KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Arcyważne zwycięstwo Polaków w Lidze Narodów. "Mamy wiele powodów, by się z niego cieszyć"

- W kontekście awansu do turnieju finałowego w Bolonii to zwycięstwo będzie dużo ważyć - mówi nam Mateusz Bieniek, środkowy reprezentacji Polski. W środę w Sofii Biało-Czerwoni w dobrym stylu pokonali Brazylię 3:1.

Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
Mateusz Bieniek Getty Images / Mateusz Bieniek / Na zdjęciu: Mateusz Bieniek
Polacy po raz pierwszy w historii zagrali mecz jako liderzy rankingu FIVB i to od razu z drużyną, którą zepchnęli z pierwszej pozycji po 16 latach panowania. Zaprezentowali się jak na liderów przystało i pokazali Brazylijczykom, że w tym momencie są od nich lepszym zespołem.

Drużyna trenera Nikoli Grbicia wygrała po czterosetowym spotkaniu, w którym ani jedna partia nie była wyrównana. Pierwszą i trzecią bardzo wysoko wygrał nasz zespół (25:16), w drugiej górą byli "Canarinhos" (25:22). W czwartej Biało-Czerwoni prowadzili już 17:8, potem ich rywale odrobili dużą część strat, ale do tie-breaka nie doprowadzili (25:22 dla Polaków).

- Nastawialiśmy się na trudne spotkanie i takie ono było - ocenia mecz Mateusz Bieniek. - Po pierwsze, to Brazylia, ona nie oddaje meczów bez walki. Po drugie w pierwszym turnieju u siebie przegrali dwa spotkania, więc tu w Sofii na pewno bardzo im zależy, żeby podreperować swój bilans. Po trzecie, przyjechali w swoim najsilniejszym składzie, a my graliśmy w takim zestawieniu po raz pierwszy.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: wchodziła pod kosz i nagle... Coś niesamowitego!

- My mieliśmy jednak mocne argumenty. Bardzo dobrze zagrywaliśmy, graliśmy nieźle w bloku i w obronie. Nie było u nas takiego elementu, który byłby kiepski, a wtedy trudno się gra przeciwko nam - uważa środkowy polskiej kadry i PGE Skry Bełchatów.

Decydującą rolę w środowym meczu odegrała zagrywka. W polu serwisowym Polacy spisali się dużo lepiej, niż Brazylijczycy. Zaserwowali aż trzynaście asów, a ich rywale tylko jednego. Najskuteczniejszy w polu serwisowym był Bieniek, zdobywca siedmiu punktów.

- W lidze na pewno miałem tyle asów. A w kadrze? Sam nie wiem. Możliwe, że to mój rekord. Ważny był dobry początek. Jak zagrasz jednego asa, potem drugiego, to później masz pewność siebie. A ja najpierw zdobyłem punkt skrótem, potem dołożyłem kolejny mocną zagrywką i wtedy już wiedziałem, że będzie ok, bo Brazylijczycy będą musieli uważać na więcej niż jeden wariant mojego serwisu. Nikola cały czas dawał mi zielone światło, żebym ryzykował i efektem było te siedem punktów. Jednak do rekordu Wilfredo Leona jeszcze mi daleko. Jego rekord to 13 asów, więc żeby go przebić musiałbym dołożyć jeszcze drugie tyle.

- Cieszą mnie te asy, ale dla mnie najważniejsze jest to, że pokonaliśmy bardzo mocnego przeciwnika. Nie jesteśmy jeszcze nawet na półmetku Ligi Narodów, jednak w kontekście awansu do turnieju finałowego w Bolonii, który jest naszym celem, to zwycięstwo będzie sporo ważyć. Mamy dużo powodów, żeby się z niego cieszyć i je doceniać - podkreśla 28-letni siatkarz.

Bieniek zdradził też, w jaki sposób w tym roku polscy siatkarzy spędzają wspólnie czas. W poprzednim roku wspólnie grali w popularną wieloosobową grę "Among Us". Teraz na tapecie mają inną zabawną grę, "Stumble Guys".

- Kolejny rok i kolejna wspólna zajawka. W grze ścigamy się swoimi ludzikami po różnych mapach. Bawi się w to cały zespół i jeszcze nasz fizjoterapeuta. To tylko prosta gierka, ale potrafi wzbudzić emocje, bo każdy z nas chce wygrać. Numerem jeden jest chyba Kuba Kochanowski. Jednak sporo chłopaków depcze "Kochanowi" po piętach.

Grzegorz Wojnarowski, dziennikarz WP SportoweFakty

Czytaj także:
Ależ emocje, co za poziom w Lidze Narodów. Amerykanie górą!
Debiut kapitana Bartosza Kurka. "Było ciekawie"

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (5)
  • Robertus Kolakowski Zgłoś komentarz
    Zwyciestwo cieszy i gratulacje! Ale, w koncowym rozliczeniu bedzie sie liczyl medal na Igrzyskach w 2024 roku, albo jego brak.
    • Legionowiak vel Husarzyk Zgłoś komentarz
      Dziś Bieniu dał istny siatkarski koncert w meczu z Brazylią. Mateusz dobrze serwował, blokował i atakował, że Brazylijczycy byli przy nim bezradni. Dobrze, że to dziś tak zagrał, a nie
      Czytaj całość
      przy jakimś słabszym rywalu, którego Bieniek zapewne wciągnie nosem. Wielka brawa dla Bienia za mecz i za zwycięstwo z Brazylią
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×