Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Polski szczypiorniak w Europie, czyli pucharowa wtopa

Sześć meczów i sześć porażek to bilans trzech dni europejskich zmagań w wykonaniu polskich klubów. Poległy zarówno kobiety, jak i mężczyźni. W grze pozostały tylko trzy kluby - wszystkie stoją nad przepaścią.
Kamil Kołsut
Kamil Kołsut

Kobiety w komplecie

Druzgocącą serię niepowodzeń rozpoczęły mistrzynie Polski z Lublina. SPR oba mecze trzeciej rundy Pucharu EHF - ze względu na kłopoty finansowe, z którymi klub boryka się już od dłuższego czasu - rozegrał na wyjeździe. Francja nie okazała się zbyt gościnna i podopieczne Grzegorza Gościńskiego dwukrotnie zmuszone były uznać wyższość rywalek z Hawr. - W naszej drużynie zabrakło prawdziwej liderki, która potrafiłaby poprowadzić zespół w newralgicznych sytuacjach - nie kryje Monika Marzec, która w sumie rzuciła H.A.C. dwie bramki.

Niepowodzeniem zakończyła się także pucharowa przygoda Zagłębia Lubin. Przed tygodniem finalistki Pucharu Polski ograły we własnej hali C.B. Mar Alicante 30:28, a Bożena Karkut przekonywała, że w zespole wciąż tkwią rezerwy. Tych wykrzesać się jednak nie udało i Polki w Hiszpanii miały niewiele do powiedzenia. Już do przerwy lubinianki przegrywały różnicą sześciu bramek, a gospodynie - głównie za sprawą znakomicie dysponowanej Ortuno Torrico - po przerwie nie dały już sobie wyrwać upragnionego awansu.

SF-1097.jpgKlaudia Pielesz usiłuje przedrzeć się przez hiszpańską defensywę

- Nie wiemy co się stało, zagrały przecież nasze najbardziej doświadczone zawodniczki - martwi się Karkut. Za sprawą hiszpańskiej klęski (Półwysep Iberyjski jawi się tej jesieni dla polskiej piłki ręcznej jako wyjątkowo niegościnny) rodzime szczypiornistki skompletowały zestaw pucharowych klęsk, wcześniej z Pucharem EHF pożegnał się bowiem Vistal Łączpol Gdynia. Rezultaty te - w połączeniu z kompromitującym występem SPR-u w turnieju eliminacyjnym o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzyń - kreślą obraz rozczarowujący, stawiający kobiecą Superligę w roli europejskiego słabeusza.

Kielce a sprawa polska

U panów dzieje się niewiele lepiej. Miniony weekend również tercet przedstawicieli płci brzydszej okupił kompletem porażek i o ile Azoty oraz Wisła z kiepskiej pozycji wciąż mogą się wygrzebać, to sytuacja budowanego na potęgę kieleckiego Vive staje się patowa. Klub Bertusa Servaasa w grupie śmierci odgrywa rolę kopciuszka bez pantofelków i po porażce z Barceloną szanse na promocję do kolejnej fazy ma już tylko iluzoryczne. Brak godnych rywali na krajowej arenie odbija się kielczanom czkawką i w Lidze Mistrzów nie są oni w stanie nawiązać wyrównanej walki z czołowymi zespołami Starego Kontynentu.

20112010PD_020.jpgBogdan Wenta już wie, że awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów graniczy z cudem

- Kilku zawodników przeszło obok meczu - wygarnął swoim podopiecznym tuż po ostatnim gwizdku meczu z Dumą Katalonii Bogdan Wenta. - Z takim przeciwnikiem, który wygrywał już Ligę Mistrzów, a w zeszłym roku grał w finale, nie można sobie pozwalać na nonszalancję - pieklił się. Hiszpański zespół rozstawiał kielczan po parkiecie wedle własnego uznania, a wszystko to wbrew kadrowym lukom: jeden z najlepszych europejskich zespołów wystąpił bez Siergieja Rutenki, Daniela Sarica, Juanina Garcii i Dani Sarmiento.

- Przespaliśmy początek spotkania - tłumaczy Mateusz Jachlewski. W czym innym przyczyn klęski doszukuje się Witalij Nat. - Zawiodła skuteczność, dało znać o sobie zmęczenie, ale daliśmy z siebie wszystko - broni się. Gracze Vive nie potrafili znaleźć recepty na barcelońską defensywę i oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji, co skrzętnie - przy pomocy wzorowych kontr - wykorzystywali Katalończycy. - Nawet jeśli wygramy kolejne mecze, to i tak może nam brakować do awansu - martwi się Wenta. Na półmetku rozgrywek kielczanie do czwartego zespołu tracą już cztery punkty.

Ostatni samurajowie

Na godną przygodę z Europą wciąż nie tracą nadziei w Płocku i Puławach. Azoty w pierwszym meczu Challenge Cup ulegli VV Tikvesh głównie dlatego, że przeciwnika po prostu... zlekceważyli. Już przed meczem trener Bogdan Kowalczyk przekonywał bowiem, że o rywalu wie niewiele i jego zespół Macedończyków poznawał będzie dopiero w trakcie spotkania. Inna sprawa, że polski zespół miał też ogromne problemy ze skutecznością, ciężko bowiem wygrać spotkanie, gdy nie wykorzystuje się kilkunastu sytuacji sam na sam, czyniąc bohaterem dnia bramkarza ekipy przeciwnej.

img009.jpgSzczypiorniści Azotów mieli duże problemy z powstrzymywaniem Macedończyków

Nieznaczne straty w Rumunii poniosła płocka Wisła, której na Orlen Arenie do awansu niezbędne będzie zwycięstwo różnicą pięciu bramek. - Liczę, że w rewanżu narzucimy rywalom swoje warunki gry i nie pozostawimy żadnych złudzeń, kto jest lepszy - odważnie deklaruje Adam Twardo. W optymistycznych zapowiedziach wtóruje mu bramkarz, Morten Seier. - Mamy realne szanse i wystarczające umiejętności, by na naszym parkiecie wygrać odpowiednio wysoko i awansować dalej - zapewnia. - Wszystko jest w naszych rękach - dorzuca drugi trener, Krzysztof Kisiel.

Zawodnicy z Płocka i Puław wciąż są w grze, niepokoi jednak, że już pod koniec października pucharowa przygoda polskich klubów staje pod znakiem zapytania. Cacus Vive, zaangażowanie telewizji i PGNiG, rezultaty reprezentacji oraz działania ZPRP napędzają w Polsce koniunkturę na szczypiorniaka. Wyniki pokazują jednak, że nie znajduje to przełożenia na poziom sportowy ligi i rodzime kluby - miast kroczyć ścieżką sukcesu, wydeptaną przez zespoły siatkarskie - zdają się tej jesieni wzorować na drużynach piłkarskich, które w europejskich pucharach zbyt długo bawić nie zwykły.

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (34):

  • Marcin Zgłoś komentarz
    O zmiażdżeniu przeciwnika można mówić np. w meczu HSV Hamburg - Tatran Presov 35:23. Przewaga +12 bramek to już jest pogrom. A wygranie 5-7 bramkami to po prostu zwycięstwo i nic więcej.
    Czytaj całość
    Vive nie zmiotło Wisły w Płocku wygrywając +7 tak samo jak Barca nie zmiotła Vive w Kielcach wygrywając +7. A warto dodać, że Vive grało na prawdę nie najlepszy mecz i niewiele elementów funkcjonowało tak jak powinno a rywal był na prawdę wielki bo FC Barcelona - najbardziej utytułowany klub świata. Drużyna z Kielc ma duży potencjał i gdyby grała swoją normalną piłkę to grali by z Dumą Katalonii prawie, że na równi. Ale tak czy tak kolejne doświadczenie zebrane. Im więcej meczów na tym poziomie tym lepiej dla drużyny. Tak jak Wenta powiedział po meczu. "Jeśli się uczyć to tylko od najlepszych".
    • janek Zgłoś komentarz
      dan - tylko, że z Wami Vive grało dobry mecz a z Barcą kompletnie nie zrealizowali założeń taktycznych. Gdyby grali tak jak z Wami mądrze i dokładnie, bez strat to Barca by tyle nie
      Czytaj całość
      wygrała. Wygrałaby na pewno, ale maksymalnie 3-4 bramkami nie więcej choć i tak 7 bramkową przegrana z FC Barceloną to nie jest dużo. Poza tym liczy się wynik po 60 minutach a nie po 30 czy 40. Mecz trwa 60 minut i w obu przypadkach różnica bramkowa to 7.
      • rudi Zgłoś komentarz
        Kochany Dan ależ jest bardzo uczciwe i na miejscu. Decyduje o tym wynik końcowy. W obu wypadkach drużyna przyjezdna wygrała 7 bramkami. A opowiadanie o pocie, i wygrywanie na luzie to luzne
        Czytaj całość
        opinie . Tak samo spokojnie Vive zlało Wisle jak Barcelona Vive. Tu 7 i tu 7. Co do podniecania to jedynie odpowiadam na małą mądry komentarz twojego kolegi z Plocka o nicku hblm czy też Paweł. Skoro hblm mówi" nazwijmy sytuację po imieniu Barca zmiażdżyła Vive " to ja mówie tak samo jak Vive zmiażdzyło Wislę i to jest taki sam fakt w jednym i drugim przypadku... Co do wieku i wyborów.. chcialbym aby tak było. Niestety ten czas już dawno minął. Chcecie obiektywizmu sami go pokażcie. Nie chcecie napinek to ich nie róbcie. Prezentujecie filozofię Kaleko Kali ukarśc super Kalemu przestępstwo.
        • dan Zgłoś komentarz
          Barcelona zrobiła taki sam pogrom Vive, jak Vive 3 dni wcześniej Płockowi !! Co ty gadasz??? Barca wam odjechała od razu, ani razu (chyba) nie prowadziliście, Barcelona miała cały
          Czytaj całość
          mecz pod kontrolą, kluczowi zawodnicy Katalończyków (Rutenka, Juanin) w ogóle nie musieli wychodzić na parkiet A co by nie mówic, w Płocku Targi musiały zostawić sporo potu na parkiecie, długi czas wynik był na styku i własciwie głupie blędy i brak prawej połówki spowodowały ze jednak odjechaliscie (zeby nie bylo-wygraliscie zasluzenie) Porownanie obu meczów moim zdaniem nieuczciwe
          • piter Zgłoś komentarz
            Trochę bym się nie zgodził. Vive trafiło na mocnych przeciwników, Wisła póki co rozegrała pierwszą połowę i jej wynik nie jest jeszcze rozstrzygnięty. Azoty są jednak za słabe na
            Czytaj całość
            rozgrywki międzynarodowe. Co do kobiet się nie wypowiadam, bo się nie znam na damskiej piłce ręcznej.
            • Guun Zgłoś komentarz
              rudi-Co ma mecz Wisły z Vive do danego tematu ?? Nadal sie tym podniecasz bo ja już dawno o przegranej Wisły z Resita zapomnialem nawet ty Kielczanin powinienes napisac ze wierzysz w
              Czytaj całość
              zwyciestwo a twoj tekst jest taki jak by to powiedziec .. napinkowy !! Idz na wybory aaa zapomnialem trzeba miec 18lat sorki .
              • rudi Zgłoś komentarz
                Barcelona zrobiła taki sam pogrom Vive, jak Vive 3 dni wcześniej Płockowi !! W sumie ten mecz przed pucharowymi zmaganiami to był ogromny błąd. Barcelona wygrała tym samym czym wgrałt
                Czytaj całość
                Kielce w Płocku, świetny bramkarz który miał swój dzień. I bardzo dobra obrona, która pozwoliła na wyprowadzanie kontr. Pisanie że to był blamarz to czyta niechęc do Vive i leczenie kompleksów. Pamietaj koleżko z kim graliśmy. Na tym poziomie to my długo nie będziemy..
