WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Zrealizowaliśmy wszystkie założenia transferowe - rozmowa z Piotrem Należytym, prezesem Lotosu Trefla Gdańsk

- Wszystko, co sobie nakreśliliśmy na ten okres transferowy, udało się nam zrealizować. Przede wszystkim utrzymaliśmy najważniejszych graczy - mówi Piotr Należyty, prezes klubu.
Karol Wasiek
Karol Wasiek

Karol Wasiek: Czy Lotos Trefl Gdańsk zrealizował wszystkie cele transferowe w okresie wakacyjnym?

Piotr Należyty: Tak, zdecydowanie. Wszystko, co sobie nakreśliliśmy na ten okres transferowy, udało się nam zrealizować. Przede wszystkim utrzymaliśmy najważniejszych graczy z drużyny, która miała fantastyczny poprzedni sezon. Dokonaliśmy też niewielkich wzmocnień, które są zgodne z filozofią naszego klubu. Jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni.

Dobrze pan to ujął - drobne korekty w składzie. Dlaczego nie wzmocniliście zespołu w sposób znaczący?

- Trzeba zacząć od tego, że mamy własną filozofię budowania drużyny. Nie chcemy patrzeć krótkowzrocznie, wzmacniając się "tu i teraz", bo budujemy ten klub bardzo spokojnie. Chcemy wprowadzać do zespołu naszych młodych wychowanków. Poza tym szukaliśmy zawodników, którzy mają predyspozycje do tego, by dalej się rozwijać i robić postępy, a nie tylko takich, którzy już mają silną pozycję.

Poza tym zależało nam na tym, aby utrzymać w drużynie zawodników, którzy mieli fantastyczny poprzedni sezon. Gracze świetnie pracowali w minionych rozgrywkach, tworząc niezwykłą atmosferę. Osiągnęli świetny rezultat, kibice już się z nimi identyfikują, więc to, by dalej grali w barwach Lotosu Trefla, było naszym priorytetem.


Przez pewien czas mówiło się o zakontraktowaniu dwóch amerykańskich siatkarzy - Thomas Jaeschke i Aarona Russella. Faktycznie coś było na rzeczy?

- Rozmawialiśmy z oboma zawodnikami, ale równocześnie prowadziliśmy negocjacje z Sebastianem Schwarzem. Amerykanie byli traktowani jako rozwiązanie alternatywne, gdyby nie udało nam się porozumieć z Niemcem. Sebastian był dla nas pierwszą opcją, chcieliśmy zatrzymać go w drużynie, której był ważnym elementem przez ostatnie miesiące. Na szczęście przedłużyliśmy kontrakt, z czego się bardzo cieszymy. Russell miał interesującą propozycję z Włoch, którą wybrał, z kolei Jaeschke zdecydował się na przenosiny do Resovii.

Dlaczego rozmowy ze Schwarzem tak długo trwały?

- Sebastian był w rozjazdach i dlatego kontakt z nim był utrudniony. Poza tym długo uzgadnialiśmy kwestie finansowe i szczegóły jego kontraktu. Krok po kroku zbliżaliśmy się do siebie i finalnie udało się dojść do porozumienia.

Drugie miejsce i zdobyty Puchar Polski. Czy za tymi sukcesami coś idzie? Budżet klubu wzrósł?

- Budżet klubu w tym sezonie musiał wzrosnąć, bo inaczej nie udałoby się nam zatrzymać wszystkich zawodników, a także wystartować w Lidze Mistrzów. Nie ma co ukrywać, że wszystkich naszych sponsorów i partnerów kosztowało to sporo wysiłku. Wszyscy zawodnicy chcieli zostać w Gdańsku, ale mieli bardzo kuszące propozycje z innych klubów.

Chociażby Piotr Gacek, który mógł odejść do Skry. Pokonać bełchatowian na takim polu to nie lada sukces...

- (śmiech) Piotr miał kilka propozycji, ale jest on taką osobą, która nie lubi za często zmieniać miejsce zamieszkania i nie chce dokonywać zmian tylko dla paru "złotówek" więcej. On chciał tutaj zostać, nam też bardzo na tym zależało i teraz możemy się tylko cieszyć. To nie tylko znakomity gracz, ale również świetny motywator, który bardzo pomaga innym zawodnikom.

Musieliście się chyba sporo napracować nad tymi nowymi umowami?

- To prawda. O tym, że udało się podpisać z zawodnikami nowe kontrakty, zadecydowało kilka kwestii. Po pierwsze – atmosfera w drużynie, która była niezwykła. Każdy mówił, że chciałby tutaj pozostać, ale nie ma co ukrywać, że finansowe propozycje z innych klubów były na tyle atrakcyjne, że potrzebowaliśmy czasu, by zamknąć niektóre umowy. Najważniejsze jednak, że ponownie spotykamy się w większości w tym samym gronie. Mamy też dodatkowe atuty, które pozwalają niwelować różnice finansowe w stosunku do najbogatszych klubów PlusLigi. Na naszą korzyść działa piękne miasto i efektowny obiekt. W Gdańsku żyje się i trenuje znakomicie, a siatkarze i ich rodziny mają co robić również w wolnym czasie. Gracze również biorą to pod uwagę i wielokrotnie podkreślają, jak wspaniałe jest to miejsce.

No i jest jeszcze Liga Mistrzów, której nie mają wszyscy...

- To prawda. Reasumując, mamy naprawdę sporo atutów, które potrafią przechylić szalę na naszą korzyść. Hasło "pieniądze to nie wszystko" idealnie tutaj pasuje.

Projekt "Liga Mistrzów" wiąże się z dużymi wydatkami. Już wiecie, ile to przedsięwzięcie będzie was kosztowało?

- Sztuką jest zbilansować przychody z kosztami. Nie ukrywam, że naszym marzeniem było zagranie w europejskich pucharach. Trafiliśmy do elitarnej Ligi Mistrzów i nie mieliśmy żadnych wątpliwości, czy przystąpić do tych rozgrywek. Wszyscy - razem z miastem Gdańsk, Grupą Lotos , firmą Trefl SA i naszymi pozostałymi partnerami – myśleliśmy o tym, jak przygotować się do tego przedsięwzięcia nie tylko pod kątem sportowym, ale również organizacyjnym i finansowym. Koszty będą wiązały się z tym, jak daleko zajdziemy. Mamy już wszystko skalkulowane, już z wariantem wyjścia z grupy. Teraz trzeba tylko godnie zaprezentować się na boisku.

Szczęście było z wami przy losowaniu, bo uniknęliście bardzo dalekich wyjazdów...

- Tak, i dzięki temu koszty są zdecydowanie niższe. Zależało nam na tym, aby nie trafić na drużyny z Rosji. Aspekt finansowy to jedno, ale tu w grę wchodziło również narastające zmęczenie siatkarzy związane z dużym natężeniem meczów oraz ewentualnymi dalekimi podróżami. Przez pierwsze dwa miesiące będziemy grali przecież co trzy dni, a gdybyśmy w tym czasie musieli jeszcze polecieć do Kazania i później wrócić... Wystarczy spojrzeć, jak Mateusz Mika wygląda po długiej podróży. W Iranie pierwszy mecz zagrał słabo, a kolejny miał już świetny.

Lotos Trefl Gdańsk powtórzy sukces z poprzedniego sezonu?

Czy Lotos Trefl Gdańsk wyjdzie z grupy Ligi Mistrzów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Hanibal Lecter 0
    Oni przecież kasy nie mają ,to chyba nikt normalny rewolucji się nie spodziewał w transferach. Gdy odejdzie Anastasi to wrócą gdańszczanie do swojej dawnej formy zamykania dołu tabeli.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • stary kibic 0
    Tak krawiec kraje, jak materii staje.
    Wyważone słowa oddają nie najłatwiejsze łamańce sponsorów i zarządu. Podziwiam takich ludzi, jeżeli uda im się zamknąć budżet bez szkód.
    Nie każdy klub potrafi zrobić poziom sportowy bez grubej kasy.
    Mam dla nich szacunek za chęć utrzymania tego, co mają.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Eder 0
    ha haha tez mi sie chcialo smiac ;d
    Basil Wydaję mi się, że mamy nowego złotoustego prezesa, który stara się gonić najlepszych w posługiwaniu się nowomową. Brak środków na transfery ubrał w filozofię. Zatrzymanie Schwarza to nagle priorytet a świetny Aaron to była tylko opcja rezerwowa ;-)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×