Legionowianie przez pierwszoligowe rozgrywki przeszli jak burza. Jako beniaminek z dwudziestu trzech meczów wygrali aż dwadzieścia, awans zapewniając sobie piątkowym zwycięstwem nad Warmią Traveland Olsztyn. Podopieczni Jarosława Cieślikowskiego i Smolarczyka w przedostatnim spotkaniu sezonu pokazali to, czym imponowali przez cały rok: spokój, konsekwencję, ambicję i sportowy potencjał, dzięki któremu już jesienią staną w szranki z najlepszymi polskimi zespołami.
- To wszystko kosztowało nas bardzo dużo sił, energii i pracy, żeby wywalczyć ten awans. Mecze dobre przeplataliśmy słabszymi, ale summa summarum wyszło przyzwoicie. Doszliśmy do sukcesu ciężką pracą i teraz możemy się z tego cieszyć - nie kryje Smolarczyk.
Awans do PGNiG Superligi to dla ekipy z podwarszawskiej miejscowości gigantyczny sukces. Jeszcze trzy lata temu zespół z Legionowa rywalizował bowiem w trzeciej lidze, a dziś może świętować promocję do najwyższej klasy rozgrywkowej.
- Robiliśmy swoje przez cały sezon. Dużo było w przeszłości głosów, że nie ma szans, by zbudować na Mazowszu silną drużynę. My pokazaliśmy tymczasem, że z tą grupa ludzi związanych z tutejszą piłką ręczną można zrobić awans - mówi Smolarczyk. - Teraz mam nadzieję, że pójdziemy krok dalej i udowodnimy, że niedaleko stolicy można stworzyć zespół zdolny do walki w ekstraklasie i gry w piłkę ręczną na najwyższym poziomie - kończy.