                • ligowiec Zgłoś komentarz
                  do hbll - jak uważasz, że z Barceloną skrzydła zawiodły i że niby zespół nie grał skrzydłami to masz na prawdę lichą wiedzę na temat szczypiorniaka. Niestety, ale Rosa nie miał
                  Czytaj całość
                  swojego dnia, Heniu podobnie. Z Barceloną nie da się grać bez dobrego playmakera, który umiejętnie rozdaje piłki. Drugą przyczyną była skuteczność i milion przestrzelonych dobrych sytuacji. Jeszcze do całości dołóżmy kilka strat na początku kiedy Barcelona szybko zbudowała przez to przewagę 4-5 bramkową (było po meczu przy takiej przewadze) no i bardzo cienką grę w obronie na dwójkach. Grając taki mecz nie da się prowadzić wyrównanej walki z drużyną z pierwszej trójki w europie.
                  • handball Zgłoś komentarz
                    hbll - Bzdury piszesz, że nie gra skrzydłami, bo akurat to skrzydłowi zdobyli sporą część bramek przeciwko Hiszpanom tyle, że z taką Barcą wszystkie formacja muszą się jednakowo
                    Czytaj całość
                    dołożyć do wyniku a tak nie było. Akurat z Barcą (nie oceniając poprzednich spotkań) skrzydła zagrały OK i ciężko mieć do nich pretensje. Kuchczyński 3/4, Jachlewski 1/2, Dżomba 2/3, Nat 5/7. Z Barcą szczególnie środek rozegrania nic nie zagrał. Rosa 0 bramek na kilka rzutów (ok 5 razy próbował) co mu się bardzo rzadko zdarza, Knudsen niewiele lepiej, boki rozegrania wraz ze zmienikami też słabo. W obronie na pozycjach 2 bardzo statycznie Zaremba, Rosa i reszta. Tutaj należy upatrywać słabszej postawy. Gdyby te elementy lepiej funkcjonowały to może i Barca też by wygrała, ale mecz były bardziej wyrównany.
                    • hbll Zgłoś komentarz
                      zgadzam się z Pawłem - vive nie gra skrzydłami, a w europie nie da się bez tego elementu na dłuższą metę grać. Nie chodzi o to że skrzydła są słabe, poprostu się nimi nie gra. A
                      Czytaj całość
                      Barcelona zmiażdżyła vive i nazwijmy to po imieniu: to był pogrom, nie dało się patrzeć na grę kielczan. A Azoty? Myslę że im się gra w pucharach nie opłaca, dlatego jestem przekonany, że odpadliby nawet z zesołem złożonym z rumuńskich prostytutek. Wisła natomiast jest na dziś niezbyt mocna, ale powoli się buduje. Tam kuleje nie zespół a zarząd.
                      • kibic Zgłoś komentarz
                        "-- Co się stało z Wami w Chambery? Tej porażki nikt się nie spodziewał... - Z pewnością my także! Jednak Francuzi zagrali z nami naprawdę dobrze i przegraliśmy tą jedną bramką
                        Czytaj całość
                        [26:27]. Do tego bramkarz Chambery Cyril Dumoulin obronił naprawdę dużo sytuacji sam na sam. My mieliśmy zły dzień, a gospodarze to wykorzystali. -- Zaskakuje Pana ostatnie miejsce w grupie mającego po poprzednim bardzo udanym sezonie w Lidze Mistrzów - wyrobioną dobrą opinię mistrza Polski? - To nie jest wcale wina Kielc. Problemem jest właśnie fakt, że nasza grupa jest niesamowicie ciężka. Bo całkiem możliwe, że w innej bylibyście na czołowej pozycji. -- Czy Vive Targi Kielce jest już gotowe na równorzędną walkę z największymi w Europie? - Macie naprawdę dobrą drużynę i klub ze świetną organizacją. A to powoduje, że wszystkie drzwi stoją przed wami otworem. Potrzebujecie jeszcze tylko jednego małego kroku naprzód..." - Siarhiei Rutenka.
                        • abalo Zgłoś komentarz
                          A kim to Vive ma grać skrzydłami, Jachlewskim czy Kuchczyńskim,którzy w 90% sytuacji sam na sam, trafiają w bramkarza albo obok bramki?
                          • zKielc Zgłoś komentarz
                            "Ok Vive jest teraz hegemonem ligi, ale to już wszystkich nudzi." --- mnie to nie nudzi :P i myślę, że nie będę się nudził jeszcze przez kilka najbliższych sezonów.
                            Zobacz więcej komentarzy (21)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×