Wybrzeże kontynuuje doskonałą serię. Zbyt późne przebudzenie Gwardii

Zdjęcie okładkowe artykułu: Materiały prasowe / Biuro Prasowe Orlen Superligi / Na zdjęciu: Maciej Papina
Materiały prasowe / Biuro Prasowe Orlen Superligi / Na zdjęciu: Maciej Papina
zdjęcie autora artykułu

Energa Wybrzeże Gdańsk pokonało w meczu Grupy Spadkowej Corotop Gwardię Opole 31:29 potwierdzając zwyżkującą formę. Przynajmniej na chwilę gdańszczanie awansowali na trzecie miejsce i widmo walki o utrzymanie oddala się od szczypiornistów z północy.

W rundzie zasadniczej Energa Wybrzeże Gdańsk dwukrotnie pokonała Corotop Gwardię i gdańszczanie mieli ochotę skompletować hat-trick. Od pierwszych minut przewaga gospodarzy była znaczna. Gdy w 9 minucie bramkę na 5:2 rzucił Rafał Stępień, Bartosz Jurecki po raz pierwszy poprosił o czas. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych skutków, gdyż już trzy minuty później, gdy po świetnej asyście Amine Bedouiego trafił Mateusz Jachlewski, na tablicy wyników widniał już rezultat 8:3.

Gdańszczanom wychodziło niemal wszystko i zaczęli grać mocno niechlujnie. Tracili piłki w teoretycznie łatwych sytuacjach i ich przewaga zaczęła wyraźnie maleć. W krótkim czasie trzy bramki z rzędu rzucił Mateusz Wojdan i Corotop Gwardia miała już tylko dwie bramki straty.

Ostatnie pięć minut pierwszej połowy zdecydowanie należało do gospodarzy, którzy ponownie weszli na najwyższe obroty. Energa Wybrzeże znów zaczęło budować swoją przewagę, a wynik do przerwy - 18:13 ustalił Mateusz Góralski.

Gdańszczanie świetnie weszli w drugą połowę i gdy w 32 minucie trafił Nejc Zmavc, prowadzili już 20:13. Opolan przez długi czas nie było natomiast stać na to, by zbliżyć się na mniej niż pięć bramek różnicy. W końcu dokonali tego na 9 minut przed końcem, gdy najpierw Piotr Zawadzki pokonał Bedouiego, a po prostym błędzie opolanie mogli się zbliżyć do gdańszczan jeszcze bardziej, jednak również zagrali niedokładnie. Przy stanie 27:23, Patryk Rombel poprosił o czas.

Nie przyniosło to jednak oczekiwanych skutków. Gdy trafił Paweł Stempin, na 7 minut przed końcem goście przegrywali już tylko 24:27, a Energa Wybrzeże wciąż grała nieskutecznie. Corotop Gwardia była na fali i kolejną bramkę rzucił Marek Hryniewicz! W momencie, kiedy opolanom wychodziło wszystko, błąd zmiany zaliczył Michał Milewski i musiał usiąść na dwie minuty na ławce kar.

W kluczowym momencie uaktywnił się Jovan Milicević, który w ciągu trzech minut zdobył trzy bramki i gospodarze na trzy minuty przed końcem prowadzili 30:27. Półtorej minuty przed końcem meczu czas wziął trener Jurecki, a po bramce zdobytej przez Hryniewicza, 61 sekund przed końcem instrukcje swoim zawodnikom dał trener Rombel.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: gwiazdor NBA nie przestaje zadziwiać. Jak on to trafił?

Jakub Ałaj obronił rzut Góralskiego i 20 sekund przed końcem bramkę na 30:29 rzucił Wandzel. Opolanie mogli łudzić się, że jeszcze odmienią losy spotkania, ale bramkę na wagę trzech punktów rzucił Patryk Pieczonka i mecz zakończył się wynikiem 31:29.

Energa Wybrzeże Gdańsk - Corotop Gwardia Opole 31:29 (18:13)

Energa Wybrzeże: Bedoui 1 (14/42 - 33%) - Milicević 6, Papina 5, Jachlewski 5, Peret 4, Pieczonka 4, Stępień 3, Góralski 2, Zmavc 1 oraz Niedzielenko, Domagała. Karne: 2/3. Kary: 6 min. (Zmavc 4 min., Milicević 2 min.).

Corotop Gwardia: Malcher (1/5 - 20%), Ałaj (11/34 - 32%) - Kawka 5, Jendryca 4, Zawadzki 4, Wandzel 3, Hryniewicz 3, Wojdan 3, Widomski 2, Łangowski 2, Stempin 2, Milewski 1 oraz Sosna. Karne: 0/1. Kary: 10 min. (Sosna 4 min., Widomski, Wandzel, Milewski - po 2 min.).

Czytaj także:  Najlepsza zawodniczka świata trenuje z Polkami

Źródło artykułu: WP SportoweFakty