Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Rehabilitacja lubinian za Warszawę - relacja z meczu Cuprum Lubin - Cerrad Czarni Radom

W 6. kolejce Cuprum Lubin zagrało przed własną publicznością z drużyną Cerrad Czarnych Radom. Ten pojedynek miał być rehabilitacją za porażkę z AZS Politechniką Warszawską.
Małgorzata Boluk
Małgorzata Boluk

Ekipa Cuprum Lubin po przegranej z AZS Politechniką Warszawską miała swoim kibicom coś do udowodnienia. Początek pojedynku nie należał jednak do gospodarzy, bowiem to ich przeciwnik przy czteropunktowym prowadzeniu schodził na pierwszą przerwę techniczną. Dzięki skutecznej grze środkiem oraz wykończeniach Łukasza Kadziewicza, drużyna Gheorghe Cretu złapała kontakt, a po trzech efektownych blokach z rzędu wyszła na skromne prowadzenie, którego nie oddała do końca seta.


Druga partia sobotniego spotkania rozpoczęła się od pojedynczego bloku Bartłomieja Bołądzia na Pawle Siezieniewskim. W odpowiedzi na "czapę" atak ze środka skończył Dmytro Paszycki. Podobnie jak w pierwszym secie, publiczność zgromadzona w Lubinie oglądała grę "punkt za punkt". Z czasem, po ataku wykazującego się dużą aktywnością Marcela Gromadowskiego i kontrze Siezieniewskiego, lubiński team wypracował przewagę o wysokości dwóch oczek. Później role się odwróciły i drużyna Czarnych na kolejną przerwę techniczną zeszła prowadząc 16:13. Największym mankamentem radomian było niewątpliwie przyjęcie zagrywki, co zemściło się na wyniku. Przewaga zbudowana przez siatkarzy Cerradu szybko stopniała. Zespół z Radomia musiał ponownie uznać wyższość lubinian i przegrał drugiego seta 22:25.

W trzeciej odsłonie drużyna Czarnych wróciła do gry. Przełamanie nastąpiło przy zagrywce Jakuba Wachnika, który posłał trzy asy serwisowe z rzędu! (17:19) Był to bez wątpienia przełomowy moment w grze radomskiej ekipy, która przedłużyła swoje szanse na wygraną w sobotnim spotkaniu. Przy stanie 19:23, kiedy Daniel Pliński zatrzymał na siatce Siezieniewskiego, wszystko stało się jasne - mecz nie zakończy się szybkim trzy do zera.

Dmytro Paszycki poprowadził w sobotę Cuprum Lubin do zwycięstwa Dmytro Paszycki poprowadził w sobotę Cuprum Lubin do zwycięstwa
Początek czwartego seta należał do przyjezdnych (0:2), podbudowanych wygraną w trzeciej odsłonie. Kolejne trzy punkty padły już łupem Cuprum Lubin i znowu na parkiecie zrobiło się gorąco. Po przerwie technicznej (7:8), uwidoczniła się na boisku przewaga drużyny trenera Cretu, która pewnie dążyła do zainkasowania trzech punktów. Fantastyczne zawody w lubińskich barwach zagrał Dmytro Paszycki, który poprowadził dolnośląski zespół do wygranej i otrzymał wyróżnienie MVP spotkania.

Cuprum Lubin - Cerrad Czarni Radom 3:1 (25:22, 25:22, 21:25, 25:21)

Cuprum Lubin: Łomacz, Gromadowski, Trommel, Paszycki, Kadziewicz, Siezieniewski, Rusek (libero) oraz Gorzkiewicz, Łapszyński, Romać.

Cerrad Czarni Radom: Kampa, Grzechnik, Westphal, Pliński, Żaliński, Bołądź, Kowalski (libero) oraz Kędziereki, Oivanen, Wachnik, Ostrowski, Gutkowski.

MVP: Dmytro Paszycki (Cuprum Lubin)

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (2)
  • Lotos Gdańsk Zgłoś komentarz
    Szacun dla beniaminka i polityki transferowej jakiej dokonali. Drugi raz pod rząd MVP dla środkowego Paszyckiego który jako ostatni dołączył do składu. Z taką grą zasługują na 8kę
    Czytaj całość
    kosztem np. grającej fatalnie Zaksy.
    • Basil Zgłoś komentarz
      Ostatnio pisałem, że prawdopodobnie najlepszym transferem ostatnich lat w PLS pod względem relacji jakość - cena jest prawdopodobnie Falaschi. Trzeba powiedzieć, że Paszycki mocno na
      Czytaj całość
      niego w tej rywalizacji naciska. * Meczu nie widziałem dlatego nie będę zmyślał ale jedno rzuciło mi się w oczy - Bołądź po dwóch setach (przegranych przez Radomian) miał na swoim koncie 12 punktów przy 40-sto procentowej skuteczności. Na kolejnego seta Radomianie wyszli z Oivanenem, który zakończył go (seta nie mecz) z marnym dorobkiem bodaj 3 punktów i ledwie 30-sto procentowej skuteczności. Mimo tak kiepskiego wyniku to właśnie Fin wyszedł na kolejną partię a Bołądź nie powąchał już parkietu. Ponieważ Radomianie przegrali moim zdaniem jedynie uraz Bartka może usprawiedliwić takie działanie w przeciwnym wypadku ta decyzja jest kompletnie niezrozumiała i fajnie by było gdyby trener Prygiel jakoś nam to wyjaśnił. Oczywiście bez wywołania do tablicy tego nie zrobi dlatego na przyszłość prośba do redakcji - zamiast serii sztampowych pytań, na które trenerzy odpowiadają recytując z pamięci wyuczone frazesy zapytajcie też o takie niuanse a zarówno wam jak i nam, czytelnikom sprawi to znacznie więcej frajdy.
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×