WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Okiem trenera (2): Zagraniczni trenerzy

W swoim drugim felietonie Jerzy Ciepliński pochylił się nad kwestią trenerów zagranicznych. Szkoleniowiec przytoczył również opinie wielu ludzi związanych ze sportem.
Michał Gałęzewski
Michał Gałęzewski

Wielopodmiotowość gier zespołowych powiązana jest ściśle z perfekcyjnie funkcjonującym układem zawodnik - trener - działacz sportowy. Poziom ich współpracy, wzajemnego zaufania i najwyższych kompetencji zawodowych, poza oczywiście wieloma innymi czynnikami, umożliwia osiąganie sukcesów w grach zespołowych. Czy i w jakim stopniu zatrudnianie trenerów zagranicznych przyczyni się do podniesienia poziomu sportowego gier zespołowych w Polsce? W celu przeanalizowania tego zagadnienia, zebrałem opinie różnych osób na ten temat.


Prezes PZPN Zbigniew Boniek nie jest zwolennikiem zatrudniania obcokrajowca w roli trenera reprezentacji Polski. Decydującą kwestią jest dla niego nie narodowość, a cechy i możliwości kandydata. Boniek uważa, że gdybyśmy patrzyli na to, jaki paszport ma mieć nowy trener, świadczyłoby to tylko o naszej niekompetencji. Tymczasem niektórzy dochodzą do wniosku, że najlepiej, żeby nowym trenerem był obcokrajowiec. Byle tylko nie mówił po polsku i nie miał polskiego paszportu. Boniek dodaje: Ktoś gdzieś napisał, że jest taki jeden - David Copperfield. Sukcesy murowane.

Były trener kadry siatkarzy Waldemar Wspaniały, jest przeciwny zatrudnianiu trenerów zagranicznych. Uważa, że mamy wielu obiecujących szkoleniowców, im trzeba dać szansę. - Zagraniczni trenerzy potrafią się dobrze sprzedać, omamić - uważa Wspaniały.

Zbigniew Pacelt zadał - moim zdaniem - retoryczne pytanie: "czy w Polsce potrzebny jest trener zagraniczny?". Swoje przemyślenia rozpoczyna słowami Leo Beenhakkera: - Nie mogę się pogodzić z tym, że jednego dnia traktujecie mnie jak Boga, a drugiego - jak kawałek gówna. A ja nie jestem ani jednym, ani drugim. Słowa Holendra, to wierzchołek góry lodowej. To problem polskiego środowiska, w którym od lat nie szanuje się szkoleniowców. Trener, który zostaje szefem danej grupy, czy zespołu, powinien za nią odpowiadać. Obrazowo mówiąc, jest dyrygentem całej orkiestry. Ktoś kiedyś spytał dyrygenta: Czy jakby pana nie było, to orkiestra by nie zagrała? A dyrygent na to: Zagrałaby, tylko ze drugi raz nikt by jej na koncert nie zaprosił...

Dariusz Kuczmera na łamach Dziennika Łódzkiego napisał: Dwuznaczna była sytuacja przed meczami polskich piłkarzy ręcznych na Mistrzostwach Europy w Danii. Nasi reprezentanci, a z nimi rzesza wiernych fanów, głośno śpiewali polski hymn, a kamienną twarz zachowywał trener naszej kadry. Czemu? To proste - jaki związek ze słowami "Jeszcze Polska nie zginęła" może mieć Niemiec Michael Biegler? To tak, jakby dajmy na to Kazimierz Górski, gdyby został trenerem reprezentacji Niemiec, miałby śpiewać "Deutschland, Deutschland uber alles".

Franciszek Smuda widzi pewne pozytywy w pracy zagranicznego szkoleniowca, który nie rozumie po polsku, bo wtedy lawina krytyki by do niego nie docierała. W jednym z wywiadów podkreślił, że dzięki temu lepiej by mu się pracowało.

Ekke Hoffman - wieloletni trener niemieckiej kadry kobiet w piłce ręcznej, swoją opinię na temat zagranicznych trenerów, poszerza o inne ważne kwestie. Często taki trener akceptuje, bądź nie dostrzega, partykularne, narodowe, interesy personalne, klubowe czy związkowe. Jest więc wygodny dla wielu podmiotów występujących w sporcie i przez te środowiska popierany. Relacje takie ujemnie wpływają na wyniki sportowe. Hoffman, również negatywnie ocenia przenoszenie pewnych metod szkoleniowych, które trenerzy zagraniczni wykorzystują w pracy z zawodnikami odmiennie szkolonymi. Postępowanie takie nie rozwija systemów szkolenia charakterystycznych dla danego kraju. Nie uwzględnia fizycznych i psychicznych predyspozycji zawodników.

Reasumując, chciałbym przytoczyć jedną ze złotych myśli klasyka: - Ja myślę, że to jest bardzo dobry trener. Tylko on nie ma wyników - powtarzał Kazimierz Górski. To znamienne słowa, jak ważne w doborze trenerów zagranicznych, ale i polskich. Wielu młodych polskich trenerów posiada dużą wiedzę i kompetencję. Zasługują na zaufanie i umiejętne wykorzystanie na różnych poziomach wyszkolenia sportowego.

Praca, którą wykonują polscy trenerzy niejednokrotnie odbiega od standardów powszechnie obowiązujących w krajach, które odnoszą największe sukcesy w piłce ręcznej. Bez wątpienia rywalizacja w Europie staje się coraz bardziej zacięta. Nie tak dawno dyrektor duńskiego klubu Viborg - Peter Cassoe, udzielił wywiadu dla serwisu Eurohandball.com, w którym stwierdza, że aby utrzymać się w europejskiej czołówce w rywalizacji kobiet, zwiększa budżet do 11 milionów euro. Pomarzyć, pomarzyć… W tym miejscu narzuca się powiedzenie "cudze chwalicie, swego nie znacie".

Jerzy Ciepliński

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • dział analiz 0
    Mocno mieszane uczucia,
    czytając te komentarze.
    Żabia łapa do podkucia,
    bezczelnośc i buta w parze.

    Myśl mocno również rozprasza,
    wiele doświadczeń w treningu.
    Znanego trenera Tomasza,
    ze startem od renaulta w "lizingu"...

    t0m3k Nie wiem dlaczego SF publikuje takie coś. Ciepliński wylewa swoje żale, że podziękowano mu za pracę z kadrą kobiet. Tak się składa, że miałem okazję obserwować z dość bliska jego pracę i zachowanie podczas spotkań. Ciężar, który wiązał się z meczami eliminacyjnymi do wielkiej imprezy - z pewnością od wyniku zależała bezpośrednio jego posada - paraliżował go. Prowadził do błędnych decyzji, wielu nerwowych zachowań i jak ktoś taki miał dowodzić Polkami???Wg mnie zatrudnienie Kima było najbardziej trafną decyzją ZPRP od kilku lat. Młody, ambitny trener, który ma podejście. Nikt przecież nie powie, że w przeciągu 2-3 lat Polki nauczyły się grać w handball, aby po wielu latach eliminacyjnych porażek rok po roku być na mistrzowskich imprezach.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • poinformowany 0
    Do Tomek ja Ciebie też widziałem sparaliżowanego stawką meczu:) także spokojnie z tymi opiniami:) już niedługo będziesz miał szansę pokazać się z jak najlepszej strony
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • hbll 0
    Jeśli chodzi o piłkę ręczną w wydaniu kobiecym - ligowym, to nie potrafię się odnieść do Twoich słów, bo po prostu nie jestem specjalnie na bieżąco.
    Natomiast co do reprezentacji - Rasmussen otrzymał kredyt zaufania po trenerach z Polski - wyniki go bronią. Jeśli popatrzeć jakimi zawodniczkami dysponuje (choćby w porównaniu do męskiej kadry) to jednak wyniki powinien osiągać znacznie gorsze. A jednak to pod wodzą Rasmussena nadeszły lepsze czasy dla naszych dziewczyn, to on też doprowadził nasze dziewczyny do "4" na świecie. Wyniki go bronią.
    Podobnie jest w męskiej superlidze - obcokrajowców najzwyczajniej bronią wyniki. Liljestrand wygrał z Górnikiem brąz, choć dla mnie nie jest wcale oczywiste, że był na to "skazany", bo Puławy były mocnym rywalem w walce o medal. Walther co by o nim nie mówić, wygrał dla Wisły tytuł, gdy nikt się tego nie spodziewał. Ubiegły sezon Wisły pod wodzą Cadenasa też był sportowo bardzo dobry. Dujszebajew to "gwiazda", też się broni.
    A z naszych trenerów w zasadzie Markuszewski osiągnął w ostatnich latach coś dużego, coś zdecydowanie ponad oczekiwania.
    Moim zdaniem ten felieton jest niczym innym, jak głosem przedstawiciela kasty, grupy zawodowej, przeciw otwieraniu wewnętrznego rynku pracy na zagranicznych konkurentów.
    Słusznie poruszasz też problem braku popularności pilki ręcznej, zbyt małej liczby trenerów i młodych adeptów. To jest jeden z większych problemów dzisiejszej piłki ręcznej - ale nie widzę w nim żadnego związku z zatrudnianiem w superlidze trenerów zagranicznych.
    Ronald Nie do końca mogę się zgodzić z Twoimi tezami. Oczywiście, trudno podważyć markę trenerów Duszenbajewa czy Kadenasa i nikt tego czynić nie zamierza. Jednak trudno mówić o wielkim dorobku Rasmusena przed podjęciem pracy z reprezentacją kobiet. Wyszedł obronną ręką z pojedynku z Czeszkami, ale przegrany pierwszy mecz w Polsce nie świadczy o trenerze najlepiej. Mecz przespany, nijaki,bez charakteru.Cenię jego umiejętność pracy z zespołem, tworzenia zespołu...ale szału nie ma. Uwagi Cieplińskiego są trafne gdy przyłożyć je do trenerów zagranicznych w lidze kobiet. Ani duński ani norweski trener nie wnieśli nowej jakości. Wynik z zespołem KU AZS Politechnika koszalińska zrobiła para trenerska Szafulski-Dworaczyk, a trener z Norwegi nawet nie zbliżył się jakością gry przejętego i wzmocnionego zespołu do jakości stworzonej przez polskich poprzedników. W Gdyni klub Vistal po doświadczeniach z duńską szkołą zdecydował się zatrudnić polskiego młodego i zdolnego trenera. Zatrudnianie trenerów i zawodników zagranicznych nie jest jednoznacznie lepsze. Niemcy po kolejnej porażce i niebycie w najważniejszych turniejach świata są zmuszeni do weryfikacji funkcjonowania klubów ligowych w opartego na zagranicznym zaciągu. Mają topowe zespoły klubowe, nie mają silnej reprezentacji. Nasz problem leży w dramatycznie małej ilości trenerów piłki ręcznej oraz dramatycznie małej grupie uprawiającej piłkę ręczną młodzieży, w porównaniu do wielu, wielu krajów (jest to problem na zupełnie inną dyskusję). W sumie spłaszczeniem jest sprowadzanie problemu trenerzy polscy czy trenerzy zagraniczni do kwestii personalnych potyczek i obrony rynku pracy. Informacje publikowane w SF o pozbyciu się wszystkich młodych reprezentantek Polski na rzecz zagranicznych rutyniarek w Enerdze Koszalin jest niepokojącą informacją o wchodzeniu na ścieżkę niemiecką. Tym razem rozumiem przesłanie trenera Cieplińskiego.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×