ZOBACZ WIDEO Morderczy triatlon dla najtwardszych: DATEV Challenge Roth 2017 (WIDEO)

Słabiej w The World Games poszło naszym panom. Piątkowe zawody zakończyły się przegraną graczy Krzysztofa Kisiela. Ich rywalami byli Urugwajczycy, którzy zwyciężyli w całych zawodach 2:0. Nie było to jednostronne widowisko, o czym mogą świadczyć wyniki obu partii (15:19 i 14:16).

Polaków czekała zatem walka o miejsce siódme. Za przeciwników mieli znanych już sobie Egipcjan. Zdecydowanie najsłabszy team w stawce i tym razem nie sprostał ekipie Biało-Czerwonych. W 5. minucie było już 10:1.

Po zmianie stron wystarczyło postawić kropkę nad i. Kacper Adamski i Miłosz Rupp dołożyli w całym meczu po 8 punktów, czyli ponad połowę dorobku całego zespołu. Siódma lokata stała się faktem, choć nie jest wynikiem, jakiego się spodziewali.

Źródło artykułu: