Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Rajd Dakar. Trudna trasa czeka na kierowców. Polacy zgodnie z planem

Rajd Dakar po raz pierwszy odbywa się w Arabii Saudyjskiej. Kierowcy uczestniczący w imprezie szybko przekonali się, że trasa rajdu jest niezwykle trudna. Polacy spisują się zgodnie z oczekiwaniami i mogą być zadowoleni.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Robert Szustkowski Materiały prasowe / dakar.pl / Na zdjęciu: Robert Szustkowski

Jak donosi serwis www.dakar.pl,  najbardziej doświadczeni reprezentanci Polski, pokonują trudną trasę Rajdu Dakar, zgodnie z wcześniejszymi założeniami, jadąc równym tempem i bez awarii. Mowa jest tu oczywiście o drużynie R-Six Team, startującej Tatrą Jamal w kategorii ciężarówek, w składzie Robert Szustkowski, Jarosław Kazberuk i Filip Skrobanek oraz o Rafale Soniku, jadącym quadem Yamaha Raptor 700.

Sonik kontynuuje swoją walkę o podium Dakaru, zajmując po raz kolejny drugą pozycję, znowu za Chilijczykiem Ignacio Casale. Natomiast ekipa R-Six Team utrzymała lokatę z wczorajszego etapu, plasując się w "generalce" na 24. miejscu. Pierwszy tydzień Dakaru zawsze oznacza dużą selekcję. Wielu zawodników traci szanse na wysokie miejsca lub kończy swój udział przez zbyt brawurową jazdę.

Czytaj także: Rafał Sonik znów drugi na mecie kolejnego etapu

Na mecie w Neom, trasę komentował Robert Szustkowski. - Odcinek należał niezaprzeczalnie do najpiękniejszych w całej historii Dakaru. Wydmy były krótkie, łatwe, ale bardzo piękne, to prawda. Natomiast cała reszta, cóż. Jak w Polsce rosną ziemniaki, tak tutaj rosną kamienie. Wrażenie jest takie, jakby tutaj cały kraj był z kamienia. Prowadząc ciężarówkę nie odczuwa się aż takiego dyskomfortu, jaki mają pasażerowie. Siedzenie na środkowym siedzeniu jest wyjątkowo niewdzięczne, ale Jarek Kazberuk jakoś to wytrzymał, ja się starałem nie bujać i nie trząść autem. Jarek podziwiał krajobrazy, widział żółwia w górach, a Filip Skrobanek widział trupią czaszkę, próbowali nawet zrobić zdjęcie - mówi Szustkowski.

ZOBACZ WIDEO "Kierunek Dakar" odcinek 1. Ogromny pech Przygońskiego na pierwszym etapie! [CAŁY ODCINEK]

- Na mecie wszyscy zdrowi, uśmiechnięci i idziemy na strogonowa z makaronem - ja gotuję i ja stawiam. No i oczywiście herbata, bo niestety nic więcej nie da się tutaj załatwić. Aczkolwiek są plotki, że jakiś zespół coś goni... Ale nie wiem, czy nie goni sam siebie - podsumowuje żartobliwie Szustkowski.

- Dwa etapy Dakaru za nami. Potwór Tatra Jamal już w bazie, na szczęście... I ciągle w dobrej kondycji! Mechanicy codziennie robią super robotę, a my staramy się nic nie zepsuć. Dopiero na rajdzie przypominam sobie jak mocno nas, zawodników "poniewiera" ten pustynny maraton - dodaje Jarosław Kazberuk.

- Sprawdziły się zapowiedzi organizatorów, że będzie to trudny nawigacyjnie oes, ale sprawdziły się również te, że pojedziemy przez najpiękniejszą pustynię świata. Było cudnie - mówi Rafał Sonik.

W poniedziałkowy poranek, 25 minut przed startem każdy z zawodników odebrał przygotowany przez organizatora, pokolorowany roadbook. Trasa była wymagająca nawigacyjnie, a brak możliwości zapoznania się z nią wcześniej stanowił dodatkowe utrudnienie.

- Każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia i pewnie lepiej pokoloruje swój roadbook, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Rolka była bardzo gruba i skracałem ją na tankowaniu, żeby łatwiej się przewijała, ale i tak przesuwał się trochę szlaczkiem -raz prawo, raz w lewo. Zupełnie jak trasa oesu - żartuje zadowolony i uśmiechnięty wicelider rajdu.

Ignacio Casale, jako zwycięzca z poprzedniego dnia, otworzył trasę drugiego etapu i nie dał się dogonić żadnemu z rywali. Chilijczyk tuż przed metą miał co prawda problem z elektryką, ale zdołał utrzymać niewielką przewagę nad Polakiem. Krakowianin, pokonał 367 km bez większych przygód, ponownie utrzymując równe tempo jazdy. Co więcej, droga z Al-Wajh do Neom dała mu również okazję do podziwiania pięknych widoków.

- Było nie tylko pięknie, ale również mogliśmy na trasie naprawdę mocno odkręcić gaz. A przemierzanie takich terenów z dużą prędkością daje niesamowitą frajdę - relacjonował dziewięciokrotny zdobywca Pucharu Świata.

Do mety dotarli również pozostali polscy quadowcy. Kamil Wiśniewski uzyskał szósty czas, ale z powody 40-minutowej kary za ominięcie waypointa pierwszego dnia, spadł w "generalce" na siódme miejsce. Arkadiusz Lindner w niedzielę miał poważną awarię quada i kończył etap po zmroku. W trudnych warunkach, przy niskich temperaturach zdołał zmieścić się w limicie i pozostał w rajdzie. Drugiego dnia łodzianin uplasował się na 12. miejscu, trzy pozycje wyżej niż Paweł Otwinowski.

Czytaj także: Sunderland liderem. Dobra postawa motocyklistów Orlen Team

We wtorek biwak dakarowy pozostaje w Neom, a rajdowcy mają do pokonania pętlę długości aż 427 km. Rajd wjedzie na najwyższy punkt w tej edycji - 1400 m n.p.m. Na trasie czeka zawodników wiele kanionów i gór, a więc ponownie znaczącą rolę będzie odgrywać dokładna nawigacja oraz techniczne umiejętności jazdy.

Czy Rafał Sonik wygra Rajd Dakar?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×