Adam Lisiewicz: Trzeba gryźć parkiet w następnych meczach

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Skrzydłowy Sokoła Kościerzyna, Adam Lisiewicz starał się znaleźć przyczynę niepowodzenia swojego zespołu w sobotnim pojedynku ze Spójnią Wybrzeże. Zawodnik nie był pocieszony faktem przerwy w grze, który spowodował "ucieczkę" gospodarzy meczu na 4 bramki.

Przegrana trzema bramkami zmartwiła zawodnika gości Adama Lisiewicza. - Na początku drugiej połowy mieliśmy przestój. Wygrywaliśmy dwoma trafieniami, a następnie straciliśmy niepotrzebnie trzy gole. Gracz wspomniał też o niemocy strzeleckiej, która miała duży wpływ na porażkę kościerskiego zespołu. - Później doszedł niesamowity 16-minutowy przestój w naszej grze. Nie mogliśmy rzucić żadnej bramki - argumentował podenerwowany szczypiornista.

Zdobywca trzech bramek dla przyjezdnych odniósł się również do roli bramkarza Spójni Wybrzeża. - Rzucaliśmy bardziej w niego, niż on interweniował, ale swoje wybronił, gratuluję mu. Lisiewicz stawia sprawę jasno, że mimo nieudanego startu w rundzie rewanżowej, cała drużyna kościerskiej "siódemki" będzie starała się grać jak najlepiej, by nie zawieść swoich kibiców. - Trzeba walczyć, gryźć parkiet w następnych meczach i zobaczymy co wyjdzie z tego - kończy wypowiedź reprezentant Sokoła Kościerzyna.

Źródło artykułu: