Zagłębie bezpieczniejsze. Marcin Schodowski dał popis

Zdjęcie okładkowe artykułu: Materiały prasowe / MKS Zagłębie Lubin / Na zdjęciu: szczypiorniści Zagłębia Lubin
Materiały prasowe / MKS Zagłębie Lubin / Na zdjęciu: szczypiorniści Zagłębia Lubin
zdjęcie autora artykułu

Zagłębie Lubin nie jest ulubionym rywalem Energi MKS-u Kalisz. Miedziowi wygrali u siebie 21:20 i oddalili się od strefy spadkowej.

Kilka miesięcy temu kaliszanie zostali sprowadzeni na ziemię przez Zagłębie, po kiepskim występie praktycznie stracili szansę na czwarte miejsce w rozgrywkach. Tym razem Energa MKS zagrała lepsze zawody, ale i tak wróci do domu bez punktów.

Jak to często bywa, świetny Marcin Schodowski poprowadził Miedziowych do sukcesu. Ligowy weteran i asystent trenera Jarosława Hipnera rewelacyjnie wszedł w mecz, miał na rozkładzie liderów MKS-u. Jędrzej Zieniewicz w pierwszych minutach nie zagrażał jak w poprzednich spotkaniach, po kiepskim początku Kamila Adamczyka zmienił Gracjan Wróbel. Zagłębie odskoczyło na cztery bramki, ale nie nacieszyło się długo prowadzeniem. Przyczyniła się do tego bezpośrednia czerwona kartka dla szefa obrony Tomasza Pietruszki, poza tym kaliszanie zwarli swoje szeregi i dowodzeni przez Kamila Pedryca nie pozwalali rywalom na rzucanie łatwych bramek.

Do przerwy Energa MKS zdołała jeszcze na moment przejąć inicjatywę, ale Zagłębie w ostatnim kwadransie wypracowało dwie bramki przewagi. Ciągle dobrze bronił Schodowski, uaktywnili się Jakub Moryń i Michał Bekisz. Ten drugi przełamał się po kiepskiej serii, po czym doznał poważnie wyglądającej kontuzji i wyraźnie podłamany opuścił boisko. Pomimo straty rozgrywającego, Zagłębie obroniło prowadzenie. Energa MKS nie wykorzystała swoich szans w końcówce i przegrała 20:21, tracąc na razie szansę na zbliżenie się do miejsca nawet w czołowej piątce. Zieniewiczowi brakło wsparcia w ataku, tylko Gracjan Wróbel jakkolwiek zagrażał Schodowskiemu z dystansu.

Zagłębie może trochę odetchnąć, od ostatniej Pogoni dzieli je już osiem punktów. Oprócz Schodowskiego, dobre wrażenie zostawił nieomylny przed przerwą Jakub Bogacz. Co ciekawe, zwycięską bramkę rzucił Stanisław Gębala, który wcześniej miał fatalną skuteczność w ataku (0/8).

Zagłębie Lubin - Energa MKS Kalisz 21:20 (10:11)

Zagłębie: Schodowski (14/34 - 41 proc.), Procho (0/2) - Głuszak 4, Bogacz 4, Moryń 3, Drozdalski 2, Bekisz 2, Krupa 2/2, Michalak 1, Adamski 1, Gębala 1, Hajnos 1, Stankiewicz, Iskra, Pietruszko Karne: 2/2 Kary: 8 min. (Bekisz - 4 min. Gębala - 2 min., Pietruszko - czerwona kartka)

Energa MKS: Hrdlicka (10/30 - 33 proc.), Szczecina (0/1) - Zieniewicz 6, Wróbel 4, Bekisz 3, Góralski 2, Drej 2/1, M. Pilitowski 1, Kus 1, Krępa 1, Adamczyk, K. Pilitowski, Pedryc, Kużdeba, Karpiński: Karne: 1/2 Kary: 6 min. (Pedryc, Adamczyk, Góralski)

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Miss Euro 2016 znowu na trybunach

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Czy wynik z Lubina to niespodzianka?
Tak
Nie
Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
Trwa ładowanie...
Komentarze (0)