WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wojna nerwów dla Vive - relacja z meczu Vive Tauron Kielce - Orlen Wisła Płock

Szczypiorniści Vive Tauronu Kielce pokonali w drugim meczu finału play-off Orlen Wisłę Płock i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą 2:0.
Aneta Szypnicka
Aneta Szypnicka

W pierwszym meczu finału play-off zawodnicy Vive Tauronu Kielce różnicą pięciu bramek pokonali szczypiornistów Orlen Wisły Płock. Kielczanie są typowani nie tylko jako faworyci dwóch pierwszych starać rozgrywanych w stolicy województwa świętokrzyskiego, ale także do zdobycia mistrzostwa Polski. - W drugim meczu chcemy zaprezentować się o wiele lepiej i mam nadzieję, że uda nam się w nim także zwyciężyć - mówił zaraz po zakończeniu pierwszego spotkania rozgrywający kieleckiej ekipy, Tomasz Rosiński.


W porównaniu do sobotniego meczu, doszło do dwóch zmian w składach obu drużyn. W szeregach gospodarzy w protokole meczowym pojawił się Zeljko Musa, który zastąpił Tomasza Rosińskiego. Rozgrywający pierwszy finałowy mecz przypłacił kontuzją łydki, wykluczającą go z gry na siedem dni. Z kolei w ekipie Nafciarzy nie mógł zagrać Rodrigo Corrales. Zawodnik w ostatniej sekundzie pierwszego spotkania wyszedł z bramki i sfaulował biegnącego do kontry Mateusza Jachlewskiego, co w konsekwencji kosztowało go czerwoną kartkę i zawieszenie na jeden mecz. 

Pierwsze minuty spotkania były bardzo wyrównane. Wynik meczu otworzył Karol Bielecki, ale szybko na to trafienie odpowiedział Angel Montoro. Obie drużyny bardzo dobrze rozpoczęły ten pojedynek w defensywie. Formacje obronne obu ekip grały agresywnie i tworzyły zwarty mur. Szybciej klucz na pokonanie obrony przeciwników znaleźli kielczanie, którzy po dziewięciu minutach gry prowadzili już 5:2. Wtedy też o czas dla swojego zespołu poprosił trener Manolo Cadenas. Szkoleniowiec tak żywiołowo reagował przy ławce, że sędziowie pokazali mu żółtą kartkę. Przerwa w grze i uwagi sztabu szkoleniowego na niewiele się jednak Nafciarzom zdały. Żółto-biało-niebiescy zaraz po czasie wywalczyli i wykorzystali rzut karny, a chwilę później po pięknej wrzutce Krzysztofa Lijewskiego do Mateusza Jachlewskiego powiększyli swoje prowadzenie do pięciu trafień. 

Wtedy też coś zacięło się w grze podopiecznych trenera Talanta Dujszebajewa. Kielczanie zaczęli popełniać masę błędów, oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji i byli bardzo nieskuteczni. Wiślacy szybko tę niemoc w szeregach gospodarzy wykorzystali i sami rzucili się do odrabiania strat. W 18. minucie po rzucie Nemanji Zelenovicia Nafciarze przegrywali już tylko jedną bramką 7:6. Na rzut Serba odpowiedział jednak Grzegorz Tkaczyk. Wtedy też obie drużyny zanotowały przestój i zaczęły grać bardzo chaotycznie. 

W 26. minucie Dan-Emil Racotea doprowadził do remisu po 9. Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie potrafiła jednak wypracować większej niż jednobramkowej przewagi. Świetną szansę mieli ku temu kielczanie, ponieważ Nafciarze przez kilkadziesiąt sekund grali w potrójnym osłabieniu (kary dla Kwiatkowskiego, Daszka i ławki trenerskiej). Żółto-biało-niebiescy fatalnie rozegrali ten okres meczu i tylko zremisowali swoją przewagę. Ostatecznie po trzydziestu minutach gry gospodarze prowadzili 11:10.

Drugą połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli kielczanie, którzy szybko ponownie zaczęli budować przewagę. Gospodarze nie tylko skutecznie rzucali, ale byli też bardzo konsekwentni w defensywie. Świadczy o tym chociażby fakt, że Wisła swoją pierwszą bramkę w drugiej części meczu zdobyła dopiero w 40. minucie. 

Kielczanie bez większych problemów kontrolowali wynik i ciągle dokładali bramki, ale na parkiecie panowała naprawdę gorąca atmosfera. Nie brakowało utarczek słownych i przepychanek między zawodnikami, a sędziowie co chwilę wysyłali kolejnych zawodników na ławkę kar. 

Głównym bohaterem drugiej części meczu był jednak Marin Sego, który odbierał Nafciarzom chęć do gry, broniąc ich rzuty z niesamowitą wręcz skutecznością. Jego obrony były nie tylko efektywne, ale też efektowne. Wisła przez ponad dwadzieścia minut zdołała pokonać go tylko dwukrotnie, a kibice co chwilę głośno skandowali jego imię i nazwisko. Wisła była bezradna w ataku, a kielczanie, chociaż także nie ustrzegli się błędów w ofensywie nie mieli większych problemów w pokonywaniem zarówno Marcina Wicharego, jak i Adama Morawskiego.

W 58. minucie czerwonymi kartkami zostali ukarani Zeljko Musa i Kamil Syprzak. Między zawodnikami doszło do przepychanki. Polak musnął Chorwata przy rzucie, a ten chwilę później postanowił mu się odwdzięczyć. Sędziowie ukarali obu pokazując, że nie tolerują takich zachowań. 

Ostatecznie siódemka z Kielc wygrała różnicą dziewięciu trafień, dzięki czemu znacznie przybliżyła się do zdobycia mistrzostwa Polski. Żółto-biało-niebiescy w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą już 2:0. 


Vive Tauron Kielce - Orlen Wisła Płock 25:16 (11:10)

stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 2-0

Vive Tauron: Sego - Grabarczyk, Jurecki 2, Tkaczyk 3, Reichmann 3, Chrapkowski 1, Aguinagalde 3, Bielecki 3, Jachlewski 1, Strlek 2, Lijewski 4, Buntić 2, Musa 1, Zorman, Cupić.
Karne: 2/4
Kary: 18 minut

Orlen Wisła: Wichary, Morawski -  Kwiatkowski, Daszek 3, Racotea 9, Tioumentsev 1, Wiśniewski, Skibiński, Ghionea, Syprzak 1, Moryń, Zelenović 1, Montoro 1.
Karne: 4/7
Kary: 20 minut

Kary: Vive Tauron Kielce - Chrapkowski 4 minuty, Musa - 2 minuty i czerwona kartka, Grabarczyk, Jachlewski, Tkaczyk, Lijewski, Reichmann - po 2 minuty.
Orlen Wisła Płock - Kwiatkowski 6 minut, Syprzak 6 minut, Wiśniewski 4 minuty, Daszek, ławka trenerska po 2 minuty.

Sędziowali: Andrzej Rajkiewicz (Szczecin), Jakub Tarczykowski (Przecław). 

Widzów: 4000

#dziejesiewsporcie: Wojciech Szczęsny wystąpił w reklamie

Kto był najlepszym zawodnikiem meczu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (557):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • dział analiz 0
    Witam!
    Myślę że należałoby głębiej przyjrzeć się sytuacji powstałej podczas tego spotkania.
    Jest to kwintesencja traktowania tych dwóch zespołów i jeszcze kilku "aktorów" z innych zespołów przez sędziów wyjątkowo ulgowo w konfrontacji z innymi polskimi zespołami. Aktorstwo boiskowe, cwaniactwo i próby wymuszenia korzystnych dla siebie decyzji sędziowskich jest nagminne w ich wykonaniu. Zawodnicy innych klubów za takie same przewinienia dostają kary, a Oni są "nietykalni". Dyskusja z sędziami jest na porządku dziennym, całe ławki reagują bardzo impulsywnie na każdą decyzję sędziowską nawet właściwą, ale przeciw ich zespołom i nie ponoszą żadnych konsekwencji. Ciekawostką jest to że na arenie międzynarodowej, jakoś takiego zachowania nie ma bo wiedzą że wg. przepisów sypią się kary. W tym meczu właśnie sędziowie przestali panować nad taką sytuacją i był taki efekt. Podobnie również było przypominam w finale Pucharu Polski, normalna gra do 15 minuty, a potem prześciganie się w "cwaniactwie" boiskowym i anty handball.
    Myślę że sędziowie powinni traktować wszystkich zawodników tak samo i nie bać się tego że się ktoś tak, a nie inaczej nazywa.
    Zachęcam do dyskusji, bo to jest moim zdaniem bolączka naszej ligi. Nie twierdzę że polscy sędziowie nie potrafią prowadzić zawodów, na arenie międzynarodowej pokazują że są dobrymi arbitrami. Coś dziwnego zaczyna się dziać gdy w polskiej lidze interpretacje przepisów stają się dziwnie płynne...
    Pozdrawiam
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • KRadek 0
    Po tym meczu nie dziwi mnie że związek co chwile deleguje do takich spotkań ogólnie nie lubianą parę z Gdańska Wojdyr Kaszubski.
    Chyba tylko oni są wstanie tak panować i tak temperować zawodników obu drużyn że się nie pozabijają. Mecz był pokazem nieudolności sędziów którzy mieli już chyba grubo nasrane w gaciach, był również meczem wielkiej walki z pełną determinacją. Wiadomo pewne zachowania są poniżej krytyki jednak to nie są szachy tutaj trzeba się solidnie nap********. Dziwi mnie jednak strasznie słaba postawa Kielc. Z całym szacunkiem dla Płocka, ale przy tak osłabionym składzie Vive powinno spokojnie wygrywać +10, a tutaj męczyli się niesamowicie co oczywiście jest na duży plus dla Wisły bo pokazali charakter. Choć tutaj szybko sędziowie zweryfikowali charakter Kwiatkowskiego po lekko dyskusujnych karach. Szkoda trochę że tyle kontuzji w Płocku bo bez wątpienia przy pełych składach mecze były by naprawde emocjonujące i ciężko było by wytypować zwycięzcę. Teraz jednak mam wielką nadzieję że u siebie Płocczanie się mocno postawią i doprowadzą do remisu. Tylko czy są w stanie tego dokonać z jedną 7...?!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Złoty Bogdan 0
    Aniu ja nikomu nie ubliżam, nie mam tego w zwyczaju.
    z Tumskiego Wzgórza To w koncu tuman czy Ania,zdecyduj sie :)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (554)
Pokaż więcej komentarzy (557)
Pokaż więcej komentarzy (557)
Pokaż więcej komentarzy (557)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×